W kieszenie przy stole muszą wpaść czerwone i kolorowe bile. Michałowi udaje się prawie zawsze.
Michał na treningi przeznacza kilka godzin dziennie
Archiwum prywatne
Gdyby zliczyć jego wszystkie nagrody zabrakłoby stron w „Małym Gościu”. Niedawno w indyjskim Bangalore 13-letni Michał Szubarczyk z Lublina w finale pokonał 20-letniego Niemca, Alexandra Widau 5:1. Został mistrzem świata w snookerze do lat 21.
Koszula, muszka i kamizelka
Elegancka koszula, kamizelka, muszka, buty dobrze wyczyszczone – taki strój obowiązuje graczy w snookerze. Początki tej raczkującej w Polsce dyscypliny sportudatuje się na koniec XIX wieku.
Gracze w specjalne kieszenie umieszczone przy stole bilardowym wbijają czerwone bile na zmianę z kolorowymi. W jaki sposób? Uderzają kijem białą bilę tak, by uderzyła w bilę odpowiedniego koloru.
Michał jest w tym mistrzem. Dosłownie. Ma za sobą dziesiątki zwycięstw. Jest medalistą Mistrzostw Europy w Snookerze do lat 16 i wielokrotnym mistrzem Polski.
Jest wrzesień. Rok szkolny już trwa. Rozmawiamy w środę o 8.00 rano.
– Michał, czemu ty nie jesteś w szkole? – pytam.
– Jestem na nauczaniu domowym od tego roku, żeby mieć więcej czasu na treningi. Trenuję od 7 lat, zacząłem gdy miałem 6,5 roku i od tego czasu trenuję po kilka godzin dziennie – odpowiada. – Na czym polega gra w snooker? – dopytuję.
– Na stole bilardowym mamy trójkąt ułożony z 15 bil czerwonych i 6 kolorowych. Każda bila ma swoją punktację. Wbijamy na przemian bilę czerwoną i kolorową – odpowiada mistrz świata.
– A jaka jest strategia w tej grze bilardowej? – dopytuję. – Trzeba dobrze obserwować stół, ułożenie bil i grę przeciwnika.
Michał jest zadowolony ze swojego ostatniego zwycięstwa. – Cały turniej do lat 21 zagrałem bardzo dobrze i w finale też naprawdę na wysokim poziomie grałem – dodaje. – Nie zostawiałem przeciwnikowi zbyt dużo prostych szans – przyznaje i twierdzi, że dobrze radzi sobie ze stresem.
Matematyka i WF
Przygodę w tej grze Michał rozpoczął, kiedy miał niecałe 7 lat. – Zobaczyłem w telewizji Ronniego O’Sullivana, angielskiego snookerzystę, wielokrotnego mistrza świata, i poszliśmy z tatą do klubu spróbować zagrać – wspomina swoje początki Michał. – I chyba od razu byliśmy nastawieni, żeby grać w to profesjonalnie – dodaje.
Tata Michała, pan Kamil Szubarczyk, jest jego trenerem i sędzią snookerowym. – Wcześniej przez 4 czy 5 lat trenowałem piłkę nożną w klubie – mówi zawodnik.
Poza treningami Michał lubi grać w gry mobilne, w koszykówkę i piłkę nożną. W ogóle lubi WF. – Sam planuję sobie te lekcje, czasem wychodzę na dwór, a innym razem ćwiczę z mamą w domu – uśmiecha się. Michał bardzo lubi też matematykę, tego przedmiotu uczy się sam.
Na koniec pytam mistrza o marzenia. – Wygrać zawodowe mistrzostwa świata – przyznaje. Póki co czeka go wiele międzynarodowych rozgrywek. Właśnie przygotowują się na kolejne mistrzostwa świata. Między turniejami nie mieli czasu, żeby odpocząć ani nacieszyć się ostatnim sukcesem. – Ciągle ktoś dzwoni w sprawie wywiadu czy udziału w programie telewizyjnym – mówi pan Kamil. – Teraz wylatujemy do Mongolii na 2 tygodnie na mistrzostwa świata w innej snookerowej odmianie 6 bil, w tym samym miejscu jest turniej World Cap. Potem mistrzostwa Europy na 6 czerwonych bilach plus drużynowe a na koniec w listopadzie mamy otwarte mistrzostwa świata – dodaje.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.