Pielgrzym i wariat

Joanna Kojda

|

MGN 07/2024

publikacja 13.06.2024 09:34

Pieszo do Rzymu, rowerem do Ziemi Świętej, samolotem do Japonii. Teraz pasją podróżowania zaraża żonę Dorotę i dwóch synków.

Rodzina w komplecie: tata Michał, mama Dorota i Franek ze Stasiem Rodzina w komplecie: tata Michał, mama Dorota i Franek ze Stasiem
archiwum prywatne

Michał Piec z Piekar Śląskich podróżuje od lat. A wszystko zaczęło się od jego taty, który w czasach swojej młodości odwiedzał różne kraje. Ojciec pana Michała jeździł też dużo na rowerze. W trójkę, razem z tatą i bratem, na rowerach pojechali na Słowację, Węgry i Litwę. Po maturze pan Michał poszedł do Santiago de Compostela w Hiszpanii. Sam. Wtedy na dobre obudziła się w nim pasja podróżowania.

Na koniec świata

Najpierw autostopem pojechał na koniec Francji. Stamtąd przez miesiąc szedł do grobu świętego Jakuba w Santiago de Compostela. I znów wracał autostopem. – Tamto pielgrzymowanie – wspomina – było dla mnie szczególnym doświadczeniem Pana Boga. Rok później z dwójką kolegów poszli do Rzymu. Pokonali 1600 km.

W kolejnym roku Michał postanowił na rowerze pojechać do Ziemi Świętej. – Pojechałem z kolegą z internetu, wcześniej go nie znałem. Mama martwiła się, że jadę w nieznane, do krajów muzułmańskich, w dodatku z kimś, kogo nie znam. Kolega pocieszył ją wtedy, że muzułmanie szanują szczególnie pielgrzymów i wariatów – śmieje się Michał. Jechali miesiąc, pokonali 4 tys. kilometrów. Spali, gdzie się dało, czasem u dobrych ludzi. – Mieliśmy ze sobą obrazki Matki Boskiej Piekarskiej i rozdawaliśmy je po drodze – uśmiecha się podróżnik. – W Syrii jeden mężczyzna wskazał na Jezusa i zapytał, czy to ja.

W Jerozolimie dołączyli do grupy pielgrzymów z Polski, by poznać święte miejsca pamiętające czasy Jezusa. Takie podróżowanie, cisza, długie godziny w samotności sprzyjały zbliżaniu się do Pana Boga. Potem jeszcze był Iran, też rowerem i autostopem, później z oblacką grupą NINIWA przez 2 miesiące na rowerach przejechali ponad 8 tys. km, by dotrzeć nad jezioro Bajkał. Gdy autostopem zwiedzał Amerykę Południową, dotarł na koniec świata, czyli do Ziemi Ognistej, archipelagu na południowym wybrzeżu Ameryki Południowej.

Szczęściarz z Polski

A potem Michał poznał Dorotę i razem – samolotem, autostopem i na rowerach – wybrali się do Tajlandii i Birmy, później polecieli do Ameryki Środkowej. – Przez miesiąc zwiedzaliśmy ją autostopem – wspomina podróżnik. – Na początku znajomości nie byłam zachwycona pasją Michała – przyznaje Dorota. – Bałam się, że podróżowanie będzie dla niego ważniejsze od rodziny. A dziś, kiedy mamy dwójkę małych dzieci, już tęsknię za naszymi podróżami – uśmiecha się żona globtrotera. – Teraz jeździmy wypoczynkowo, w bezpieczne miejsca.

W podróżowaniu najbardziej lubią to, że mogą poznawać nowych ludzi, ich zwyczaje, tradycje, kulturę. – Przeżyłem Wielkanoc w Indiach na pustyni, Boże Narodzenie na Madagaskarze w nieznośnym upale, bez prezentów, ale dzięki temu bardziej skupiłem się na najważniejszym: że Bóg staje się człowiekiem – wspomina pan Michał. – Europa to nie pępek świata, Kościół w różnych miejscach na Ziemi jest naprawdę różnorodny. Widziałem chrześcijan prześladowanych, którzy być może za wiarę będą musieli oddać swoje życie, którzy z utęsknieniem czekali na Mszę, na księdza, który na przykład na Syberii przyjeżdżał raz w miesiącu – opowiada. – My naprawdę jesteśmy szczęściarzami – dodaje. – Kościoły mamy blisko, codziennie Msza, a w niedzielę kilka, do wyboru.

Najpiękniej w domu

Odwiedził mnóstwo pięknych, niezwykłych miejsc. – Najbardziej spodobała mi się Islandia: wulkany, gejzery i wodospady – przyznaje. – Drugie miejsce daję Boliwii z lagunami i pustynią solną. W takich miejscach widać, jak Pan Bóg wszystko mądrze i pięknie urządził – dodaje. – Na przykład sanktuarium w La Salette we Francji, tam można powiedzieć: „No, tutaj to naprawdę Matka Boża mogła się objawić” – śmieje się podróżnik.

Podróżowanie wcale nie musi być kosztowne. Michał jest specjalistą w wyszukiwaniu tanich lotów. – Za 280 zł byliśmy z kolegą w Japonii – uśmiecha się. – Podróżowanie po Europie za kilkanaście złotych też było możliwe. Nocowanie na dziko, autostop i niewyszukane jedzenie. Ale z każdą kolejną podróżą przekonywałem się, że choć to jest fajne, nie jest to sensem mojego życia.

Michał uwielbia podróżować – to się nie zmieniło – ale tylko w Piekarach Śląskich czuje się jak u siebie. Dziś jest szczęśliwym mężem Doroty i tatą Franka i Stasia.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

W subskrypcji otrzymujesz

  • Nieograniczony dostęp do:
    • wszystkich wydań on-line tygodnika „Gość Niedzielny”
    • wszystkich wydań on-line on-line magazynu „Gość Extra”
    • wszystkich wydań on-line magazynu „Historia Kościoła”
    • wszystkich wydań on-line miesięcznika „Mały Gość Niedzielny”
    • wszystkich płatnych treści publikowanych w portalu gosc.pl.
  • brak reklam na stronach;
  • Niespodzianki od redakcji.
Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.