piątek, 17 lutego, 2017r.

piątek, 17 lutego, 2017r.

Brak komentarzy: 0

publikacja 17.02.2017 16:00

Hau, Przyjaciele!

Paulina siedziała już pół godziny przy biurku, ale w zasadzie ani się nie uczyła, ani nie pisała, nawet nie czytała niczego. Po prostu tępo wpatrywała się w dal. Zresztą, chyba dopada ją przeziębienie, bo od kilku dni katar tylko się zwiększa, narzeka na ból głowy. Trzasnęły drzwi wejściowe, to przyszedł Kuba z Łukaszem, a za nimi wśliznęła się Jadzia. Byłam pewna, że wybierzemy się na spacer, ale nic z tego. „O rety- jęknęła Jadźka- jeszcze nie wyskoczyłaś z dołka? Niedawno sama pomagałaś innym, a teraz co? Będziesz tak siedziała wpatrzona w okno i czekała na wieczór? Koniec tego, wyciągaj zeszyt z fizyki.” Mam wrażenie, że sama nazwa tego przedmiotu brzmi ostro i przejmująco. Dlatego wspięłam się przednimi łapami na kolana Pauliny, by jej okazać wsparcie. Roześmiała się, potarmosiła mnie i wstała energicznie. „Przypomniały mi się baobaby z „Małego Księcia”. Musiał je codziennie wyrywać, bo inaczej rozerwałyby jego małą planetę. Czuję, że braki z fizyki zaczynają przybierać u mnie rozmiar baobabu”. Jadzia już rozkładała książki i zeszyty, jakieś luźne kartki i stwierdziła sucho: „Ty mnie humanistycznie nie rozmiękczaj, bo mam ścisły umysł i nie ze mną takie numery. Siadaj i zaczynamy”. No i siadły, skupiły się na fizyce, zapomniały, że warto by coś zjeść, z czego byłam bardzo niezadowolona. Baobab głodu zawisł nade mną. Na szczęście do mieszkania weszła Pani, więc pomknęłam za nią do kuchni. Cześć, Astra

Pierwsza strona Poprzednia strona Następna strona Ostatnia strona
oceń artykuł Pobieranie..
Dyskusja zakończona.