powrót
Menu
Mały Gość 4/2025
Materiały duszpasterskie sklep
Prenumerata
Nasze akcje archiwum
Sklep
Strefa śmiechu
Maksymalni ministranci
Zwycięzcy konkursów
Konkursy - regulamin
Archiwum numerów
Kontakt
Wyszukiwarka
Nowe wydanie!
Mały Gość 4/2025
Zamknij
Wszystkie komentarze
»
jacek
03.01.2018 17:47
Jacek Kwiecień
Dlaczego...
Coraz mniej przylatuje bocianów,
i skowronek omija te strony.
Łąk nie koszą i zboża łanów,
bo drzewami zarosły zagony.
Młodzi w związki małżeńskie nie wchodzą,
spada także urodzeń krzywa.
nie ma hucznych dożynek jesienią.
Młodzież w świat za pracą wybywa.
Lśniły w słońcu stalowe lemiesze,
tłustą glebę na skiby kroiły.
W świat ruszyły młodzieży rzesze,
starzec orać już nie ma siły.
Len się zmieniał w błękitny kobierzec,
jakby pianą kartofel zakwitał.
W słońcu złotem albo też srebrem,
lśnił się zagon pszenicy lub żyta.
Starym ludziom wyblakły źrenice.
Szron przyprószył stroskane głowy.
Głosu dzieci i wnucząt nie słyszą,
opuściły rodzinne strony.
Chudy kot pustą miskę ogląda,
wypełniało ją kiedyś mleko.
Stary Azor pilnuje obejścia,
lecz jak dawniej radośnie nie szczeka.
Dla sąsiada sąsiad był kumem.
A rozmowy ich brzmiały tak swojsko.
Któż ogarnie to swoim rozumem.
Co zniszczyło moją wioskę Polsko!!!
J. K.
doceń
0
odpowiedz na post
Pokaż akcje
Dyskusja zakończona.
Wiersze Agnieszki Borkowskiej
Komentarzy:
1
21.07.2017 11:12
Najczęściej czytane
20 lat temu umierał Jan Paweł II
Otwarte oczy na dobro
Kościół na morzu
Czy ty naprawdę chcesz mieć postanowienie?
Ach, co to był za pogrzeb
Objawienie talentu
Gorące dyskusje
Czy Pasterkę można w tym roku traktować jako Mszę niedzielną?
Bóg strzelił sobie w stopę?
Solo Dios basta
Kubek Śmiechu
Ping pong
Uboga droga
Dlaczego...
Coraz mniej przylatuje bocianów,
i skowronek omija te strony.
Łąk nie koszą i zboża łanów,
bo drzewami zarosły zagony.
Młodzi w związki małżeńskie nie wchodzą,
spada także urodzeń krzywa.
nie ma hucznych dożynek jesienią.
Młodzież w świat za pracą wybywa.
Lśniły w słońcu stalowe lemiesze,
tłustą glebę na skiby kroiły.
W świat ruszyły młodzieży rzesze,
starzec orać już nie ma siły.
Len się zmieniał w błękitny kobierzec,
jakby pianą kartofel zakwitał.
W słońcu złotem albo też srebrem,
lśnił się zagon pszenicy lub żyta.
Starym ludziom wyblakły źrenice.
Szron przyprószył stroskane głowy.
Głosu dzieci i wnucząt nie słyszą,
opuściły rodzinne strony.
Chudy kot pustą miskę ogląda,
wypełniało ją kiedyś mleko.
Stary Azor pilnuje obejścia,
lecz jak dawniej radośnie nie szczeka.
Dla sąsiada sąsiad był kumem.
A rozmowy ich brzmiały tak swojsko.
Któż ogarnie to swoim rozumem.
Co zniszczyło moją wioskę Polsko!!!
J. K.