Szkoła marzeń

Piotr Sacha

|

MGN 11/2024

publikacja 24.10.2024 09:05

45 lat temu powstała fabryka superbohaterów z Barcelony.

Szkoła marzeń URBANANDSPORT /East News

Był 20 października 1979 roku, kiedy na świecie pojawił się islandzki napastnik Guðmundur Steinarsson. W tym samym czasie urodzili się reprezentanci Nikaragui – Wilber Sánchez, Egiptu – Hassan Mostafa i Ghany – Baba Adamu.

Ten artykuł nie będzie jednak o żadnym z wymienionych piłkarzy. Zresztą w Polsce raczej mało kto o nich słyszał. Chodzi o dzień. Tego samego dnia w Barcelonie narodziła się legendarna szkółka piłkarska, o której słyszał każdy fan futbolu. Tam swój talent szlifowali Leo Messi, Gerard Pique, Andrés Iniesta, Gavi, Lamine Yamal i inni mistrzowie z Dumy Katalonii.

Prototyp tiki-taki

Słowo masia (czyt. „masija”) w języku katalońskim oznacza murowaną, wiejską chatę. Aby opowiedzieć o chacie z Barcelony, która stała się piłkarską szkółką marzeń, należy zacząć od człowieka z Amsterdamu. Holender Johan Cruyff to jeden z najlepszych piłkarzy i najwybitniejszych trenerów w historii. W latach 1973–1978 strzelał gole (konkretnie 88) dla Barcy i myślał o stworzeniu tu dziecięcej akademii z prawdziwego zdarzenia. A „dziecięca akademia z prawdziwego zdarzenia” to taka, która przypomina szkółkę Ajaksu Amsterdam. Nowoczesny futbol warto wpajać do głów zawodnikom już od najmłodszych lat. Cruyff świetnie to rozumiał. A boiskowe schematy, powtarzane od pokoleń, należy schować głęboko do szuflady.

La Masia to dużo więcej niż lekcje gry. To też rodzinna atmosfera, wspólna szkoła, wspólne posiłki. A na boisku – całe serce oddane piłce. Gdy 45 lat temu pierwsi młodzi piłkarze rozpoczynali tu naukę, Johan Cruyff grał już w Los Angeles. Kilka lat później stworzył w Barcelonie drużynę marzeń, którą pokochał cały świat. „Jeśli masz piłkę, to przeciwnik jej nie posiada” – jego prosta zasada stała się prototypem późniejszej tiki-taki. Obowiązywała ona nie tylko w dorosłej drużynie, ale przede wszystkim w dziecięcych.

Leo Messi z La Masii

Na początku w La Masii było 60 chłopców, którzy mieszkali w kamiennym domu, zbudowanym w 1702 roku. W tym miejscu, położonym niedaleko Camp Nou, rozwijał talent Leo Messi. Przybył tu z Argentyny jako 12-latek. 13 lat temu (Leo miał już dwie Złote Piłki) akademia przeniosła się do nowego, dziesięciokrotnie większego budynku. Ośrodek znajduje się osiem kilometrów od stadionu Barcy i jest wysoki na pięć pięter. To raczej biurowiec niż chata. Mówi się o nim: „La Masia 2.0”.

W pokojach są 123 miejsca dla uczniów i pracowników. Ciągle mieszkają tutaj Pau Cubarsí i Lamine Yamal, mimo że obaj grają w pierwszej drużynie FC Barcelony – razem z Robertem Lewandowskim i Wojciechem Szczęsnym.

Dzień w La Masii kręci się wokół szkoły i piłki. Pobudka jest przed siódmą. Wspólne śniadanie i wyjazd busem na lekcje. Potem obiad i czas wolny. Jeszcze dodatkowe zajęcia w szkole. I nareszcie – późnym popołudniem półtoragodzinny trening. Zaraz obok budynku akademii mieści się centrum treningowe pierwszej drużyny, którą dowodzi niemiecki trener Hansi Flick.

Absolutnie wszystko

FC Barcelona słynie z tego, że powierza ważne role na boisku wychowankom. Po co szukać wielkich talentów na drugim końcu świata, jeśli są pod ręką. W 2012 r. na polskich i ukraińskich boiskach Hiszpania wywalczyła mistrzostwo Europy. W zwycięskiej ekipie grało siedmiu absolwentów La Masii. Kilka miesięcy później w meczu ligowym Barca pokonała Levante aż 4:0. Ale ciekawszy od wyniku był zwycięski skład: Victor Valdés, Jordi Alba, Carles Puyol, Gerard Piqué, Dani Alves, Sergio Busquets, Xavi, Cesc Fàbregas, Pedro Rodríguez, Andrés Iniesta i Leo Messi. W tym gronie tylko Alves nie uczył się w słynnej szkółce Barcelony. Trener Tito Vilanova za Alvesa do gry wprowadził Martina Montoyę... wychowanka La Masii. Trener – jako młody chłopak – też mieszkał w La Masii. Tito Vilanova już w dzieciństwie zaprzyjaźnił się z kolejnym słynnym wychowankiem Barcy – Pepe Guardiolą. – Barcelona dała mi wszystko, absolutnie wszystko – wyznał niedawno Guardiola, który trenuje dzisiaj zawodników Manchesteru City.

Chęć, nie wynik

– Zjawiłem się w szkółce jako 11-latek. I zacząłem poznawać klubową filozofię futbolu – wspomina z kolei Xavi, do niedawna pierwszy trener FC Barcelony. – Najważniejsze to chęć do nauki. A wynik wcale nie jest najważniejszy – mówił serwisowi uefa.com.

Xavi podkreślił też, jak ważna w La Masia była znajomość silnych stron kolegów z drużyny, a także to, by prowadzić piłkę, mając uniesioną głowę. Bo w piłkę gra się najpierw umysłem, a potem stopami. – Jeszcze zanim kolega poda ci piłkę, musisz wiedzieć, co za moment z nią zrobisz – podpowiada Xavi.

Gavi i Ansu Fati wiedzą doskonale, co i jak zrobić z piłką, żeby ta znalazła się w siatce rywali. To dwaj najmłodsi strzelcy gola w historii klubu. Piłkarskie rzemiosło poznawali oczywiście w La Masii. Podobnie jak dziewięciu innych zawodników z obecnego składu Barcy. A w kolejce do kariery czekają kolejni juniorzy z akademii. Na przykład 14-letni Gambijczyk Ebrima Tunkara czy 16-letni kuzyni Guille Fernández i Toni Fernández.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

W subskrypcji otrzymujesz

  • Nieograniczony dostęp do:
    • wszystkich wydań on-line tygodnika „Gość Niedzielny”
    • wszystkich wydań on-line on-line magazynu „Gość Extra”
    • wszystkich wydań on-line magazynu „Historia Kościoła”
    • wszystkich wydań on-line miesięcznika „Mały Gość Niedzielny”
    • wszystkich płatnych treści publikowanych w portalu gosc.pl.
  • brak reklam na stronach;
  • Niespodzianki od redakcji.
Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.