Rozmowa z profesorem Janem Marcinem Węsławskim, kierownikiem Zakładu Ekologii Morza w Instytucie Oceanologii Polskiej Akademii Nauk w Sopocie
Profesor Jan Marcin Węsławski w laboratorium z sitkiem do cedzenia planktonu
fot. HENRYK PRZONDZIONO
„MAŁY GOŚĆ”: Nad czym pracują morscy ekolodzy?
JAN MARCIN WĘSŁAWSKI: – Ekolog morski to człowiek, który na dalekich morzach potrafi zidentyfikować morskie zwierzęta i wytłumaczyć, dlaczego żyją one w tym, a nie w innym miejscu. Oprócz morza badamy też plaże. Wychodząc dosłownie z łopatką i wiaderkiem, już można dokonać odkryć naukowych.
Tak po prostu?
– Na plaży żyje mnóstwo miniaturowych zwierząt i roślin, których nie widać gołym okiem. To kilkaset gatunków mejofauny. Mejo, czyli średnie. Mniejsze niż pół milimetra, przeważnie przezroczyste albo piaskowe.
Czy to znaczy, że w ziarenku piasku coś żyje?
– W odrobince piasku roi się od różnych żyjątek: nicienie, niesporczaki, pajęczaki, wypławki, skorupiaki. Widać je pod mikroskopem. W Europie tylko 15 specjalistów potrafi nazwać wszystkie nicienie. A specjalistów od wypławków jest tylko dwóch.
Jakie znaczenie mają takie mikroorganizmy?
– Plaża to żywy filtr – oczyszcza wodę morską. Między ziarnami piasku są kanały, w których pływają właśnie te mikroorganizmy. Ich pożywieniem są mikroelementy, które z kolei morze wyrzuca na brzeg. W taki sposób woda opuszczająca plażę to już zupełnie inna woda. Przefiltrowana przez piasek.
A jaką rolę pełni plankton?
– Na lądzie życie opiera się na wielkich roślinach. Na morzu taką rolę pełni plankton. W każdym sześciennym centymetrze wody są miliardy tych mikroorganizmów. To pożywienie dla najmniejszych zwierząt żyjących w wodzie.
Co badają morscy ekolodzy w planktonie?
– Jeśli potrafimy nazwać organizmy żyjące w planktonie, policzyć je, dowiadujemy się, w jakim stanie jest morze: czy to system zdrowy, czy nie brakuje jakiegoś elementu.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.