publikacja 20.03.2012 18:55
Bardzo często byłam lub jestem o coś zazdrosna. Przypominam sobie przede wszystkim zazdrość w miłości. Jeśli kogoś bardzo kocham, to zdarza się, że jestem o tę osobę zazdrosna.
fot. JACEK MARCZEWSKI / AGENCJA GAZETA
U mnie nie raz była to chorobliwa zazdrość. To jednak do niczego nie prowadzi i tylko niszczy miłość. Wiem, że jeśli ma się zaufanie do drugiej osoby, to nie ma też podstaw do bycia zazdrosnym.
Pamiętam też, kiedy na ostatniej olimpiadzie w Atenach moja koleżanka, Włoszka Valentina Vezzali, zdobyła złoty medal, a ja tylko brązowy, byłam strasznie zazdrosna. Chciałam być na jej miejscu i zazdroszczę jej tego medalu do dzisiaj. To jednak nie sprawiło, że jestem na nią zła.
Szanuję ją bardzo i cenię. W sporcie wygrywa najlepszy. Ta zazdrość zmotywowała mnie do jeszcze większej pracy nad sobą. Zawsze w sytuacjach trudnych, kiedy ulegam pokusie zazdrości, powtarzam sobie w myślach: „No dobrze, Sylwia, ciesz się z jego szczęścia, a nie tylko zazdrość”. To pomaga i pobudza do dobrego postępowania.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.