Mówią o nim „Mozart szachów”. Kompozytor Wolfgang Amadeusz Mozart miał słuch absolutny. Szachista Magnus Carlsen ma absolutny umysł.
Mecz Fabiano Caruana kontra Magnus Carlsen po dwunastu remisach rozstrzygnęła dogrywka
Matt Dunham /AP Photo/Associated Press/East News
Dwuletni Magnus potrafił układać puzzle z 50 drobnych elementów. Jako czterolatek budował konstrukcje z zestawów Lego przeznaczonych dla 14-latków. Kiedy miał pięć lat, tata pokazał mu, jak gra się w szachy. Dwa lata później po raz pierwszy wystąpił w turnieju. Coraz częściej wygrywał...
Arcymecz
Magnus Carlsen to szachowy Cristiano Ronaldo. Chociaż... CR7 nigdy nie był mistrzem świata. A MC na tronie zasiada od 2013 roku. W tym czasie Norweg wygrał cztery mecze o mistrzostwo świata. Właściwie nie mecze, ale arcymecze, gdzie dwaj arcymistrzowie szachowi pojedynkują się w 12 partiach. A jedna partia trwa nieraz wiele godzin. 30 listopada Magnus skończył 28 lat. Dwa dni wcześniej pokonał w takim arcymeczu młodszego o 20 miesięcy Amerykanina Fabiano Caruanę. Wyobraźmy to sobie: dzielnica Holborn w Londynie. W auli pięknego budynku stoją dwa wygodne fotele. Między nimi szachownica. Wokoło podwójna dźwiękoszczelna szyba. Za szybą publiczność. Bo nawet drobny szmer mógłby zakłócić koncentrację zawodników. Walka toczy się przede wszystkim w głowach. W kompletnej ciszy mijają godziny... Carlsen i Caruana siedzą prawie nieruchomo (najdłuższa partia trwała aż 7 godzin). Za to w mózgach szaleją komórki. Wybiegają w przyszłość. Snują kolejne strategie. Przypominają superkomputer. Przeciętnemu człowiekowi trudno za nimi nadążyć.
Magnusomania
Obaj zawodnicy nie tylko nazywają się podobnie. Mają też podobną liczbę punktów w szachowym rankingu FIDE. Carlsen – 2835, a Caruana – 2832. O mistrzostwo świata walczyło więc dwóch czołowych arcymistrzów – taka sytuacja zdarzyła się po raz pierwszy od 28 lat. Począwszy od 9 listopada, każda kolejna partia kończyła się remisem. Po blisko trzech tygodniach ostrych starć o mistrzostwie zdecydowała dogrywka w tak zwanych szachach szybkich. Skandynawski mistrz, odkąd skończył 15 lat, nie przegrał w dogrywce. W Norwegii od lat trwa magnusomania. Całe rodziny śledziły piękny umysł Magnusa Carlsena przed telewizorami. Transmisja z Londynu. Jako szachowy ekspert przed kamerą usiadła 10-letnia Lykke-Merlot Helliesen. – Kilkakrotnie zabrakło Magnusowi odwagi oraz zdecydowania i wyszło aż 12 remisów – tłumaczyła szachistka. – Byłam jednak pewna jego zwycięstwa, choć bardzo się dziwię, że wszystko rozstrzygnęło się dopiero w dogrywce. Na szczęście zarówno on, jak i ja jesteśmy bardzo dobrzy w grze błyskawicznej – dodała.
Jestem normalny
Gdy Magnus miał dokładnie 10 lat i 61 dni, pierwszy raz pokonał zawodnika z tytułem arcymistrza. Sam został arcymistrzem trzy lata później. Jako 19-latek dopisał do swojego życiorysu jeszcze jedno „naj” – został najmłodszym liderem w światowym rankingu. Szachowy król urodził się w Tonsbergu – jednym z najstarszych miast Norwegii, dawnej siedzibie królów. Często powtarza, że nie jest żadnym geniuszem. – Jestem normalny. Tylko dobrze gram w szachy – stwierdza. A kiedy wraca do rodzinnego domu, na moment zapomina o szachach i… z rodziną wygrywa na planszy w Monopol. W meczu w Londynie do dziesiątej partii usiadł... z podbitym okiem. W dniu przerwy postanowił się zrelaksować i pograć w piłkę. Na boisku Magnus i jego kolega zderzyli się głowami. Na szczęście obyło się bez wstrząśnienia mózgu. Żeby dobrze grać w szachy, trzeba trenować nie tylko umysł. Przy tak dłuuugich pojedynkach przy stoliku ważna jest też kondycja fizyczna. Dlatego przed przyjazdem do Anglii Magnus trenował na śniegu – na nartach biegowych.
Cały artykuł w styczniowym numerze „Małego Gościa”
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.