Pod koniec piątej klasy szkoły podstawowej napotkałam kilka niewłaściwych osób, przez które stałam się wstydliwa i niepewna. Straciłam swój dawny mocny charakter . Walka dwóch odłamków mnie trwa do dziś. Jak zmienić się, zyskać pewność siebie? Jeśli udałoby mi się wygrać z lękami w te wakacje, to mogłabym ruszyć z podniesioną głową do szkoły średniej i wrócić na zajęcia dodatkowe, które tak lubiłam. Gimnazjalistka
Już dawno zwróciłam na niego uwagę, jest rok starszy. Dawniej mieliśmy zajęcia dodatkowe w podobnym czasie, wspólny występ, więc trochę rozmawialiśmy. Teraz się nie widujemy prawie wcale. Tak bym chciała bliżej go poznać. On ma profil na portalu społecznościowym. Nie wiem, czy ma sens coś próbować. Najpierw bardzo tego chciałam, ale jak mi Pani podsunęła pomysły, to czuję, że nie znajdę w sobie odwagi, że to nie ma sensu. Nastolatka
Nic mi się nie udaje, ciągle wszyscy przeciwko mnie. Nawet dzisiaj gdy graliśmy z wujkiem w piłkę, to uderzyłam ciocię piłką i były pretensje. Do tego uderzyłam się w palec, nikt mi nie wierzył, że to tak boli. Odsunęłam się i byłam sama, a oni w dobrych humorach. Ciągle tak jest. 12- latka
Od zawsze byłam bardzo nieśmiała, wręcz chorobliwie. Boję się zagadać do ludzi, nawiązać nowe relacje, a niedługo idę do szkoły średniej i chciałabym coś z tym zmienić. Boję się odezwać na lekcjach, nawet jak coś wiem, bo wydaje mi się, że klasa będzie się ze mnie śmiała, ewentualnie odpowiadam bardzo cichutko. Gdy ktoś mnie o coś spyta, rumienię się i pokrętnie odpowiadam bez ładu i składu. Nawet boję się patrzeć ludziom w oczy, czuję się wtedy skrępowana. Mam tylko kilka bliskich osób, wśród których zachowuję się normalnie, nagle tryskam energią, jestem wygadana, zabawna i przebojowa. Gimnazjalistka
Na jednym z portali poznałam pewną dziewczynę. Szybko połączyła nas przyjaźń. Niestety, mieszka ona na drugim końcu Polski. Próbowałam zaproponować spotkanie, jednak jej mama jest przeciwna naszej znajomości. Zabrania jej kontaktować się ze mną, a ja odchodzę od zmysłów. Nasz kontakt się urywa, ale ja nie chcę kończyć tej przyjaźni! Ona jest moją jedyną przyjaciółką. Wśród rówieśników nie znajdę żadnej bratniej duszy. Płaczę w szkole, przez co nie potrafię się skoncentrować na lekcjach. Co mam zrobić? 14-latka
Podoba mi się ten chłopak już prawie 2 lata. Widzimy się tylko na zajęciach dodatkowych. Nie wiem, czy mnie kojarzy, chociaż nasze spojrzenia czasami się krzyżują. Jak nawiązać z nim kontakt? On ma też konto na portalu, Może go zaprosić do znajomych” 16-latka
W pobliżu mieszka pewien chłopak. Jest mniej więcej w moim wieku, może rok młodszy. Na ogół widuję go w kościele. Zastanawia mnie jego zachowanie- chciałabym mieć dobre relacje z sąsiadami, zwłaszcza, że obok nas mieszkają sami starsi. Gdy idę do kościoła, on idzie za mną. W kościele zawsze siada za mną, a jak nie ma miejsca, to staje obok. Gdy idę do Komunii, on wpycha się przed ludzi, aby być zaraz za mną i ciągle czuję jego wzrok na sobie. Najgorsza jest rutynowość i powtarzalność. Kiedy próbowałam go zagadać, z przerażeniem mi odpowiada i od razu ucieka, jakby się czegoś bał, przy tym się ciągle plącząc i jąkając. Nie wiem, czy próbować z nim nawiązać koleżeńskie relacje, czy nie, ale to śledzenie mnie przez niego zaczyna być irytujące. Gimnazjalistka
Ostatnio zainteresowałam się harcerstwem. Koleżanka mnie już od dawna zachęcała. Zabrała mnie na pielgrzymkę. Poznałam jej zastęp, świetne dziewczyny. Teraz jedna z nich wyprawia urodziny. Rodzice nie chcę mnie puścić. Mówią, że nie mam się angażować, bo "nie mam czasu" i jeszcze gdybym miała chodzić na zbiórki to w ogóle. Co mam zrobić? Być cały czas totalnie załamana? Załamana
Mój ojciec jest bardzo zasadniczy. Za najmniejsze uchybienie są kary, wymagania wobec dzieci są bardzo duże. Ostatnio zaczęłam się przeciwko temu buntować, więc kara goniła karę. Tata zabierał mi np. telefon. A przecież jest on niezbędny do funkcjonowania w szkole. Wczoraj zmieniłam taktykę, przeprosiłam, wyjaśniłam, obiecałam poprawę i odzyskałam komórkę. Licealistka
Matura coraz bliżej, jestem pełnoletnia, wnet zacznę studia. Niestety, w swoim mieście, bo bez sensu wyjeżdżać, skoro na miejscu jest dobra uczelnia. Przez kilka lat wciąż kłóciłam się z rodzicami, szczególnie z mamą. Wreszcie zrozumiałam, że mogę wiele spraw widzieć inaczej, nie muszę rodziców przekonywać, by myśleli tak jak ja. Nie muszę się zwierzać z każdej myśli, opowiadać o wszystkim szczegółowo. No i jest teraz w domu o wiele lepiej. Polecam młodszym czytelnikom takie podejście. Maturzystka