Każda kapliczka ma inną historię. Jedne za coś dziękują, inne o coś proszą...
Mali i duzi wspólnie śpiewają Maryi w Jasnowicach w Istebnej
Henryk Przondziono /Foto Gość
Mowa o kapliczkach w Trójwsi Beskidzkiej, czyli w Istebnej, Koniakowie i Jaworzynce – trzech wsiach na południu Polski, tuż przy granicy z Czechami i Słowacją. Razem z przydrożnymi krzyżami jest ich tu jakaś setka. Do dziś przy wielu z nich mieszkańcy modlą się w maju Litanią Loretańską. Zaczynamy od kapliczki „na Polynicy” w Jasnowicach, dzielnicy Istebnej graniczącej z Czechami.
Zawieszona na jodle
„Cześć Maryi, cześć i chwała” – śpiewają na początku nabożeństwa mali i duzi. – Historia tej kapliczki sięga II wojny światowej – opowiada pani Maria Kohut.– Dwóch uciekinierów z niemieckiej niewoli, jeden pochodził z Koniakowa, drugi z Kamesznicy, na Jaworzynce wpadło w ręce gestapo (niemieckiej policji). Zabrali ich, a w miejscu, gdzie teraz jest kapliczka, zastrzelili i pochowali. Po wojnie ciała mężczyzn przeniesiono na cmentarz do Istebnej. Ale w miejscu, gdzie ich zamordowano, podobno… straszyło. Mieszkańcy odebrali to jako znak: trzeba postawić kapliczkę. A każdy, kto przechodził obok, miał modlić się za tragicznie zmarłych młodych mężczyzn.
Początkowo drewnianą kapliczkę z obrazem Matki Boskiej Kalwaryjskiej zawieszono na jodle. Dziś to miejsce wygląda całkiem inaczej. Jakieś dwa lata temu, kiedy obfite deszcze, wiatr i piorun przewróciły stare drzewo i zniszczyły 60-letnią kapliczkę, mieszkańcy jednomyślnie zadecydowali: powstanie nowa. – Przyzwyczailiśmy się do niej. Ile razy łapaliśmy się na tym, że przejeżdżając obok, robiliśmy znak krzyża... Brakowało nam kapliczki – wspominają. Teraz znów, jak co roku w maju, mogą się tu razem modlić.
Z widokiem na Tatry
Z Jasnowic jedziemy na Ochodzitą do Koniakowa. To najwyżej położone w Trójwsi (895 m n.p.m.) miejsce. Przy dobrej pogodzie widać stąd nawet Tatry. Przy kaplicy, tuż pod szczytem, na modlitwie już zebrali się beskidzcy górale. W maju przychodzą tu codziennie. No chyba, że jest naprawdę zimno (w tym roku w pierwszych dniach maja spadł tu śnieg!).
– W górach zawsze jest pogoda: może być słoneczna, a może być deszczowa – uśmiecha się pan Tadeusz Rucki, który codziennie Maryi przygrywa na trąbce. Tym razem przyszedł ze swoimi kolegami: Antonim i Stanisławem, którzy maryjne pieśni grają na saksofonach. – Ledwo my zaczęli grać, a już słoneczko zaświeciło. Maryja wie, kiedy ma padać, a kiedy nie – dodaje pan Rucki, intonując „Czarną Madonnę”.
Dorośli, Dzieci Maryi, młodzi z oazy, małe dzieci – każdy prosi w swoich intencjach. I każdy odczuwa wstawiennictwo Matki Bożej. A tuż za nimi na nieco ciemnym niebie widać tęczę. Bóg jest z modlącymi się góralami. Kaplica na Ochodzitej powstała późnym wieczorem w maju 1972 r. dzięki ks. Romualdowi Walderze, wikaremu w Koniakowie. – Ta kapliczka jest wyjątkowa w całej Trójwsi. Przyjeżdżają tu nawet z zagranicy – mówią z dumą góralki. Figurę Matki Boskiej ze wzniesionymi rękami wyrzeźbił Jan Krężelok. A od kiedy w 2000 r. kapliczkę rozbudowano, pod drewnianą figurą znaleźć można też obraz Matki Boskiej Częstochowskiej.
W grocie, w buku i przy wyciągu
Jedną z kapliczek maryjnych postawiono też przy ośrodku narciarskim w Istebnej. Figurę Matki Bożej Śnieżnej umieszczono w specjalnej kamiennej grocie. A niedaleko wyciągu, przy tartaku, jest kolejna kapliczka, choć trudno do niej trafić. Wybudowano ją jako podziękowanie za szczęśliwy powrót z wojny czterech synów państwa Sikorów. Jeden z nich w Krakowie kupił figurkę Maryi i – jak opowiadają – przez całą drogę do Istebnej mocno pilnował, by dowieźć ją całą. Ale wchodząc do domu, niechcący uderzył nią o framugę drzwi. Choć figurce odpadła głowa, udało się ją naprawić.
Na Cisowym w Koniakowie natomiast jest obraz Przenajświętszego Serca Maryi i figurka Niepokalanie Poczętej. Mieszkańcy wspominają wielką wichurę, jaka przeszła tu w latach 80. zeszłego wieku i połamała wszystkie drzewa oprócz trzech tuż przy kapliczce. Ciekawa kapliczka znajduje się też w Jaworzynce „pod bukym”. Niewielka figura Maryi ma tam swoje miejsce na drzewie bukowym, które wydziobał dla niej… dzięcioł.
Korzystałam z publikacji: „Kapliczki i krzyże przydrożne. Istebna–Jaworzynka–Koniaków” Jerzego Haca i Katarzyny Ruckiej-Ryś.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.