nasze media Najnowszy numer MGN 12/2017

Kamil Szczurski

|

MGN 09/2004

dodane 02.04.2012 09:59

W 80 godzin wokół Ziemi

To latająca cysterna z paliwem. Jednoosobowy samolot ma 35 metrów rozpiętości skrzydeł, tyle, ile pasażerski Boening 737. Kiedy startuje, waży prawie 10 ton.

Konstruktor samolotu, którym będzie wykonany pierwszy samotny i nieprzerwany lot dookoła świata, miał nie lada zadanie. Musiał zaprojektować maszynę, która bez przerwy przeleci ponad 35 tysięcy kilometrów. W efekcie powstał dziesięciotonowy Virgin Atlantic GlobalFlyer. Na jego ciężar składa się przede wszystkim paliwo rozmieszczone w 13 zbiornikach w całym samolocie. To stanowi aż 83 procent jego masy. Dlatego tak ważne jest lotnisko. Musi mieć długi i bardzo gładki pas startowy. Mimo wielkich ilości paliwa, samolot ma go „na styk”. Jeżeli będzie zła pogoda, nie wystarczy, by dotrzeć do mety.

A przecież zrobiono wszystko, by zużywał go jak najmniej. Opory powietrza są tak niewielkie, że jedynym sposobem na wyhamowanie samolotu są spadochrony, wyrzucane ze specjalnych cylindrów umieszczonych na krawędziach skrzydeł. Kadłub i skrzydła zbudowano ze specjalnych kompozytów węglowo-epoksydowych, przypominających w przekroju plaster miodu.  Problem z głową Samolot wygląda jak trimaran. W bocznych kadłubach umieszczone są zbiorniki paliwa, w centralnym, oprócz paliwa, siedzi oczywiście pilot. Także tu zamontowany jest silnik napędzający całą konstrukcję. Wciąż wprowadzane są poprawki i udoskonalenia. Pewnych rzeczy jednak nie da się naprawić.

W początkowym projekcie silnik hałasował tak bardzo, że siedzący tuż przed nim pilot nie mógł wytrzymać. To poprawiono. Jednak w dalszym ciągu Steve Fossett musi siedzieć na specjalnej poduszce, by móc cokolwiek zobaczyć. Nie jest to zbyt komfortowe, więc podczas lotu na dużej wysokości może ją wyjąć. Wtedy co prawda nic nie widzi, ale jest mu wygodniej. Pilot siedzi w hermetycznej kabinie. Na wysokości 14 kilometrów jest zimno. Paliwo zostało tak „przyrządzone”, by nie zamarzło. Pilota, niestety, nie dało się tak udoskonalić, więc trzeba było zamontować ogrzewanie. Oblatywacz Jon Karkow, który miał okazję latać tym samolotem, opowiadał, że poważnym problemem było wejście do samolotu. Nieźle trzeba się nagimnastykować, by wreszcie usadowić się na miejscu. W dodatku głowa pilota w zwykłym hełmie nie mieściła się wewnątrz owiewki.

Trzeba było użyć hełmu z tkaniny. Takiego samego, jakie mieli piloci w czasie II wojny światowej, a do tego gogli i maski tlenowej. Za to sterowanie było „nadspodziewanie dobre, jak na tak bezużyteczny samolot”. Tak przynajmniej stwierdził oblatywacz.  Siedem rekordów Podczas lotu, o ile się powiedzie, zostaną pobite przynajmniej 3 rekordy. A może być ich nawet 7. Tak naprawdę jeszcze do końca nie wiadomo. By rekord został „zaliczony”, Steve Fossett musi polecieć szybciej i wyżej niż ktokolwiek przedtem. Sam mówi: „W sierpniu 1933 roku Wiley Post obleciał naokoło Ziemię w ciągu 8 dni i z 11 przystankami. Ja mam nadzieję zrobić to w ciągu 80 godzin i bez żadnych przerw. To będzie sprawdzian wszystkich moich umiejętności pilota, a także wytrzymałości”. Nawet, jeżeli się nie uda za pierwszym razem, to na pewno za następnym. Fossett słynie z uporu i wytrwałości; wszelkie utrudnienia jeszcze bardziej go podniecają. Start nastąpi zapewne w październiku.

« 1 2 »
oceń artykuł

Reklama

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 1
    kubak0988
    ostatnia aktywność: Dziś 18:18
    łączna liczba komentarzy: 3
  • 2
    wojas004
    ostatnia aktywność: 11.12.2017
    łączna liczba komentarzy: 46
  • 3
    sebastiankoziol
    ostatnia aktywność: 05.12.2017
    łączna liczba komentarzy: 2
  • 4
    Marta135
    ostatnia aktywność: 29.11.2017
    łączna liczba komentarzy: 8
  • 5
    ezer_kenegdo
    ostatnia aktywność: 25.11.2017
    łączna liczba komentarzy: 16