W locie spędzają całe życie: wędrują, polują, jedzą, piją, a nawet śpią, szybując z wolna kilka kilometrów nad nami. Ich stopa nigdy nie dotyka powierzchni ziemi.
PICTURE PRESS /EAST NEWS
W Polsce pojawiają się równo z początkiem maja. Po przebyciu tysięcy kilometrów, z Konga, Tanzanii i Mozambiku wracają do nas jerzyki – jedne z najbardziej niezwykłych istot na świecie. Ich żywiołem jest lot i błękitne niebo. Często mylone są z jaskółkami. Ich bliskimi krewnymi są kolibry. Jako jedyne reprezentują u nas tropikalną ptasią rodzinę Apodidae, co z łaciny można przetłumaczyć jako „beznogie”. Jerzyki mają wprawdzie nogi, a raczej nóżki, ale są one króciutkie, ukryte w piórkach i nie nadają się do chodzenia. Jeżeli jerzyk przypadkiem znajdzie się na ziemi, nie potrafi z niej wystartować – jego nogi są zbyt krótkie, a skrzydła za długie. Musi wtedy czekać na pomoc człowieka albo wspina się na wysoką urwistą ścianę, by z niej rzucić się w przepaść, powrócić do tego, co kocha – do nieprzerwanego lotu.
Na Księżyc
Gdy jerzyk opuszcza gniazdo, od razu zaczyna lot i przerywa go po… dwóch, trzech latach, kiedy sam po raz pierwszy chce założyć rodzinę. Pierwsze lata życia spędza więc wyłącznie w powietrzu. Zresztą resztę życia też – jedynie podczas wysiadywania jaj z konieczności, na krótki czas, przerywa lot. Najstarszy jerzyk, którego wiek (21 lat) poznano dzięki założonej na nóżkę obrączce, przeleciał w ciągu swojego życia około 5 milionów kilometrów (!). To tak, jakby przynajmniej 20 razy leciał na Księżyc! Głodny jerzyk łapie owady. Spragniony – pije krople deszczu. Oczywiście wszystko w locie. Gniazdo też buduje tylko z tego, co unosi się na wietrze, czyli głównie z piórek lub leciutkiego puchu. Gdy zapada zmrok, stada jerzyków szybują w blasku księżyca. Prawdopodobnie wtedy jedna połowa ich mózgu drzemie, a druga kontroluje sytuację. Takie nocne zgrupowania śpiących jerzyków rejestrowały radary, obserwowali je także piloci samolotów.
Na wieże
W locie jerzyki rozwijają prędkość do ponad stu kilome- trów na godzinę. Tego nie potrafi żadne inne stworzenie na Ziemi. Są mistrzami powietrznych akrobacji i mają niesamowity wzrok. Śmigając w pogoni za owadami, z daleka potrafią odróżnić żądlącą pszczołę robotnicę od niegroźnego trutnia. Kiedy podczas deszczu owady chowają się, dla jerzyków to nie problem. Błyskawicznie potrafią przemieścić się nawet bardzo daleko, gdzie świeci słońce i owadów nie brakuje. Kilkaset lat temu, kiedy w średniowiecznych miastach zaczęły pojawiać się gotyckie zamki i katedry, jerzyki, wcześniej gnieżdżące się w szczelinach skalnych, przeniosły się do miast. Obecnie gnieżdżą się wszędzie tam, gdzie znajdą wąski, głęboki otwór prowadzący np. na strychy, w szczelinach pod dachówkami, przy rynnach i pod odstającymi parapetami...
Na odsiecz
Jerzyki to nie tylko perfekcyjne maszyny do latania. Każdego dnia zjadają setki, a nawet tysiące owadów: much, meszek, komarów i innych insektów, które człowiekowi mogą uprzykrzyć życie i przenosić różne choroby. Te wspaniałe ptaki są niestety zagrożone. Otwory, w których się gnieżdżą, są zatykane i zamurowywane podczas remontów i ociepleń budynków. Zdarza się nawet, że wewnątrz są żywe ptaki, które giną w końcu z głodu i pragnienia. Kiedy więc na początku maja usłyszymy skwir jerzyków i zobaczymy stada ich czarnych sylwetek śmigających po błękitnym niebie, pozwólmy im żyć obok nas. One tak niewiele oczekują od człowieka
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.