Blask Wawelu

Adam Śliwa

publikacja 02.09.2024 11:50

W nowym roku szkolnym odwiedzimy 10 rezydencji królewskich. Przejdziemy przez komnaty, po których przechadzali się królowie, królowe i książęta. Sprawdzimy, gdzie spali i pracowali, jaki ślad zostawili po sobie. W każdym z zamków czy pałaców mieszkało wiele koronowanych głów. Spośród nich wybraliśmy jednego króla, by spojrzeć na rezydencję jego oczami.

Dziecięca zbroja Zygmunta Augusta to zabytek wyjątkowy. Tego typu pamiątek zachowało się na świecie bardzo niewiele Dziecięca zbroja Zygmunta Augusta to zabytek wyjątkowy. Tego typu pamiątek zachowało się na świecie bardzo niewiele
Roman Koszowski /Foto Gość

Król przyjmuje urzędników, książę szykuje się do turnieju, a królowa dogląda nowych ziół w ogrodzie.

W pierwszym odcinku naszego cyklu odwiedzimy – a jakże – Wawel. A jeśli Wawel, to okres największej potęgi Królestwa Polskiego pod wodzą Jagiellonów. To polski złoty wiek i panowanie Zygmunta Starego oraz jego syna Zygmunta Augusta.

Świat służby

Siadamy na ławce na wawelskim wzgórzu. Po prawej stronie stoi katedra, a przed nami rozpościera się ukwiecony plac. – To dobre miejsce na początek naszej wędrówki, będące na granicy dwóch światów królewskiej rezydencji – mówi Filip Skowron, nasz przewodnik po zamku. – Plac przed nami nazywany był zamkiem dolnym lub miasteczkiem wawelskim. Dawniej stały tu liczne budynki, warsztaty rzemieślnicze, stajnie, domy psałterzystów katedry czy zamkowej służby. Zburzyli je razem z dwoma kościołami – św. Michała i św. Jerzego – Austriacy, gdy w XIX wieku przerabiali Wawel na koszary. Za naszymi plecami znajduje się właściwa rezydencja króla – wskazuje przewodnik. – Gdyby mały Zygmunt August usiadł w tym samym miejscu, co my, zobaczyłby katedrę, Basztę Złodziejską, gdzie, jak nazwa wskazuje, było więzienie, i Basztę Sandomierską, gdzie stacjonowała zamkowa straż – wyjaśnia pan Filip. Książę na pewno znał też legendę o smoku, zwanym w kronice Kadłubka całożercą. Na granicy tych dwóch światów była kuchnia. Dziś stoi tu budynek dyrekcji muzeum, ale pod nim można odkryć echa przeszłości.

Na wystawie „Wawel Zaginiony” pod stopami widzimy dwa potężne piece, w których gotowano potrawy, a dalej pozostałości stajni i wozowni. Pewnie tu siodłano konia dla młodego Zygmunta, gdy szykował się do bardzo lubianych przez niego turniejów. Ruszamy, zostawiając widziany dziś już tylko oczami wyobraźni gwarny zamek dolny i przez Bramę Berrecciego wchodzimy na najsłynniejszy w Polsce dziedziniec.

Świat króla

W XVI wieku Polska i Litwa były u szczytu potęgi. Największe państwo Europy było liczącym się graczem, a Jagiellonowie mieli wielkie ambicje. Stary zamek nie odzwierciedlał jednak tej pozycji. Był niewygodny i od lat wymagał remontu. Król Zygmunt sprowadził więc najlepszych artystów, głównie z Włoch, z Bartolommeo Berreccim na czele. To, co obecnie zachwyca turystów, tak samo działało na władców czy posłów zagranicznych odwiedzających Kraków. Widząc na ścianach portrety rzymskich cesarzy, rzeźbione kolumny i rozmach, wiedzieli, że mają do czynienia z władcą największego formatu. Z dziedzińca, skąpanego dziś w słońcu, widać trzy piętra zamku. Na parterze urzędował wielkorządca, czyli człowiek zarządzający zamkiem. Tu też mieściły się zbrojownia, skarbiec i mózg państwa, czyli królewska kancelaria. – Dalsze piętra mają układ odwrotny niż w większości rezydencji. Na pierwszym piętrze są apartamenty prywatne, a dopiero na drugim sale reprezentacyjne – tłumaczy nasz przewodnik.

Na początku XVI wieku, stojąc w bramie, w oknie po prawej stronie dostrzeglibyśmy króla szykującego się do spotkania z dostojnikami. Nie przechadzałby się krużgankami. Tam poruszała się służba, by nie przeszkadzać w komnatach. Także z krużganków przez stalowe drzwiczki rozpalano ogień w kaflowych piecach ogrzewających pomieszczenia. W królewskiej sypialni zaskakuje nas krótkie i wąskie łoże. – Dawniej spano trochę inaczej. Liczne poduszki zmuszały śpiącego do pozycji półsiedzącej – tłumaczy pan Filip Skowron. Leżenie kojarzyło się ze śmiercią i pozycją w trumnie.

Świat księcia

W skrzydle po lewej stronie swoje pomieszczenia miał książę Zygmunt August. W zbrojowni można zobaczyć unikalną, przygotowaną specjalnie dla niego młodzieńczą zbroję. Wykonano ją, gdy książę miał 13 lat, więc wiemy, jakiego był wzrostu i jakiej postury. To podarunek króla Czech i Węgier Ferdynanda z okazji zaręczyn jego siedmioletniej córki Elżbiety z młodym Zygmuntem. Widać nawet na zbroi ich inicjały. Do ślubu doszło 10 lat później, 6 maja 1543 roku na Wawelu. Zygmuntowi Augustowi zawdzięczamy jeszcze jeden wawelski skarb: arrasy. Książę lubił modnie się ubierać, lubił też sztukę. Te wspaniałe tkaniny zamówił w Belgii. Zdobią je motywy biblijne, herbowe i przyrodnicze. Na tych ostatnich obok europejskich roślin widać także zwierzęta i rośliny z odkrytej zaledwie 60 lat wcześniej Ameryki.

Na drugim piętrze są sale reprezentacyjne z najpiękniejszymi – poselską, gdzie na tronie król przyjmował posłów, i senatorską, gdzie odbywały się posiedzenia senatu i bale. Stąd jej druga nazwa: tanecznica.

Świat królowej

W skrzydle przy bramie swoje apartamenty miała królowa Bona z włoskiego rodu Sforzów. Postawa silnej i niezależnej królowej kłuła w oczy część szlachty, przyzwyczajoną do mniejszego angażowania się kobiet w politykę. Królowa miała swój dwór, czyli fraucymer, a także swoją łaźnię, mieszczącą się niegdyś między zamkiem a katedrą. Miała też kuchnię, w której starała się zmienić polskie zwyczaje żywieniowe poprzez stosowanie większej ilości ziół i przypraw. Ruszamy więc na taras, gdzie mieściły się ogrody Bony. Od razu czuć silny zapach ziół. Królowa razem z dwórkami uprawiała ogród. Trochę niżej widać niewielki sad i ogrody spacerowe. – Wzdłuż nich biegnie ścieżka, którą król Zygmunt chodził do swojej łaźni, mieszczącej się obok kościoła św. Idziego – dodaje przewodnik. Ruszamy z powrotem wzdłuż murów wśród pnących się winogron. To pamiątka winnic rozciągających się niegdyś na słonecznych zboczach niedaleko jamy wawelskiego smoka.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

W subskrypcji otrzymujesz

  • Nieograniczony dostęp do:
    • wszystkich wydań on-line tygodnika „Gość Niedzielny”
    • wszystkich wydań on-line on-line magazynu „Gość Extra”
    • wszystkich wydań on-line magazynu „Historia Kościoła”
    • wszystkich wydań on-line miesięcznika „Mały Gość Niedzielny”
    • wszystkich płatnych treści publikowanych w portalu gosc.pl.
  • brak reklam na stronach;
  • Niespodzianki od redakcji.
Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.