publikacja 02.09.2024 11:51
Prawie 500 zabytkowych pojazdów: 300 samochodów, 200 motocykli i rowerów. Takiej kolekcji nie ma chyba nikt w Europie, a może i na świecie.
Fani motocykli znajdą tu zakątek dla siebie. Do wyboru, do koloru!
Maciej Rajfur /Foto Gość
Wszystko zaczęło się w przydomowym warsztacie samochodowym. Mały Tomek lubił majsterkować z tatą przy pojazdach. Były lata 80. XX wieku, po polskich ulicach jeździły samochody zaledwie kilku marek.
Tomasz szybko zaraził się pasją do motoryzacji i kiedy miał 13 lat na maluchu, fiacie 126, uczył się już zasad działania samochodu. Teraz, przed swoimi 50. urodzinami, ukończył dzieło życia – największe w Europie Środkowej Muzeum Motoryzacji „Wena”. Jadę do Oławy koło Wrocławia.
Niespotykane perły
W ogromnej, z pomysłem urządzonej hali stoją imponujące pojazdy. Zabytkowe perełki sprzed lat, m.in. ponad 100-letni ford, 75-letnie ferrari, mustangi, syrenki, mercedesy, citroëny. Znajdziemy tam nawet samochód, którym w latach 70. podróżował Joseph Ratzinger, zanim został papieżem Benedyktem XVI. Niejednego zachwyci też prototyp quada, skonstruowany przez Polaków w latach 60.
Są też najnowsze modele. Jest bmw, którym jeździł James Bond, nowoczesne lamborghini czy bolid Formuły 1.
Wszystkie eksponaty pan Tomasz zbierał przez 30 lat! Wszystko po to, by pokazywać je następnym pokoleniom. – Te samochody mają wdzięk i duszę – mówi pasjonat. – To coś, czego już nie zobaczymy w nowoczesnych modelach. Chcę pokazywać dzieciom i młodzieży historię motoryzacji, jej piękno i użyteczność dla ludzkości.
Muzeum pana Tomasza to nie tylko okazja do rozrywki. – Będziemy tu organizować różnego rodzaju spotkania, warsztaty, wystawy, by rozwijać młodszych – mówi „Małemu Gościowi” właściciel.
Bezkonkurencyjny ulubieniec
– Jaki model jest Pana ulubionym? – pytam kolekcjonera. – Maluch, czyli Fiat 126. Mam tu 55 różnych egzemplarzy, w tym kilka kabrioletów! Jestem sentymentalny, a w maluchu spędziłem setki godzin jako nastolatek. Przejechałem nim potem ponad 300 tys. kilometrów do pracy i na studia. Nieraz musiałem go naprawiać w nagłych sytuacjach, np. na autostradzie – wspomina pan Jurczak.
W oławskim muzeum samochody przedstawiono w różnych konfiguracjach, nawet na ścianach, specjalnie podświetlone. Znajdują się tu również stacja benzynowa rodem z PRL-u i warsztat mechanika. Można zajrzeć pod maskę poczciwej syrenki i z bliska przyjrzeć się z silnikom. Każdy eksponat jest wyjątkowy i ma swoją historię. Wśród pojazdów jest nawet majestatyczny ciągnik traktor marki… Porsche, z 1958 roku. A obok dumnie prezentuje się nasz polski ursus. Całkiem spory kąt znajdą tu też fani motocykli, a w nim m.in. jawy, romety czy legendarne komary.
– Plany dotyczące tego miejsca snułem od ponad 30 lat – przyznaje pan Tomasz. – Osiągnąłem cel, do którego dążyłem właściwie całe dorosłe życie. Chciałem też pokazać, że Polacy mogą być dumni i w tej dziedzinie – dodaje. – Świetnie odrestaurowujemy stare samochody. Takie miejsca jak to nie muszą powstawać tylko na zachodzie Europy. Zależało mi też, by muzeum powstało w mieście, w którym żyję razem z moją rodziną.
Tam przychodzą pomysły
Na co dzień pan Tomasz prowadzi dużą firmę reklamową, która bardzo dobrze działa i się rozwija. Ale też chętnie pomaga innym. Każdego roku organizuje Rajd Koguta. Dzięki temu chorym dzieciom przekazał już parę milionów złotych. – W czym tkwi sukces? – pytam. – Wszystko z Kościoła. Tego przez małe i duże „k”. Bo najlepsze pomysły wpadają mi do głowy właśnie w kościele. Jeśli tam coś wymyślę, wiem, że na pewno jest dobre. Nigdy się nie zawiodłem. A Kto sprawia, że się udaje? To już wiadomo… – uśmiecha się miłośnik zabytkowych pojazdów o wrażliwym sercu.
Do swojego muzeum zaprasza wszystkich. Każdy tu na czymś oko zawiesi i czymś się zaciekawi. Wisienką na torcie jest wiernie zaaranżowane mieszkanie z czasów PRL-u. Dorośli może z łezką w oku przypomną sobie dawne czasy, a dzieci przetrą oczy ze zdumienia, że tak kiedyś było. Nie zdziwcie się – na środku pokoju stoi… maluch! Ale co wam będę więcej pisał – przyjedźcie do Oławy. W tym muzeum niejedno was zaskoczy.
Więcej informacji: www.muzeummotoryzacjiwena.pl
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.