publikacja 22.03.2012 00:43
Każdego dnia patrz we własne serce. Ponad wszystko kochaj Maryję i Jej Syna, Jezusa Chrystusa. Odmawiaj różaniec. Przynajmniej jedną dziesiątkę każdego dnia. Najlepiej z rodziną. Siostra Łucja Klasztor karmelitanek Coimbra, 6 sierpnia 2004 r.
fot. PAP/EPA /PAULO NOVAIS
Jednym z pierwszych listów, jaki dostaliśmy na zeszłoroczne roraty pod tytułem „Listy z Europy”, był list siostry Łucji, która razem ze swoimi kuzynami Hiacyntą i Frankiem Marto przez sześć miesięcy spotykała się z Matką Bożą niedaleko Fatimy, w dolinie Cova da Iria. Wiadomość do „Małego Gościa” przyszła w samym środku letnich wakacji. List był opatrzony datą 6 sierpnia 2004 r. i był podobno jednym z ostatnich, jaki siostra Łucja napisała.
Trzy miesiące później zachorowała, a po następnych trzech miesiącach zmarła w klasztorze sióstr karmelitanek w Coimbrze, w Portugalii. Miała 97 lat. Siostra Łucja żyła prawie 90 lat dłużej niż Franek i Hiacynta. Była najstarsza z trójki dzieci i to przede wszystkim ona rozmawiała z Matką Bożą.
Maryja zachęcała dzieci do pokuty i odmawiania różańca i prosiła, żeby o tym opowiadały. Podczas jednego ze spotkań Łucja poprosiła Maryję, żeby zabrała ich do nieba. – Franciszka i Hiacyntę zabiorę wkrótce – powiedziała piękna Pani. – Ty zostaniesz tu jeszcze przez jakiś czas. Jezus chce się Tobą posłużyć, żeby ludzie mnie poznali i pokochali.
Ten „jakiś czas” trwał od 13 czerwca 1917 roku do niedzielnego popołudnia 13 lutego 2005 r., czyli prawie 88 lat. List siostry Łucji jest bardzo krótki, ale bardzo ważny. Napisała w nim to, o co przy każdym spotkaniu prosiła Maryja. Może warto nauczyć się tego testamentu na pamięć?
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.