Nieco większe od wróbla, z bardzo silnym dziobem, który zimą przydaje się do poszukiwania ukrytych nasion.
Włodzimierz Stachoń
Dawniej te pięknie ubarwione ptaki spotkać można było niemal wyłącznie zimą. W mniejszych lub większych stadach przelatywały pośród drzew w poszukiwaniu owoców bądź nasion.
Gile zwracają uwagę kontrastowym ubarwieniem, którym wyróżniają się szczególnie samce. Samiczki są ubarwione skromniej.
Z czasem gile zwiększyły zasięg swojego występowania do tego stopnia, że widywane są już nie tylko w górach, gdzie od lat były gatunkiem lęgowym, ale niemal w całym kraju. Zimą pojawiają się także osobniki z północy Europy, gdzie klimat jest dla nich zbyt surowy.
W moim przydomowym karmniku obserwowałem różne gatunki ptaków. Przylatywały szczygły, dzwońce, najróżniejsze sikory, zięby, czyże, wróble, mazurki, nawet grubodziób zalatywał niekiedy, by skorzystać z zasobnej stołówki. Kolorowych gilów przez szereg lat nie było. I w końcu ostatniej zimy te piękne ptaki zaczęły regularnie odwiedzać zimową stołówkę, zjadając najchętniej ziarna słonecznika, przy okazji dając mi możliwość wykonania brakujących dotąd zdjęć.
W naturze gile zimą poszukują głównie owoców takich jak jarzębina, dzika róża czy głóg, z których zjada ukryte w nich nasiona. Bardzo lubi także nasiona klonu. Gil jest nieco większy od wróbla, ma bardzo silny dziób, którym doskonale sobie radzi ze wspomnianymi nasionami.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.