Na boisku strzela gole dla Realu Madryt. W domu na… PlayStation Gareth gra Garethem.
Gareth Bale od dziecka grał lewą nogą, która na boisku dosłownie kleiła się do piłki
MOHAMED MESSARA /epa/pap
Na szkolnym boisku w Cardiff, stolicy Walii, chłopcy gotowi do gry czekają na pierwszy gwizdek. – Gareth, pamiętaj, grasz tylko prawą nogą. Jeśli dotkniesz piłki lewą, będzie rzut wolny dla przeciwnika – nauczyciel WF ostrzegł piegusa z lekko odstającymi uszami. Uczeń posłusznie więc kopał prawą. Inaczej nikt nie miałby z nim szans. Dziś jego strzałów boją się bramkarze w całej Europie.
11 sekund na setkę
Gareth Bale od dziecka był znany z tego, że miał bardzo mocną lewą nogę, która na boisku dosłownie kleiła się do piłki. Ale nie tylko tym się wyróżniał. – On mógł zostać też świetnym graczem rugby – opowiada gazecie „Daily Mail” Gwyn Morris, jego wuefista. Oprócz tego, Gareth grał też w hokeja na trawie. W nogach miał torpedę. Biegał szybciej od starszych kolegów. Jako 14-latek, setkę pokonywał w 11 sekund i 40 setnych sekundy. Po powrocie do domu włączał kanał z meczami i uważnie obserwował najlepszych z najlepszych. Szczególnie lubił Real Madryt. Z wakacji w Hiszpanii przywiózł sobie nawet koszulkę „Królewskich”, w której potem biegał po Cardiff. Nie został sprinterem lekkoatletą, ale sprinterem piłkarzem. A zawdzięcza to między innymi pewnemu panu z Southampton, miasta na południu Anglii. Gareth jako uczeń podstawówki strzelał gole w małym klubie w Cardiff. Na jednym z trampkarskich turniejów zjawił się wysłannik Southampton FC, dużego klubu angielskiej ekstraklasy, czyli Premier League. Szybko zwrócił uwagę na dziesięcioletniego Garetha. I zaprosił go na testy piłkarskie do Anglii.
Urlop u mamy
Gareth miał 16 lat, gdy po raz pierwszy wyszedł na boisko z pierwszą drużyną Southampton, graczami dużo starszymi od siebie. Niedługo potem wystąpił w drużynie narodowej Walii. Mimo że trenerzy dostrzegali w nim wielki talent, to jednak mieli wątpliwości co do jego wzrostu i postury. Nastoletni Gareth Bale był raczej chudy i niski. „Czy on sobie poradzi w angielskiej lidze słynącej z twardej gry?” – wahali się. A Bale trenował jeszcze mocniej. Rósł i przybierał na wadze. Dziś ma 183 cm wzrostu. Gdy był już gwiazdą w kolejnym klubie Tottenham Hotspurs, nigdy się nie wywyższał. Wszyscy znali go jako skromnego chłopaka z Walii. Kiedyś trener Harry Red- knapp dał mu kilka dni wolnego. I zaproponował, żeby piłkarz odpoczął gdzieś za granicą. Gareth wyjechał do… Walii, żeby pobyć z mamą. Na treningi zwykle chodził piechotą. Zamiast zabawy w nocnych klubach wybierał zabawę przy konsoli gier w swoim pokoju. Do dziś lubi spędzać czas na przykład przy grze FIFA. Czasem biega i kopie Garethem Balem… a właściwie miniaturką siebie na ekranie komputera.
Daję wszystko
Tamtego skromnego chłopaka z Cardiff lubi dziś na Facebooku blisko 23 miliony osób. Gdy został graczem Realu Madryt, a jednocześnie najdroższym piłkarzem w historii, jego twarz zaczęła pojawiać się na okładkach gazet, a nazwisko na koszulkach chłopców na podwórkach całego świata. Ci, którzy dobrze go znają, twierdzą, że wciąż daleko mu do gwiazdorzenia. Gareth nie przepada za udzielaniem wywiadów i za fleszami aparatów fotograficznych. Niedawno dziennikarz hiszpańskiego radia La Cadena Ser zapytał go, czy o sympatię fanów konkuruje z Cristiano Ronaldo. – Nie, wcale. Ciężko pracuję na boisku. Daję z siebie wszystko, co mogę dać. Mam nadzieję, że kibice lubią mnie właśnie dlatego – odpowiedział Bale.
Szybki ekspert rzutów wolnych
W tym sezonie piłkarz strzelił 17 goli i zaliczył 10 asyst, czyli podań, po których ktoś inny strzelał gola. Najczęściej tym „kimś innym” był Cristiano Ronaldo lub Karim Benzema. Zresztą to trio z Madrytu, wszędzie nazywane w skrócie BBC (Bale + Benzema + Cristiano), zdobywa większość bramek. Jedno jest pewne – Gareth Bale to jeden z najszybszych piłkarzy na świecie. I jeden z lepszych egzekutorów rzutów wolnych. Potrafi uderzyć miękko i celnie, ale i potężnie huknąć… równie celnie. Problem w tym, że do wykonywania tych fragmentów gry w Realu ustawia się kolejka mistrzów… Pierwszy w kolejce jest na pewno Ronaldo. Potem Kroos, Ramos czy Rodriguez. Sami eksperci od strzałów z daleka. Bale będzie na pewno jeszcze lepszym „ekspertem” niż jest. Prawie w każdej swojej wypowiedzi powtarza: „Chcę grać jak najlepszy futbol”.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.