Niezawodni przy ołtarzu i na szkolnym boisku. Na zbiórce i na próbie frekwencja stuprocentowa. Przyjmują każde wyzwanie.
Gra terenowa dla dzieci z parafii to zawsze okazja, by zainteresować innych grupą ministrancką czy scholą
Facebook
Ministranci i schola to jedna z wielu ważnych wizytówek parafii w krakowskich Mistrzejowicach. Jest ich około setki. Razem służą parafii, razem podróżują, przy pomocy rodziców razem pieką dobre ciasta, które potem sprzedają w parafialnej kawiarence
Swoim śpiewem i posługą ubogacają procesję Bożego Ciała. Nie zapominają o kapłańskich jubileuszach i innych ważnych datach w kalendarzu wydarzeń parafialnych. – Są na medal – cieszy się ich opiekun ks. Mateusz Szymczyk.
Zgrane towarzystwo
Zarówno dziewczyny, jak i chłopaki to wygadane towarzystwo. Każdy chce powiedzieć coś o sobie. Franek z siódmej klasy cieszy się, że rozpocznie kurs lektorski. – Jestem obeznany z czytaniem – mówi, puszczając oko. – Swój pierwszy publiczny sprawdzian miałem na mojej Pierwszej Komunii Świętej.
– A ja to nawet kolegów zabieram na moje służenie – wtrąca Janek. – Ja jestem przy ołtarzu, a oni siedzą w ławce.
Starszy Franek chodzi do technikum gastronomicznego, należy do samorządu szkolnego i jest wolontariuszem. Kolegom ministrantom obiecał, że kiedyś przygotuje dla nich ulubione spaghetti. – Mam też zamówienie na pierogi – uśmiecha się nastolatek.
Z kolei Miłosz już trzy lata jest z liturgiczną służbą ołtarza. – Tyle dobrego słyszałem o chłopakach, dlatego przyszedłem – mówi.
Faktycznie, ministranci z Mis- trzejowic to zgrana ekipa. – Niezawodni przy ołtarzu i na szkolnym boisku – przyznaje ks. Mateusz. – W każdy czwartek grają w piłkę i na zbiórce frekwencja, oczywiście, jest stuprocentowa – uśmiecha się ksiądz. – Chłopaki przyjmują każde wyzwanie. Również to, by razem z dziewczynami ze scholi przygotować palmy na Niedzielę Palmową.
Nie ma takiej oceny
– Bez siostry Małgorzaty, ze Zgromadzenia Sióstr Służebniczek NMP, i rodziców trudno sobie wyobrazić organizację naszych spotkań, wyjazdów w ciągu roku i wyjazdu wakacyjnego – przyznaje ks. Mateusz. – Dziewczynki i chłopcy mogą zawsze liczyć na opiekunów – „ciocie”: Bożenę, Martę, Monikę, Kamilę, Kasię i wujka Piotra, a także innych dorosłych.
W tym roku w wakacje razem pojechali nad Bałtyk, do Dąbek. W ciągu roku szkolnego też wyjeżdżają. Byli m.in. w Rudach, gdzie w przepięknym parku krajobrazowym zwiedzili Pocysterski Zespół Klasztorno-Pałacowy.
Do scholi Ave należy około 60 dziewczynek. Poza niedzielną czy szkolną Mszą św. dziewczyny chętnie biorą udział w jasełkach w okresie Bożego Narodzenia.
– Próby i wszelkie spotkania z nimi to dla mnie świetny relaks – przyznaje jedna z opiekunek, pani Kamila Jakóbczak, na co dzień wicedyrektor w szkole podstawowej. – Dziewczyny dodają mi tyle pozytywnej energii. Gdybym miała wystawić im ocenę, brakłoby skali, która teraz obowiązuje – mówi pani Kamila i kontynuuje grę na gitarze.
I jeszcze organista
Opiekunowie organizują różne zajęcia dodatkowe, m.in. grę terenową „Śladami Jana Pawła II”, która przeniosła uczestników w wydarzenia i miejsca związane z życiem świętego papieża. Takie zabawy to zawsze okazja, by zainteresować innych swoją grupą.
Oliwka dołączyła do Ave w pierwszej klasie. – Jestem w scholi już pięć lat, to taki mój mały jubileusz – uśmiecha się. – Udało mi się nawet zachęcić koleżanki z klasy do śpiewania z nami, oprócz jednej, ale to zadanie na niedaleką przyszłość. Kiedyś nawet w szkole na godzinie wychowawczej opowiadałam, jak jest w naszej scholii. Byłam z tego bardzo dumna! – przyznaje.
Inne dziewczyny też rozpiera duma, bo należą do scholi, którą dobrze słychać w całej krakowskiej Nowej Hucie. – Utwory religijne wcale nie są nudne, a niektóre nawet całkiem skoczne – mówią zgodnie. – Z dziewczynami nie ma mowy o rutynie – dodaje organista, pan Dawid Lisowski. – Ja jestem tylko małym dodatkiem do ich głosów i gitar. Mógłbym spokojnie mieć więcej urlopu – uśmiecha się.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.