Klasztor karmelitów – dom rodzinny

Klasztor karmelitów – dom rodzinny

Brak komentarzy: 0

Piątek I tygodnia Adwentu, 5 grudnia 2014 r.

publikacja 05.12.2014 06:00

Duszę moją wystawiałam na nieszczęście

Po śmierci mamy Teresa czuła się bardzo sama. Brakowało jej rozmów z mamą. Teresa coraz częściej – ku niezadowoleniu taty – zaglądała do powieści rycerskich. Czytała o walecznych i odważnych rycerzach, o pięknych damach więzionych przez czarowników i ratowanych potem przez swych wielbicieli. Tata wiedział, że takie książki nie przynoszą niczego dobrego dorastającej córce.

Wkrótce – jak przewidywał tata – romanse książkowe przestały wystarczać. W ich domu często przebywali kuzyni. Teresa bardzo lubiła ich towarzystwo.

 

 

 

 

Z Księgi Życia św. Teresy od Jezusa

Czytanie zaczęło stawać się moim nałogiem. Musiałam uważać, żeby tata tego nie spostrzegł. Ta drobna wada zapoczątkowała braki w pozostałych sprawach. Wydawało mi się, że nie było to nic złego, gdy marnowałam tyle godzin dnia i nocy na tak bezwartościowe zajęcie, i to jeszcze w ukryciu przed moim ojcem. Byłam w tym pogrążona tak skrajnie, że jeśli nie miałam nowej książki, nic nie dawało mi zadowolenia.


Zaczęłam nosić wytworne stroje, gdyż chciałam się podobać. Bardzo dbałam o dłonie i o fryzury. Używałam różnych perfum i byłam ciekawa wszelkiego rodzaju nowinek w modzie. Nie widziałam w tym nic złego. Teraz widzę, do czego to mogło doprowadzić.

Miałam kilku kuzynów. Byli oni prawie w moim wieku. Wszędzie chodziliśmy razem. Byliśmy do siebie bardzo przywiązani, a ja starałam się zawsze podtrzymywać rozmowę o wszystkim, o czym oni lubili rozmawiać, i słuchałam uważnie, co opowiadali o sobie i swoim dzieciństwie, niekoniecznie dobrym. Najgorsze było to, że moja dusza wystawiała się na to, co było przyczyną jej nieszczęścia.

Serwis roratni

Pierwsza strona Poprzednia strona Następna strona Ostatnia strona
oceń artykuł Pobieranie..
Dyskusja zakończona.