26 lipca, 2015 r. niedziela

Brak komentarzy: 0

publikacja 26.07.2015 10:00

Hau, Przyjaciele!

Jadę z dziewczynami w góry i bardzo mi się to podoba. Obiecuję księdzu Wojtkowi, że będę pilnowała je na każdym kroku. Z tej wdzięczności nie obraziłam się dzisiaj na rodzinkę, która już o świcie wyjechała na Górę Świętej Anny. Kuba wybrał rower, Paulina też się zastanawiała, ale brat spokojnie jej odradził, bo to będzie męska wyprawa, chłopaki chcą pobić rekord szybkości i obecność młodszej nastolatki bardzo by im przeszkodziła. Ostatnio w rodzinie mniej konfliktów. Ja się nie obraziłam, Paulina też nie, więc brat wyruszył już przed 5.00 rano, a rodzinka dopiero około 8.00. Czas minął mi szybko, to śledziłam wszystkich parafian zdążających na kolejne msze. Byłam więc bardzo zajęta. A gdy w południe wszystko ucichło, to zauważyłam wróble, które przyfrunęły do mojej miski z wodą. Już miałam się rzucić, by je przepłoszyć, ale nagle przypomniałam sobie, jak w górach dziewczyny urządziły maluchom dzień przy studni. Opowiadały o biblijnych spotkaniach przy różnych studniach, poszliśmy też na spacer, by do kilku studni zajrzeć, a potem było rysowanie, budowanie, opowieści i wreszcie zagadki. W takiej sytuacji leżałam tylko i łypałam okiem na bezczelną gromadkę wróbli nieświadomych mojej obecności. Nie tylko, że się napiły, ale jeszcze wykąpały. Cześć. Astra.

Pierwsza strona Poprzednia strona Następna strona Ostatnia strona
oceń artykuł Pobieranie..
Dyskusja zakończona.