ŚWIĘTY GRZEGORZ WIELKI

dodane 29.08.2006 10:54

Dogadać się ze zbójami

ŚWIĘTY GRZEGORZ WIELKI  
Grzegorz Wielki był papieżem. Wielkim został nazwany dopiero po śmierci w 604 roku. Za życia nigdy by na to nie pozwolił. Był bardzo skromny, choć pochodził z bardzo bogatej rodziny i sam był za młodu prefektem Rzymu. Jako papież zaczął się podpisywać „Sługa sług Bożych”, na znak, że nie chce być żadnym potężnym władcą, ale sługą wszystkich chrześcijan. Od tamtej pory papieże używają właśnie takiego tytułu. Grzegorz, dwa lata po otrzymaniu funkcji prefekta Rzymu, zrezygnował z tej godności, swój ogromny majątek przekazał na budowę klasztorów, a resztę rozdał ubogim. Nawet rodzinny dom zamienił na klasztor. Wszyscy w Rzymie byli zaskoczeni. Pytali: Jak to, rządca Rzymu zostaje ubogim mnichem? Ó Jako papież radził sobie doskonale, mimo że czasy były fatalne. Państwo rzymskie, największa potęga starożytnego świata, już się rozpadło. Po całej Italii grasowały dzikie plemiona. Nazywano ich barbarzyńcami. Sam Rzym kilka razy był zdobywany i plądrowany. Jeden wódz wygnał nawet z miasta wszystkich mieszkańców i przez jakiś czas w dawnej stolicy imperium mieszkały tylko dzikie zwierzęta. Ludzie myśleli, że nadszedł koniec świata, więc wielu nie chciało niczym się zajmować. Patrzyli tylko w niebo, oczekując aż zaczną niego spadać gwiazdy. Ale zamiast gwiazd do ich domów wpadali zarośnięci zbóje z końca świata i rzeczywiście robili im koniec świata. Cesarz w dalekim Bizancjum zupełnie nad tym nie panował i Grzegorz musiał ratować to, co jeszcze dało się uratować. Zakładał klasztory, w których zakonnicy przechowywali i przepisywali bezcenne dzieła starożytnych mędrców. Tak naprawdę, wtedy już tylko oni zajmowali się nauką. Oprócz duchownych prawie nikt nie umiał czytać. Dlatego papież Grzegorz dwoił się i troił. Kiedy dzikie plemię Longobardów oblegało Rzym, papież nawet kierował obroną miasta. Wreszcie, kiedy obrońcy z głodu zjedli wszystkie psy i koty, a nawet trawę i korę z drzew, Grzegorz Wielki ubłagał najeźdźców, żeby odstąpili od murów, w zamian za potężny okup. Później jednak także z barbarzyńcami jakoś się dogadał, dzięki czemu i oni zaczęli uznawać jego władzę nad Kościołem. Papież Grzegorz zajął się również sprawami kościelnymi, a zwłaszcza liturgią. Na przykład zadbał o to, żeby wszędzie w jednakowy sposób odprawiano Mszę ćw. Chciał też, żeby liturgia była piękna i dlatego wprowadził do niej śpiew, który nazywamy gregoriańskim. Jest on używany do dzisiaj w czasie każdej Mszy ćw., na przykład w melodii modlitwy Ojcze nasz.
«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

ŚWIĘTY GRZEGORZ WIELKI

dodane 29.08.2006 10:54

Dogadać się ze zbójami

ŚWIĘTY GRZEGORZ WIELKI  
Grzegorz Wielki był papieżem. Wielkim został nazwany dopiero po śmierci w 604 roku. Za życia nigdy by na to nie pozwolił. Był bardzo skromny, choć pochodził z bardzo bogatej rodziny i sam był za młodu prefektem Rzymu. Jako papież zaczął się podpisywać „Sługa sług Bożych”, na znak, że nie chce być żadnym potężnym władcą, ale sługą wszystkich chrześcijan. Od tamtej pory papieże używają właśnie takiego tytułu. Grzegorz, dwa lata po otrzymaniu funkcji prefekta Rzymu, zrezygnował z tej godności, swój ogromny majątek przekazał na budowę klasztorów, a resztę rozdał ubogim. Nawet rodzinny dom zamienił na klasztor. Wszyscy w Rzymie byli zaskoczeni. Pytali: Jak to, rządca Rzymu zostaje ubogim mnichem? Ó Jako papież radził sobie doskonale, mimo że czasy były fatalne. Państwo rzymskie, największa potęga starożytnego świata, już się rozpadło. Po całej Italii grasowały dzikie plemiona. Nazywano ich barbarzyńcami. Sam Rzym kilka razy był zdobywany i plądrowany. Jeden wódz wygnał nawet z miasta wszystkich mieszkańców i przez jakiś czas w dawnej stolicy imperium mieszkały tylko dzikie zwierzęta. Ludzie myśleli, że nadszedł koniec świata, więc wielu nie chciało niczym się zajmować. Patrzyli tylko w niebo, oczekując aż zaczną niego spadać gwiazdy. Ale zamiast gwiazd do ich domów wpadali zarośnięci zbóje z końca świata i rzeczywiście robili im koniec świata. Cesarz w dalekim Bizancjum zupełnie nad tym nie panował i Grzegorz musiał ratować to, co jeszcze dało się uratować. Zakładał klasztory, w których zakonnicy przechowywali i przepisywali bezcenne dzieła starożytnych mędrców. Tak naprawdę, wtedy już tylko oni zajmowali się nauką. Oprócz duchownych prawie nikt nie umiał czytać. Dlatego papież Grzegorz dwoił się i troił. Kiedy dzikie plemię Longobardów oblegało Rzym, papież nawet kierował obroną miasta. Wreszcie, kiedy obrońcy z głodu zjedli wszystkie psy i koty, a nawet trawę i korę z drzew, Grzegorz Wielki ubłagał najeźdźców, żeby odstąpili od murów, w zamian za potężny okup. Później jednak także z barbarzyńcami jakoś się dogadał, dzięki czemu i oni zaczęli uznawać jego władzę nad Kościołem. Papież Grzegorz zajął się również sprawami kościelnymi, a zwłaszcza liturgią. Na przykład zadbał o to, żeby wszędzie w jednakowy sposób odprawiano Mszę ćw. Chciał też, żeby liturgia była piękna i dlatego wprowadził do niej śpiew, który nazywamy gregoriańskim. Jest on używany do dzisiaj w czasie każdej Mszy ćw., na przykład w melodii modlitwy Ojcze nasz.
«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |