nasze media Najnowszy numer MGN 10/2017

Gabriela Szulik

|

MGN 01/2011

dodane 14.12.2010 10:11

Między śniadaniem a mszą

Światło przed domem. Zapach upieczonego ciasta. Śmiech rozbieganych dzieci i ogromny stół w kuchni, przy którym codziennie rodzina siada do jedzenia, słucha siebie nawzajem a w niedzielę rano słucha Pana Boga.

To nie obrazek z innej epoki. To dom rodziny Wardaków z warszawskiego Aleksandrowa. Odwiedzamy ich w jeden z adwentowych wieczorów.

GWAR W SALONIE
– W Falenicy na rondzie skręcicie w lewo, po prawej będą tory – tłumaczy pani Ania Wardak. – Potem znów skręcicie … A potem… najlepiej zadzwońcie. Każdego o to prosimy, kto chce do nas trafić. Chyba jednak trudno byłoby nam znaleźć dom Wardaków, tym bardziej że spotkać mogliśmy się dopiero pod koniec dnia, gdy dziewięcioosobowa rodzina była już w komplecie. Poza tym padający gęsty śnieg wcale nie ułatwiał zadania. Pan Janusz Wardak odbiera jeszcze starsze dzieci z ostatnich zajęć i przyjeżdża po nas na stację kolejową. Krętą drogą, najczęściej z górki, jedziemy wśród ośnieżonych choinek. Aż trudno uwierzyć, że to jeszcze Warszawa. Wreszcie jesteśmy. Przed domem światło – to zawsze dobry znak: ktoś na nas tu czeka. Trochę zziębnięci, wchodzimy środka i od razu otacza nas gwar rozbieganych po salonie dzieci. Jesteśmy w DOMU.

OD 3 DO 14
Przez kuchnię z ogromnym stołem idziemy w stronę wesołej gromadki. Przedstawiają się po kolei: 3-letni Andrzejek, 5-letni Staś, 7-letni Marcin, 8-letnia Małgosia (w tym roku idzie do I Komunii św.), 10-letnia Kasia z kotem, 12-letni Michał (z pomocą sióstr przygotował i upiekł na nasz przyjazd ciasto) i 14-letnia Agnieszka zwana Jagusią, gimnazjalistka. Młodszym podpowiada tata Janusz i co chwila spoglądając w stronę mamy Anny, upewnia się, czy dobrze pamięta, ile dzieci mają lat. Cóż… dzieci szybko rosną. Widać to choćby na rodzinnych kartkach bożonarodzeniowych, które każdego roku przygotowują sami.

MAŁGOSIA DZIECIĄTKIEM
Pierwsza kartka powstała 8 lat temu, w 2002 roku. Wtedy jeszcze w rodzinie Wardaków dzieci było czworo. Najstarsi, Jagusia i Michał byli Maryją i Józefem, Kasia aniołkiem, a najmłodsza wówczas Małgosia dostała rolę Dzieciątka. Zresztą, nikt jej nie pytał, czy chce, ale na zdjęciu widać, że była przeszczęśliwa. – W tym roku mamy taki pomysł – zdradza pani Ania – żeby na kartce znalazły się zdjęcia z naszego życia w różnych sytuacjach. Na środku między nami figurka Pana Jezusa i takie zdanie: „Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami”. – Kartki do dziadków, do osób starszych i te oficjalne wysyłamy tradycyjną pocztą w kopercie, ale większość rozsyłamy mejlem – mówi pan Janusz. – Okazuje się, że dla wielu ludzi to bardzo ważne. Moja wychowawczyni z liceum na przykład mówi, że ta pocztówka przez cały rok stoi na jej biurku. Dzięki temu wie, ile mamy dzieci. Jest na bieżąco. – A sąsiadom wrzucamy kartki do skrzynek na listy – dodaje pani Ania.

« 1 2 »
oceń artykuł

Reklama

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 1
    Mosiosława
    ostatnia aktywność: 10.10.2017
    łączna liczba komentarzy: 9
  • 2
    zzuzza
    ostatnia aktywność: 02.10.2017
    łączna liczba komentarzy: 1
  • 3
    jad
    ostatnia aktywność: 17.09.2017
  • 4
    OlaGuga
    ostatnia aktywność: 19.09.2017
    łączna liczba komentarzy: 1
  • 5
    wierzchowskijan49
    ostatnia aktywność: 26.09.2017
    łączna liczba komentarzy: 1