Codziennie służy do Mszy. Jeździ na pielgrzymki i… na mecze ekstraklasy.
Kacper Kostyszyn ma 13 lat. Stara się codziennie służyć do Mszy
roman koszowski /foto gość
Przy ołtarzu w kościele w Osiecznej czeka na Kacpra zadanie specjalne. „Obmyj mnie, Panie, z mojej winy i oczyść mnie z grzechu mojego” – po tych słowach kapłana Kacper podaje tzw. ręcznik. Asystuje mu drugi ministrant, bo chłopiec z powodu mózgowego porażenia dziecięcego porusza się na wózku.
Przyjaciel proboszcza
Kacper Kostyszyn ma 13 lat. Nie potrafi samodzielnie chodzić. Z trudem porusza rękami, a zwłaszcza prawą. Z mówieniem też ma problem. Codziennie ćwiczy z rehabilitantem – rano w szkole, a po południu w domu. O 16.00 Kacper przypomina, że zbliża się Msza św. W kościele Świętej Trójcy jest codziennie – z mamą i młodszą siostrą Julką. – Msza zaczyna się o 17, ale Kacperek nie lubi czekać na ostatnią chwilę – wyjaśnia pani Justyna Kostyszyn. W prezbiterium mama pomaga chłopcu założyć komżę i ministrancki kołnierz. Potem wraca do ławki, a Kacper kiwnięciem głową pozdrawia kolegów w zakrystii. W parafii służy ponad 20 ministrantów. – Kacper to mój przyjaciel – stwierdza poważnie ksiądz proboszcz Przemysław Konieczny. – Zdarza się, że ministranci zapomną o czymś przy ołtarzu… Wtedy Kacper daje im oczami znak, co powinni zrobić – dodaje kapłan.
Błogosławieństwo arcybiskupa
– Pamiętasz dzień, kiedy pierwszy raz założyłeś komżę? – pytam Kacpra. – Tak – odpowiada i uśmiecha się szeroko. – To było w archikatedrze – wspomina mama ministranta. – A dokładnie w kaplicy Najświętszego Sakramentu. – Z grupą parafian pojechaliśmy wtedy do Poznania z okazji 1050. rocznicy chrztu Polski – wyjaśnia ksiądz proboszcz, który wcześniej, podczas kolędowych odwiedzin, zachęcił chłopca do ministrantury. – Jeszcze wcześniej, bo w roku kanonizacji św. Jana Pawła II, do naszej parafii przyjechał abp Mieczysław Mokrzycki, były sekretarz Ojca Świętego – wspomina ks. Przemysław. – Wypatrzył Kacpra w kościele i udzielił mu osobistego błogosławieństwa – dodaje. – Do dziś arcybiskup pamięta o Kacperku. Przysyła nam na święta życzenia – uśmiecha się pani Justyna.
Więcej w najnowszym numerze "Małego Gościa"
Piuska biskupa
Innym razem, na Jasnej Górze, bp Antoni Długosz założył na głowę Kacpra purpurową piuskę. – Będziesz moim następcą – uśmiechnął się. – Myślałeś o tym, jak to jest być księdzem? – dopytuję Kacpra. – Wolę zostać piłkarzem – śmieje się ministrant. A jego mama przypomina jeszcze jedną wizytę u Matki Bożej Częstochowskiej. – Kacper bardzo chciał wtedy spotkać abp. Wacława Depo – opowiada. – Żeby umożliwić to spotkanie, ks. Przemysław dźwignął Kacpra z wózka i poniósł w tłum pielgrzymów. A to pamiątka po spotkaniu z częstochowskim metropolitą – pani Justyna pokazuje obrazek z wizerunkiem Jezusa z Manoppello. – Chyba żaden ministrant nie odwiedził tylu sanktuariów co Kacper – mówi dalej ksiądz proboszcz. I wymienia kolejne miejscowości: Częstochowa, Gidle, Przeprośna Górka, Gietrzwałd, Licheń, Rokitno, Pniewy, Poznań, Hejnice… W Górce Klasztornej brał udział w misterium męki Pańskiej. – Zobaczyliśmy, jak bardzo jest wrażliwy – mówi ks. Przemysław. – Na widok biczowanego Chrystusa krzyczał, jak tylko mógł najgłośniej: „Nie róbcie Mu krzywdy!”.
Gadżety Lecha
W pokoju Kacpra nie mogło zabraknąć obrazka z Janem Pawłem II. – To mój ulubiony święty – zaznacza ministrant. Sporo tam też gadżetów Lecha Poznań… – To mój ulubiony klub – mówi Kacper. Mimo sporej odległości jeździ na mecze do Poznania. Stadion i mieszkanie Kacpra dzieli 70 kilometrów. Na pierwszą stronę gazety trafiło nawet zdjęcie, na którym były obrońca Lecha Lasse Nielsen wręcza Kacprowi klubową koszulkę. Z kolei klubową czapkę i klubowy szalik ministrant dostał w nagrodę za obecność na Roratach. – Raz jechaliśmy kolejką gondolową – opowiada ks. Przemysław Konieczny. – Wyciągnąłem Kacpra z wózka. Tam, wysoko w górze, poczuł, że nie ma gruntu pod nogami. Zawołał wtedy: „Boże, jakie to wszystko piękne!” – dodaje kapłan.
Oczy Jezusa
– Kiedyś do Osiecznej przyjechał franciszkanin z Ukrainy – ksiądz Przemysław przypomina sobie jeszcze jedno zdarzenie. – Podczas Mszy przyglądał się Kacprowi, a potem w zakrystii wyznał: „W oczach tego dziecka zobaczyłem wzrok Pana Jezusa”. Młodsza siostra Kacpra pokazuje klatkę z dwiema szynszylami. – To Mola i Tola – 10-latka przedstawia zwierzaki. W trakcie Mszy Julka czasem czyta pierwsze lub drugie czytanie. Śpiewa też w parafialnej scholi. Dzieli pokój z Kacprem. – Kiedy Kacperek miał pięć miesięcy, przeszedł operację serca – mówi mama ministranta. – O czterokończynowym porażeniu dowiedzieliśmy się dopiero na dzień przed jego roczkiem – wspomina. – Miał jeszcze operowane obie nóżki. Na koniec pani Justyna pokazuje zdjęcie syna sprzed trzech lat, kiedy przystępował do Pierwszej Komunii św. – Rozpłakałam się, gdy zobaczyłam, jak Kacper przewodzi grupie dzieci, a jego wózek prowadzi ksiądz proboszcz – mówi mama.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.