Gdy śpiewa, mikrofony są zupełnie niepotrzebne. Słychać go w całym kościele.
Piotrek jest zakochany w kulturze góralskiej
Henryk Przondziono /Foto Gość
Piotrek nie tylko śpiewa, ale jeszcze tańczy i gra. Chodzi do pierwszej klasy liceum, a w parafii „Dobrego Pasterza” w Istebnej jest lektorem. Swoją przygodę ministranta rozpoczął już w trzeciej klasie szkoły podstawowej. – Moim zdaniem przy ołtarzu lepiej przeżywa się Mszę – mówi. Jest specjalistą od psalmów. Wyróżnia się tym, że śpiewa z akcentem góralskim. Z nami też rozmawia po góralsku.
Dzięki wujkowi
To jego pierwszy i najważniejszy język. Psalmy zaczął śpiewać w siódmej klasie. – Mój wujek jest kościelnym i pewnego razu powiedział: „Pieter, naucz się na poniedziałek, zaspiwosz psalm” – wspomina. – Ćwiczyłem, stresowałem się i zaśpiewałem, pierwszy raz, bez organisty. I jakoś poszło – cieszy się Piotrek. – Teraz, gdy wchodzę do zakrystii, mówią: „Pieter jest, Pieter bydzie spiwoł” – śmieje się. Dziś zdarza się, że to on szkoli młodszych kolegów, którzy też chcą śpiewać psalmy. – Od dziecka mam łatwość w zapamiętywaniu melodii i tekstów – przyznaje lektor.
Bardzo lubi folklor i śpiew. Od kilku lat należy też do zespołu regionalnego. Tam uczy się góralskich pieśni i tańców. – Zespół to też dobra okazja, żeby się poruszać – uśmiecha się Piotrek. – A instruktor tańca nie odpuszcza. Czasem tańczę nawet ze skurczem w nodze – dodaje. A że chłopaków w grupie jest mniej niż dziewczyn, Piotrek nawet trzy razy tańczy ten sam utwór.
Zakochany w regionie
Piotrek gra też na skrzypcach. Uczy się u znanego istebniań- skiego artysty, pana Zbigniewa Wałacha. Co ciekawe, jego pasją jest też… rolnictwo. – W naszym gospodarstwie rodzinnym mamy tylko kury, a ja kiedyś chciałbym mieć u siebie więcej zwierząt – zdradza nastolatek.
Ciekawi go przeszłość, interesuje się przodkami i regionem, z którego pochodzi. Łatwo się domyślić, że w szkole najbardziej lubi historię.
– Od dziecka ciekawiły Piotrka stroje góralskie, sam tworzył sobieprzebrania rycerskie, bardzo też lubił malować – mówi mama Renata. – Często sobie podśpiewywał, łatwo zapamiętywał teksty książek, które mu czytałam – dodaje. – No i przede wszystkim zawsze był bardzo grzecznym dzieckiem – cieszy się mama. – Nigdy nie miałam z nim problemów.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.