Kulka na zło

Agata Ślusarczyk

|

Mały Gość 12/2024

publikacja 21.11.2024 12:34

Zawsze nosił je przy sobie. Rozdawał przy każdej okazji. W podróży, urzędzie, szpitalu. I tak, jak obiecała Niepokalana – działy się cuda!

Św. Maksymilian Kolbe cały świat chciał zdobyć dla Niepokalanej za pomocą Cudownego Medalika Św. Maksymilian Kolbe cały świat chciał zdobyć dla Niepokalanej za pomocą Cudownego Medalika
Krzysztof Chojnacki /East News

Skórzany portfelik, w którym święty Maksymilian nosił Cudowne Medaliki do dziś można zobaczyć w Niepokalanowie, w Muzeum św. Maksymiliana. Podobnie jak pierwsze medaliki wybijane w tym miejscu w roku 1940. – To było wielkie pragnienie św. Maksymiliana, by w Niepokalanowie uruchomić ich produkcję – mówi ojciec Krzysztof Flis, franciszkanin, redaktor „Rycerza Niepokalanej”. – Rocznie wybijanych jest tu 600 tysięcy sztuk – dodaje. – Od ludzi, którzy z wiarą noszą medalik wciąż dostajemy świadectwa cudów i łask. Obiecała je zresztą sama Matka Boża, która 27 listopada 1830 roku wzór medalika przekazała św. Katarzynie Labouré. Bardzo szybko medalik zyskał miano cudownego.

Nawrócony żyd

– Kiedy św. Maksymilian dowiedział się o medaliku? – pytam zakonnika. – Prawdopodobnie zetknął się z nim już jako dziecko, gdyż w Pabianicach, gdzie przeprowadzili się jego rodzice, byli obecni Misjonarze św. Wincentego a Paulo, którzy już wtedy szerzyli kult Cudownego Medalika – tłumaczy franciszkanin. – Jednak najmocniejszym dowodem na skuteczność działania Matki Bożej przez Cudowny Medalik była dla św. Maksymiliana historia nawrócenia znanego żydowskiego prawnika i ateisty Alfonsa Ratisbonne’a. Maksymilian dowiedział się o nim w Rzymie, gdzie studiował – opowiada ojciec Krzysztof. – Miasto żyło historią, która wydarzyła się tu w 1842 roku, czyli kilkadziesiąt lat przed przyjazdem św. Maksymiliana. Ratisbonne znany z tego, że kpił z wiary, przyjął chrzest i stał się gorliwym apostołem chrześcijaństwa wśród żydów. Historia jego była niezwykła. W rzymskim kościele San Andrea delle Fratte [św. Andrzeja Apostoła – przyp. red.] objawiła mu się Matka Boża, taka sama jak na Cudownym Medaliku! I choć nie wypowiedziała ani jednego słowa, Ratisbonne zrozumiał wszystko. Jako jezuita szerzył kult Maryi. Na Jej cześć przyjął nawet imię Maria. Razem ze swoim bratem założyli Zgromadzenie Najświętszej Dziewicy Syjońskiej, które poświęciło się nawracaniu żydów – dodaje. – A wszystko dzięki Cudownemu Medalikowi, który założył za namową swojego przyjaciela. Chciał w ten sposób udowodnić, że medalik i modlitwa, którą zobowiązał się odmawiać, nie będzie miała żadnego wpływu na jego życie – wyjaśnia franciszkanin.

Rycerz Niepokalanej

Ta historia utwierdziła św. Maksymiliana w przekonaniu, że za pomocą Cudownego Medalika Matka Boża może dotrzeć do serca każdego człowieka, nawet niewierzącego. – Razem ze współbraćmi 16 października 1917 roku założył w Rzymie Rycerstwo Niepokalanej. Za pomocą Cudownego Medalika cały świat chcieli zdobyć dla Niepokalanej – mówi ojciec Flis. – Dziś do stowarzyszenia założonego przez ojca Kolbe należy ponad cztery miliony osób na całym świecie.

Święty Maksymilian zawsze miał przy sobie garść Cudownych Medalików. Współbraci franciszkanów zachęcał, by medalik rozdawać, „gdzie tylko się da”. Szczególnie zależało mu, by Cudowny Medalik ofiarowywać i zachęcać do noszenia tym, którzy „do kościoła nie zaglądają, do spowiedzi boją się przyjść, z praktyk religijnych szydzą, z prawd wiary się śmieją”.

– Święty Maksymilian sam był świadkiem wielu nawróceń i spowiedzi najbardziej zatwardziałych grzeszników, którzy kruszyli swoje serca po przyjęciu medalika. O wielu historiach opowiadał na łamach „Rycerza Niepokalanej” – wyjaśnia franciszkanin z Niepokalanowa. – W jednej z nich wspomina o chorym, który uparcie odkładał spowiedź. Wtedy św. Maksymilian wyjął „kulkę” Rycerstwa, czyli Cudowny Medalik. Chory zapytał, co to jest, a potem pozwolił sobie włożyć go na szyję i... rozpoczęła się spowiedź. Maksymilian mocno wierzył, że to Pan Bóg przez Niepokalaną ma w naszym życiu ostatnie słowo, a nie zło. To obietnica, która płynie z medalika, na którym Maryja ukazana jest jako ta, która niszczy głowę węża, czyli diabła – dodaje ojciec Krzysztof i pokazuje istniejącą po dziś dzień rubrykę z podziękowaniami dla Niepokalanej.

Oddaj się Maryi

Cudowne Medaliki wybijane są w Niepokalanowie od 1940 roku. Początkowo sprowadzano je m.in. z Warszawy, ale nie zawsze były dobrej jakości, dlatego św. Maksymilian chciał, by franciszkanie uruchomili własną produkcję. Brat Paschalis Banach, mistrz mechaniki precyzyjnej, sam skonstruował maszynę do wyrobu medalików. – Zakonnicy nie tylko starannie je wybijają, ale przede wszystkim modlą się za tych, którzy będą nosić i rozpowszechniać medalik – mówi o. Krzysztof. – Coraz więcej osób chce zawierzyć siebie i bliskich Niepokalanej i przyjąć Cudowny Medalik. W pierwszą sobotę miesiąca w Niepokalanowie już od kilku lat organizujemy zawierzenia „Oddaj się Maryi”. Niedawno pod tym tytułem ukazała się u nas książka, gdzie opisano ponad 80 cudów i łask otrzymanych od Niepokalanej – dodaje zakonnik.

O Cudowny Medalik proszą też grupy modlitewne, parafie i przyjeżdżający do Niepokalanowa pielgrzymi. Rodzice proszą, by Cudowne Medaliki nałożyć także ich dzieciom. – Sami nie potrafimy poradzić sobie ze złem, diabeł jest bardzo inteligentny – podkreśla franciszkanin. – Właśnie dlatego potrzebujemy opieki i pomocy Niepokalanej!

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

W subskrypcji otrzymujesz

  • Nieograniczony dostęp do:
    • wszystkich wydań on-line tygodnika „Gość Niedzielny”
    • wszystkich wydań on-line on-line magazynu „Gość Extra”
    • wszystkich wydań on-line magazynu „Historia Kościoła”
    • wszystkich wydań on-line miesięcznika „Mały Gość Niedzielny”
    • wszystkich płatnych treści publikowanych w portalu gosc.pl.
  • brak reklam na stronach;
  • Niespodzianki od redakcji.
Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.