Drużyna piłkarska wychodzi na boisko, żeby wygrać. Ale jeśli wynik przesłania jakieś dobro, to jest porażka.
Pepê cieszy się po zdobyciu gola. Wcześniej, w tym samym meczu, zrezygnował z okazji do strzelenia bramki, aby lekarze mogli udzielić pomocy poszkodowanemu piłkarzowi
MANUEL FERNANDO ARAUJO/pap
Takim dobrem może być uczciwa gra albo pomoc poszkodowanemu zawodnikowi. W profesjonalnym futbolu – inaczej niż na szkolnym czy osiedlowym boisku – dobry wynik daje nie tylko satysfakcję, ale jeszcze duże pieniądze. Tym trudniej czasem grać czysto, czyli zgodnie z przepisami i zgodnie z sumieniem. Na szczęście nie brakuje przykładów, że warto być fair.
Oda do piłki
Portugalczyk Pedro Amaral i Brazylijczyk Pepê są rówieśnikami. Oprócz daty urodzenia łączy ich jeszcze… 23. minuta meczu w Porto. W pierwszą niedzielę listopada faworytem byli gospodarze – drużyna Pepê, wicelider portugalskiej ekstraklasy. GD Estoril Praia – drużyna Amarala – to typowy ligowy średniak.
Co zdarzyło się w 23. minucie gry? Najpierw bramkarz FC Porto Diogo Costa fenomenalnym podaniem przez pół boiska skierował piłkę do Pepê. A ten – jak przystało na skrzydłowego – wygrał starcie z obrońcą i popędził z piłką w stronę bramki. Gdy znalazł się w polu karnym, zdobycie gola było kwestią najbliższych sekund. Pepê jednak zatrzymał się, widząc, że jego rywal Pedro Amaral najpierw utyka, a potem przewraca się na murawę. Sędzia przerwał grę, a lekarze udzielili pierwszej pomocy poszkodowanemu.
Co było potem? Amaral opuścił boisko, ponieważ uraz mięśnia uda okazał się poważny. Pepê cztery minuty później strzelił gola. Ostatecznie jego drużyna wygrała 4:0. – To, co zobaczyliśmy, to największa oda do piłki nożnej – powiedział po meczu trener FC Porto. Oda, czego dowiemy się na lekcji języka polskiego, to uroczysty utwór poetycki wychwalający jakąś postać lub ideę.
– Gdyby coś takiego przytrafiło się mnie, też bym się cieszył, że przeciwnik przerwał grę – wyznał później bohater meczu Pepê.
Najważniejsza akcja
Gruziński obrońca Luka Lochoshvili obecnie występuje we włoskiej Serie B (odpowiednik polskiej I ligi). Gra z numerem 44 w US Cremonese. Wiosną 2022 r. z tym samym numerkiem na koszulce był częścią austriackiej drużyny Wolfsberger AC. Mecz z ekipą Austrii Wiedeń zapamięta do końca życia. W walce o piłkę zawodnik z Wiednia został uderzony kolanem w twarz. Upadł na ziemię. Nie ruszał się. Jedni piłkarze zamarli, inni gonili piłkę. Luka zareagował jako pierwszy. Ruszył sprintem i udzielił nieprzytomnemu rywalowi pierwszej pomocy. Ten leżał na plecach i dławił się własnym językiem. Tego samego dnia poszkodowany napisał na Instagramie: „Luka Lochoshvili, dziękuję Ci za szybką reakcję. Możliwie, że Twoje zachowanie uratowało mi życie”. Kilka miesięcy później Luka otrzymał nagrodę FIFA Fair Play. „To była najważniejsza akcja meczu” – podsumował wyczyn Gruzina jego ówczesny trener. I dodał: „Wszyscy jesteśmy z Ciebie dumni”.
Taką samą nagrodę za podobny wyczyn otrzymał wcześniej Włoch Mattia Agnese. 17-letni obrońca uratował życie zawodnikowi, który stracił w trakcie meczu przytomność. „W sumie trudno mi to wyjaśnić – mówił później Mattia. – Mogłem stać w miejscu jak inni albo ruszyć z pomocą. Wybrałem drugą możliwość”.
(nie) grać fair
Cofnijmy się jeszcze w czasie do roku 2019. Mecz angielskiej Championship (odpowiednik I ligi w Polsce) pomiędzy Leeds United i Aston Villą. Końcowy wynik tego pojedynku mógł mieć wpływ na awans do Premier League – angielskiej elity. W 72. minucie w okolicy połowy boiska upadł zawodnik drużyny gości. Przy piłce utrzymywała się ekipa Leeds. Jej przeciwnicy zwalniali tempo, dając znaki, że należy przerwać grę. Piłka jednak toczyła się dalej, od nogi do nogi kolejnych graczy, aż wreszcie Mateusz Klich precyzyjnym strzałem umieścił ją w bramce. 1:0 dla Leeds. Gol został zdobyty zgodnie z przepisami, ale niezgodnie z duchem fair play. Dlatego trener Leeds Marcelo Bielsa wydał rozkaz kapitanowi Liamowi Cooperowi, że po wznowieniu gry jego drużyna ma stać nieruchomo i pozwolić Villi strzelić bramkę. Cooper przekazał polecenie pozostałym. Nikt nie protestował, a mecz zakończył się wynikiem 1:1. Wygrała czysta gra. W tamtym sezonie do Premier League awansował klub Aston Villa. Rok później jego sukces powtórzył Leeds United.
Żywa kurtyna
Kolejna historia zdarzyła się w Holandii. Jej bohaterem był niemiecki napastnik Lennart Thy. 26-letni Lennart otrzymał nagrodę podczas gali FIFA za to, że… opuścił mecz. Zawodnik mało znanej poza Holandią drużyny VVV Venlo postanowił, że nie zagra w spotkaniu przeciwko PSV Eindhoven, ponieważ tego samego dnia miał możliwość oddania komórek macierzystych osobie chorej na białaczkę. W Stanach Zjednoczonych czekał już na pomoc konkretny pacjent.
„Klub opisał to, co zrobiłem. Ale, jeśli mam być szczery, nie chciałem zaleźć się w centrum wydarzeń” – przyznał później Thy. „Najlepsze w tej historii jest to – stwierdził jeszcze – że tysiące osób w Holandii zdecydowało się zarejestrować jako dawcy szpiku”.
Innymi razem na ważny gest zdobyli się piłkarze reprezentacji Danii. Podczas Euro 2020 w 44. minucie spotkania Danii z Finlandią ataku serca dostał Christian Eriksen. Najpierw kapitan Simon Kjaer fachowo udzielił Eriksenowi pierwszej pomocy, a gdy do akcji ratunkowej wkroczyli lekarze, cały duński team otoczył leżącego piłkarza, by stworzyć żywą kutynę i zasłonić kolegę przed zasięgiem kamer.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.