nasze media Najnowszy numer MGN 11/2017

Piotr Sacha

|

MGN 07-08/2010

dodane 01.06.2010 14:31

Bez taryfy ulgowej

Bartek urodził się bez prawego przedramienia. – To cud – niektórzy przecierają oczy ze zdumienia, widząc, co robi z piłką na boisku. – To efekt ciężkiej pracy – mówi osiemnastolatek.

W90. minucie meczu w Pruszkowie GKS Katowice strzela Zniczowi bramkę na 2:0. Choć losy ostatniego w rundzie jesiennej spotkania są właściwie rozstrzygnięte, sędzia do gry dolicza jeszcze cztery minuty. Na boisko wchodzi 17-latek w zielonej koszulce GKS-u z numerem 32. Szybko uwalnia się obrońcy, przyjmuje piłkę na klatkę, z pełną szybkością biegnie do końcowej linii boiska i lewą nogą dośrodkowuje w pole karne. Piłkę bez kłopotu łapie bramkarz. Ta akcja nie zapisała się szczególnie ani w pamięci kibiców, ani dziennikarzy. Za to Bartłomiej Kędzierski czekał na nią całe życie. To on w swoim pierwszoligowym debiucie wystąpił z numerem 32.

DWULATEK NA BOISKU
Prawa ręka Bartka kończy się poniżej łokcia. Taki się urodził. Od dziecka miał tylko jedno marzenie: zostać piłkarzem. Był bystrym i zwinnym dzieckiem, dlatego na boisku zawsze strzelał sporo bramek. – Miałem dwa lata, gdy już z tatą kopałem piłkę – wspomina Bartek. – Później codziennie grałem z kolegami. A mama miała problem, żeby ściągnąć mnie do domu nawet na obiad. Gdy wyjeżdżaliśmy na wakacje, pakowałem tylko odpowiednie buty i piłkę. Reszta mnie nie obchodziła – śmieje się 18-latek. Ze szkolnej drużyny trafił do Viktorii Jaworzno. – Brak ręki nigdy nie przeszkadzał mi w grze – zapewnia napastnik. – Gdy grałem z rówieśnikami, ten brak nadrabiałem szybkością, dobrą koordynacją ruchową i techniką. Teraz, w seniorach, muszę pracować jeszcze bardziej, bo gram z silniejszymi ode mnie – dodaje. W szkole podstawowej boiskowi przeciwnicy szanowali Bartka. Zdarzały się jednak wyjątki. Gdy podczas meczu zawodnik Viktorii starł się w walce o piłkę z obrońcą, usłyszał przykre słowa o swoim wyglądzie. Kilkadziesiąt minut później ten sam obrońca przepraszał Bartka, bo przekonał się, jak dobrym jest piłkarzem. Innym razem 12-letni Bartek usłyszał przypadkowo rozmowę: „To dobry piłkarz, ale kariery nie zrobi, bo nie będzie mógł grać”... – Nie rozumiałem, dlaczego nie mógłbym grać. Przecież sędziowie ani trenerzy nie mają żadnych uwag... – wspomina Bartek.

ĆWICZENIA Z TAŚMĄ
Do GKS-u Bartek trafił, gdy skończył gimnazjum. Któregoś dnia wybrał się z kolegą na trening do Katowic. Chciał sprawdzić, ile potrafi. Trener był pod wrażeniem. Bartek wraz z grą w klubie rozpoczął naukę w liceum profilowanym w Katowicach, w klasie o kierunku informatycznym. I zamieszkał w internacie. Po roku gry w juniorach dostrzegł go trener pierwszej drużyny Gieksy i zaprosił na trening. Swoje osiągnięcia Bartek tłumaczy zawsze dwoma słowami: ciężka praca. – Staram się w stu procentach angażować w każdy trening – opowiada. – Muszę też w domu i na siłowni ćwiczyć niektóre części ciała. Gdy piłkarze na siłowni wyciskają sztangę, Bartek obciąża swoje nogi lub robi brzuszki. A czasem przymocowuje do prawej ręki specjalną gumową taśmę, przytrzymuje ją nogą i naciąga. – Ćwiczę tak, by moja ręka była jeszcze silniejsza – tłumaczy. Na boisku nie może liczyć na taryfę ulgową. Koledzy traktują go tak samo jak innych. – Chcę rywalizować, rozwijać się. Ulgowe podejście do mojej osoby mogłoby mi tylko zaszkodzić – mówi. – Nie boję się ostrych starć z obrońcami – dodaje. – Gdybym miał sprawną rękę, może byłbym trochę silniejszy i jeszcze szybszy. Ale na co dzień tego nie odczuwam – kończy.

BRAMKA Z KARNEGO
Cristiano Ronaldo mierzy 186 cm, a Lionel Messi 169 cm. Bartek Kędzierski ma 177 cm. – To dwaj geniusze – mówi Bartek krótko o swoich idolach z Realu i Barcelony. Na razie gra w drużynie rezerw GKS-u i w drużynie juniorów. W styczniu po raz pierwszy trafi ł na zgrupowanie młodzieżowej reprezentacji Polski do lat 18. W jednym ze sparingów strzelił nawet bramkę z karnego. – Wierzę, że otrzymam zaproszenie do kadry – mówi Bartek. Ale największym jego marzeniem jest kariera w zagranicznej lidze. Chłopak bez przedramienia radzi sobie świetnie nie tylko na boisku. – Potrafię zawiązać buty, ubrać się, zrobić sobie jedzenie. Teraz mieszkam w internacie, więc muszę radzić sobie sam – uśmiecha się piłkarz. Bartek czasem motywuje też innych. Po tym, jak wystąpił w programie telewizyjnym, znalazł na „Naszej klasie” 30 nowych wiadomości. Również od niepełnosprawnych sportowców, bo dzięki Bartkowi jeszcze mocniej uwierzyli, że osiągną sportowy sukces.

« 1 »
oceń artykuł

Reklama

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 1
    PrawieDojrzała
    ostatnia aktywność: 19.11.2017
    łączna liczba komentarzy: 13
  • 2
    wojas004
    ostatnia aktywność: 18.11.2017
    łączna liczba komentarzy: 33
  • 3
    Malaga225
    ostatnia aktywność: 19.11.2017
    łączna liczba komentarzy: 2
  • 4
    kamiś
    ostatnia aktywność: 08.11.2017
    łączna liczba komentarzy: 32
  • 5
    kuleczka2890
    ostatnia aktywność: 03.11.2017
    łączna liczba komentarzy: 10