Znowu błyszczy

Adam Śliwa

|

Mały Gość 12/2024

publikacja 21.11.2024 12:30

Kojarzony z luksusem i pobijaniem kolejnych rekordów na torach wyścigowych.

Znowu błyszczy Bentley Motors/Cover Images/East News

Jeszcze niedawno rdzewiał zapomniany, przykryty plandeką w starym magazynie. Dziś znowu lśni, ma 59 lat i jest najstarszym Bentleyem serii T. Najdroższy Bentley, model State, wykonany tylko w dwóch egzemplarzach, kosztował 55 milionów złotych. Miał kolor burgundowy i był limuzyną królowej Elżbiety II.

Wyścigowe początki

Firmę założył w 1919 roku Bentley, a dokładniej Walter Owen Bentley. Nowatorskie bolidy wyścigowe z silnikami trzylitrowymi rozsławiły markę, co pozwoliło wygrać prestiżowe wyścigi w Le Mans w latach 1924 i 1927. Bentley 3 Litre zakupił nawet król Anglii Jerzy VI.

Po bankructwie w 1931 roku firma Bentley działała pod skrzydłami Rolls-Royce’a.

Po II wojnie światowej, kiedy to moce Rolls-Royce’a i Bentleya przeniesiono na budowę silników lotniczych, firma powróciła do produkcji luksusowych i szybkich aut. Współpracę tych marek można podsumować jednym zdaniem: Rolls-Royce robił piękne auta, a Bentley przerabiał je na bardzo szybkie samochody. I tak dochodzimy do roku 1965 i ważnego dla Bentleya modelu Series T. 

Spod plandeki

Srebrny lakier i wnętrze wykończone drewnem. Tak dziś prezentuje się Bentley T-Series o numerze podwozia SBH1001. Tak też wyglądał, gdy opuścił mury fabryki w Crewe w hrabstwie Cheshire w Wielkiej Brytanii w 1965 roku.

Ten najstarszy zachowany egzemplarz, który dziś jest dumą liczącej 45 samochodów kolekcji Bentley Heritage Collection, był w kiepskim stanie, kiedy go odnaleziono. Brakowało mu całego wnętrza. Jest jednak tak ważny dla historii, że zdecydowano się przywrócić mu blask.

– Gdy go znaleźliśmy pod plandeką, wiedziałem, że musimy go dołączyć do naszej kolekcji – wspomina Mike Sayer, szef Bentley Heritage Collection.

Model zadebiutował na paryskim Salon de l’Auto w 1965 roku. Miał aluminiowo-stalowe, samonośne nadwozie, lżejsze od swojego poprzednika S3 o całe 68 kg, świetne hydropneumatyczne zawieszenie zaczerpnięte z patentu Citroëna i antywibracyjne mocowanie ramy pomocniczej Vibrashock.

Na tych rozwiązaniach Bentley bazował w swoich autach przez następne 20 lat.

Piękna moc

Renowację pojazdu, który przed laty służył jako model demonstracyjny Bentleya, powierzono firmie P&A Wood, specjalizującej się w tego typu naprawach. Pracami kierowała Louise Wood, córka założyciela firmy. – Napęd samochodu był w wyjątkowo dobrym stanie, jak na 15 lat stania w magazynie – wspomina Louise. Jednak przywrócenie wozu do pełnego blasku było trudne. Brakowało mu wielu części, a jednocześnie karoserię szpeciło kilka kiepsko naprawionych elementów po drobnych stłuczkach. Udało się zachować jego oryginalną patynę lat na komponentach chromowanych oraz przywrócono mu historyczny numer rejestracyjny 1900 TU. Renowacja trwała ponad osiem lat. Napędza go silnik V8 o pojemności 6,23 litra, które daje moc 220 KM. Prędkość maksymalna limuzyny to 180 km/h.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

W subskrypcji otrzymujesz

  • Nieograniczony dostęp do:
    • wszystkich wydań on-line tygodnika „Gość Niedzielny”
    • wszystkich wydań on-line on-line magazynu „Gość Extra”
    • wszystkich wydań on-line magazynu „Historia Kościoła”
    • wszystkich wydań on-line miesięcznika „Mały Gość Niedzielny”
    • wszystkich płatnych treści publikowanych w portalu gosc.pl.
  • brak reklam na stronach;
  • Niespodzianki od redakcji.
Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.