publikacja 19.11.2013 11:10
Sebastian Kawa w najbliższych dniach spróbuje przelecieć nad Mount Everestem, najwyższym szczytem świata. Jako pierwszy człowiek w historii.
Sebastian Kawa
Roman Koszowski /GN
Nasz najlepszy pilot szybowca jest już w Nepalu. Sebastian Kawa to prawdziwy arcymistrz. Dziewięciokrotnie zdobywał mistrzostwo świata. Po raz pierwszy poszybował, gdy miał… sześć lat. Tak wspominał w „Małym Gościu” tamten lot:
– To był „Bocian”, żółto-brązowy, potężny szybowiec. Tata posadził mnie z tyłu. Usiadłem w kabinie na poduszkach, żeby głowa wystawała mi nad burtę. Pamiętam, byłem tylko w koszulce i spodenkach, więc na dwóch tysiącach metrów zrobiło mi się zimno. Ale pamiętam też niesamowite uczucie, gdy obok nas przelatywał inny szybowiec.
Teraz poszybuje o wiele wiele wyżej. A w kabinie, nad Himalajami, będzie wiele wiele zimniej.