Iwona Szymura

dodane 20.10.2012 18:00

18 października

Byłam na wycieczce szkolnej w Warszawie. Minęły tylko trzy dni, a ja mam wrażenie, że cały tydzień. Teraz niestety... znów szkolna rzeczywistość.  Ale mniejsza o to.

Nasza stolica to przepiękne miasto. Śpieszący się ludzie, wysokie budynki, być może są trochę przytłaczające (i na dzień dzisiejszy nie wyobrażam sobie życia w tak dużym mieście), ale ma to wszystko swój urok.

Byliśmy w Muzeum Powstania Warszawskiego. Byłam naprawdę wstrząśnięta tym, o czym opowiadał nam przewodnik. Możemy być dumni z naszych rodaków, którzy tak długo i ciężko walczyli o wolność Polski.

Moim ulubionym punktem programu było chyba Centrum Nauki Kopernik :). Mnóstwo ciekawych eksponatów z każdej dziedziny nauki, począwszy od psychotestów i instrumentów, skończywszy na sprawności fizycznej i robieniu baniek. W dodatku wszystkiego można było dotknąć.

Byliśmy też w sejmie. A w Teatrze Narodowym obejrzeliśmy jakiś spektakl.

To już niestety ostatnia dłuższa wycieczka z tą samą ekipą. Za rok liceum, nowa klasa, nowi ludzi, nie będzie już tak samo. Z pewnością będę często wracać do chwil spędzonych w gimnazjum...

« 1 »
oceń artykuł

Iwona Szymura

dodane 20.10.2012 18:00

18 października

Byłam na wycieczce szkolnej w Warszawie. Minęły tylko trzy dni, a ja mam wrażenie, że cały tydzień. Teraz niestety... znów szkolna rzeczywistość.  Ale mniejsza o to.

Nasza stolica to przepiękne miasto. Śpieszący się ludzie, wysokie budynki, być może są trochę przytłaczające (i na dzień dzisiejszy nie wyobrażam sobie życia w tak dużym mieście), ale ma to wszystko swój urok.

Byliśmy w Muzeum Powstania Warszawskiego. Byłam naprawdę wstrząśnięta tym, o czym opowiadał nam przewodnik. Możemy być dumni z naszych rodaków, którzy tak długo i ciężko walczyli o wolność Polski.

Moim ulubionym punktem programu było chyba Centrum Nauki Kopernik :). Mnóstwo ciekawych eksponatów z każdej dziedziny nauki, począwszy od psychotestów i instrumentów, skończywszy na sprawności fizycznej i robieniu baniek. W dodatku wszystkiego można było dotknąć.

Byliśmy też w sejmie. A w Teatrze Narodowym obejrzeliśmy jakiś spektakl.

To już niestety ostatnia dłuższa wycieczka z tą samą ekipą. Za rok liceum, nowa klasa, nowi ludzi, nie będzie już tak samo. Z pewnością będę często wracać do chwil spędzonych w gimnazjum...

« 1 »
oceń artykuł

W Małym Gościu

Najnowszy numer MGN 12/2017:

Rorate caeli desuper et nubes pluant justum. Co to za słowa? Jaki to język? Nie angielski, nie francuski, nie niemiecki… To jaki? „Rorate caeli…” – to słowa napisane w języku łacińskim. Nie uczycie się takiego języka? A może jednak ktoś się uczy?…