nasze media Najnowszy numer MGN 11/2017

Franciszek Kucharczak

|

MGN 03/2010

dodane 17.02.2010 11:49

Ty też, mój synu?

Ten zamach byłby nieudany, gdyby ofiara przeżyła. Ponieważ stało się inaczej - zamach był nieudany podwójnie.

Nadchodziły idy marcowe – 15 marca w kalendarzu rzymskim. Nad ranem Kalpurnia, żona Juliusza Cezara, obudziła się przestraszona. Śnił się jej mąż w kałuży krwi. – Nie idź dzisiaj do senatu – błagała. Cezar do tej pory lekceważył ostrzeżenia, a ostrzegano go już kilkakrotnie, że grozi mu zamach. Mówił, że życie w ciągłej obawie to żadne życie.

Ale żona była tak natarczywa, że postanowił odwołać posiedzenie senatu. Na wieść o tym do domu Cezara przybył jego ulubieniec i zaufany człowiek, Brutus. Zaczął przekonywać, że senat zbiera się na polecenie Cezara, więc jego nieobecność byłaby uznana za afront.

UMRZEĆ GODNIE
Juliusz Cezar dał się przekonać i udał się do kurii – budynku, w którym zasiadał senat. Dochodziła godzina 11, gdy wysiadł z lektyki. Natychmiast otoczyła go grupa senatorów, udających, że mają do niego jakieś sprawy. Senator Cymber Tyliusz nalegał na przywrócenie z wygnania jego brata. Cezar odmówił, lecz tamten stawał się coraz bardziej natrętny. Tak dotarli do złoconego krzesła, na którym miał zasiąść Cezar. Tyliusz, udając zdesperowanego, uczepił się jego togi, aż w końcu zerwał mu ją z ramion. – Cóż to, gwałtu się dopuszczasz? – zdumiał się Cezar. W tym momencie stojący za nim Publiusz Serwiliusz Kaska wyciągnął spod togi sztylet i dźgnął nim Cezara w kark. Cezar miał w ręku metalowe pióro, więc w odruchu obrony wbił je Kasce w rękę. Ugodzony senator zawołał do swojego brata: „Bracie, na pomoc!”.

Ten nie dał na siebie czekać. Zadał drugi cios, po czym wokół Cezara zabłysnęły sztylety. Teraz ciosy posypały się ze wszystkich stron. „Każdy z nich bowiem był zobowiązany przyłożyć rękę do ofi ary i umaczać ją w jej krwi” – jak dowiadujemy się od starożytnego pisarza Plutarcha. Zaatakowany zrozumiał, że to już koniec. Prawą ręką osłonił sobie togą twarz, zaś lewą „owinął się fałdem togi aż poniżej goleni, aby przystojniej upaść, nawet dolną część ciała zdążył zakryć” – zapisał rzymski historyk Swetoniusz. Najwyraźniej Cezar postanowił umrzeć z klasą. Jęknął tylko po pierwszym ciosie, potem już milczał. Dopiero gdy cios zadał mu Brutus, wyszeptał z bolesnym zdziwieniem: „Ty też, mój synu?”.

23 CIOSY
Niewtajemniczeni w spisek senatorowie przypatrywali się tej scenie jak sparaliżowani. Żaden z nich nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. Cezar był u szczytu sławy i popularności. Dopiero co został obwołany dożywotnim dyktatorem i choć senatorzy bali się, że ogłosi się królem, lud go kochał. Wydawało się, że nikt nie odważy się podnieść ręki na tak potężnego człowieka. Teraz jednak leżał przed nimi martwy, z 23 ranami w ciele. Zanim świadkowie mordu zdołali ochłonąć, wszyscy spiskowcy się rozbiegli. „Cezar bez życia leżał jakiś czas, aż wreszcie ułożono go w lektyce – jedno ramię zwisało ku ziemi, i tak go ponieśli do domu trzej niewolnicy” – napisał Swetoniusz.

« 1 2 »
oceń artykuł

Reklama

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 1
    wojas004
    ostatnia aktywność: 17.11.2017
    łączna liczba komentarzy: 31
  • 2
    hermiona73
    ostatnia aktywność: 13.11.2017
    łączna liczba komentarzy: 11
  • 3
    kiraga
    ostatnia aktywność: 07.11.2017
    łączna liczba komentarzy: 6
  • 4
    Riri
    ostatnia aktywność: 07.11.2017
    łączna liczba komentarzy: 2
  • 5
    Tala56
    ostatnia aktywność: 07.11.2017
    łączna liczba komentarzy: 1