publikacja 19.09.2013 11:22
kubek@malygosc.pl
Podczas Mszy św. ksiądz zaproponował, by dzieci głośno wypowiadały swoje prośby w modlitwie wiernych. Do mikrofonu podszedł mały chłopiec: „Módlmy się za zagrożonych zbawieniem”.
Moi 9-letni synowie uczyli się znaku krzyża po łacinie. W pewnej chwili jeden z nich uradowany pobiegł do mnie i zawołał: „Mamo ja już umiem! In nomine Patris at Fili at Spirytus kaktus”.
Innym razem dałam im pieniądze i wysłałam do sklepu po drobne zakupy. Po chwili chłopcy wrócili zaniepokojeni: „Mamo, ale ty nam nie dałaś karty płatniczej! Jak mieliśmy zapłacić?”
Pewnego dnia bracia wciąż się kłócili i co chwila, któryś wołał:
– Mamo, mamo! Chodź tutaj!
Na to mama, która zajmowała się młodszym rodzeństwem odparła już lekko podenerwowana:
– Jeśli jeszcze raz któryś zamamka, to nie ręczę za siebie.
No więc posłuszni chłopcy zaczęli wołać inaczej:
– Gosiu, Gosiu, chodź tutaj!
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.