Kiedy podczas pogrzebu Jana Pawła II brat Roger na wózku inwalidzkim przyjmował Komunię świętą z rąk kardynała Ratzingera, wielu ludzi było wzruszonych. Nikt nie mógł przypuszczać, że cztery miesiące później brat Roger dołączy do ukochanego Papieża.
Brat Roger kilka miesięcy przed tragiczną śmiercią w Taizé (+16 sierpnia 2005 roku)
fot. AP / BARTŁOMIEJ ZBOROWSKI
Brat Roger Schutz w małej francuskiej wiosce Taizé (czytaj: Teze) założył wspólnotę, która słynie z modlitwy i pięknych śpiewów, zwanych kanonami. Wspólnota jest ekumeniczna, to znaczy, że mogą do niej należeć protestanci, katolicy, prawosławni.
Brat Roger, któremu tak zależało na jedności, został zamordowany podczas wieczornej modlitwy w Kościele Pojednania, w obecności prawie trzech tysięcy ludzi. We wtorek, 16 sierpnia 2005 roku, przed godziną 21 do brata Rogera podeszła kobieta, wyciągnęła nóż i kilka razy uderzyła. Kilkanaście minut później brat Roger nie żył.
Po jego śmierci przypominaliśmy list, który brat Roger przysłał do redakcji „Małego Gościa” jesienią 2004 roku do odczytania w czasie „małogościowych” Rorat. Teraz przypominamy tylko kilka zdań. Chyba ważnych.
Wy też możecie innym przypominać o Bogu. Możecie zaprosić tych, z którymi mieszkacie, by od czasu do czasu pomodlili się z wami w ciszy. Albo kiedy idziecie spać lub wychodzicie z domu, możecie poprosić rodziców czy kogoś starszego, by zrobił na waszym czole znak krzyża, znak Bożego błogosławieństwa.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.