Stworzyli drużynę z charakterem. Aby do niej należeć, trzeba być 3 ⊗ s – szybkim, silnym i superodważnym.
Do boju o brąz stanęli z Hiszpanią, aktualnym mistrzem świata. „Bój” to najkrótsza definicja piłki ręcznej. Sławomir „Kasa” Szmal postawił mur między słupkami. A Michał Szyba osiem razy celnie trafiał, nie tylko w okienko, do hiszpańskiej bramki. – Wreszcie mamy medal! – krzyczał po meczu Szmal. – Pokazaliśmy, że jesteśmy nie do złamania – dodał Szyba.
Jeden za wszystkich
Powiedzieć, że szczypiorniści to twardziele – to powiedzieć za mało. Piłka ręczna to sport drużynowy najbardziej narażony na kontuzje. Zawodników nie chroni gruby pancerz ochraniaczy. Ciosy otrzymują niemal w każdej akcji. Zdarte łokcie, zerwane ścięgna, siniaki na całym ciele – to tylko fragment długiej listy urazów. A oni? Zaciskają zęby i grają dalej. Andrzej Rojewski po zderzeniu z Chorwatem miał rozciętą głowę. Ledwie lekarz skończył wiązać mu bandaż, a nasz rozgrywający znów zderzał się z twardym murem obrońców. I rzucał jeszcze mocniej. Jego piłki – torpedy pędziły z prędkością bliską 120 km/h. Inny nasz rozgrywający, Karol Bielecki, kilka lat temu na boisku stracił lewe oko. Dziś gra w specjalnych okularach. Nie boi się odważnych zagrań. A kamery nie zawsze dobrze oddają posturę piłkarzy ręcznych. To raczej gladiatorzy niż lekkoatleci. Kilka przykładów. Kamil Syprzak – 208 cm, 116 kg. Piotr Chrapkowski – 203 cm, 100 kg. Michał Jurecki – 202 cm, 102 kg. Mariusz Jurkiewicz – 198 cm, 98 kg.
Wszyscy za jednego
Sławomir Szmal i Michał Szyba to niejedyni bohaterowie. Piłka ręczna to gra zespołowa – tę oczywistą zasadę Polacy potraktowali bardzo serio. W każdym meczu ktoś inny brał na siebie ciężar gry i łapał wiatr w żagle. A trener Michael Biegler dawał szansę wielu graczom. Kluczem do sukcesu biało-czerwonych bywały raczej dwójkowe zagrania niż ułożony atak pozycyjny. Niesamowity duet stworzyli bracia Bartosz „Shrek” i Michał „Dzidziuś” Jureccy. Shrek został nawet uznany najlepszym obrotowym (gra tuż przed linią pola bramkowego) w całym turnieju. Niemal bezbłędnie rzucał też karne. Polacy byli mocni nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie. Kilka razy zwycięstwo przychodziło w ostatnich sekundach. – Dreszczowce to nasz znak rozpoznawczy – powiedział po powrocie do Polski Michał Szyba. – Bóg był z nami – stwierdził po turnieju starszy z braci Jureckich. Inni zawodnicy też podpisują się pod tymi słowami.
Bóg naszą siłą
„Skąd taka siła w tej reprezentacji?! Odpowiedź jest na tym zdjęciu” – pokazuje fotkę na Facebooku bramkarz Piotr Wyszomirski. I pisze o Mszach św. odprawianych przed każdym meczem przez ks. Edwarda Plenia, kapelana polskich sportowców. „To BÓG dodawał sił reprezentacji Polski! Te Msze nas wzmacniały i dodawały wiary! Podnosiliśmy się z kolan po przegranych meczach, czy jak niektórzy grali z poważnymi urazami!” – wyjaśnia bramkarz. Medale polskich szczypiornistów 2015 r. – brązowy medal mistrzostw świata 2013 r. – srebrny medal na turnieju o Superpuchar 2009 r. – brązowy medal mistrzostw świata 2007 r. – złoty medal na turnieju o Superpuchar 2007 r. – srebrny medal mistrzostw świata 1982 r. – brązowy medal mistrzostw świata 1976 r. – brązowy medal na igrzyskach olimpijskich
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.