ŚWIĘTY BENEDYKT

dodane 29.08.2006 10:53

Najlepsza odtrutka

ŚWIĘTY BENEDYKT  
Monte Cassino znane jest ze zwycięskiej bitwy, jaką stoczyły tam polskie oddziały z armią niemiecką w czasie II wojny światowej. Ale sławę tej górze przyniósł już przed setkami lat Benedykt. Założył tam klasztor, który istnieje do dzisiaj. Po wielu latach wypełnionych pracą i modlitwą Benedykt zaskoczył życie na Monte Cassino w roku 547. Umierając, nie leżał w łóżku, ale stał podtrzymywany przez swoich współbraci. Wyciągał ręce ku niebu, choć nie miał już sił. Mnisi płakali. Każda rozłąka jest trudna, zwłaszcza z kimś, kogo się kocha. A Benedykt był dla wszystkich prawdziwym ojcem. Czuło się w nim zawsze jakiś wielki spokój. Więc ludzie garnęli się do niego. Dlatego wokół klasztoru często było pełno nieszczęśników, którzy szukali tam schronienia. Każdy gość czuł się u nich jak król. Bo benedyktyni mieli tak zwaną Regułę, którą napisał dla nich Benedykt. Zawarł w niej wszystko, co dotyczy sposobu życia zakonników: ile razy w ciągu dnia mają się modlić, kiedy pracować, kiedy odpoczywać, kiedy i co jeść. Napisał też, że mają przyjmować gości tak, jakby to sam Pan Jezus przybył do nich w odwiedziny. I rzeczywiście, ludzie, którzy znaleźli się u benedyktynów, byli zdumieni przyjęciem. Pytali sami siebie: To ja jestem taki ważny? Benedykt odpowiedziałby: W Chrystusie każdy człowiek jest najważniejszy na świecie. Długo by zresztą mówić o tej Regule, ale benedyktyni streszczają ją w słowach: Módl się i pracuj.
«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

ŚWIĘTY BENEDYKT

dodane 29.08.2006 10:53

Najlepsza odtrutka

ŚWIĘTY BENEDYKT  
Monte Cassino znane jest ze zwycięskiej bitwy, jaką stoczyły tam polskie oddziały z armią niemiecką w czasie II wojny światowej. Ale sławę tej górze przyniósł już przed setkami lat Benedykt. Założył tam klasztor, który istnieje do dzisiaj. Po wielu latach wypełnionych pracą i modlitwą Benedykt zaskoczył życie na Monte Cassino w roku 547. Umierając, nie leżał w łóżku, ale stał podtrzymywany przez swoich współbraci. Wyciągał ręce ku niebu, choć nie miał już sił. Mnisi płakali. Każda rozłąka jest trudna, zwłaszcza z kimś, kogo się kocha. A Benedykt był dla wszystkich prawdziwym ojcem. Czuło się w nim zawsze jakiś wielki spokój. Więc ludzie garnęli się do niego. Dlatego wokół klasztoru często było pełno nieszczęśników, którzy szukali tam schronienia. Każdy gość czuł się u nich jak król. Bo benedyktyni mieli tak zwaną Regułę, którą napisał dla nich Benedykt. Zawarł w niej wszystko, co dotyczy sposobu życia zakonników: ile razy w ciągu dnia mają się modlić, kiedy pracować, kiedy odpoczywać, kiedy i co jeść. Napisał też, że mają przyjmować gości tak, jakby to sam Pan Jezus przybył do nich w odwiedziny. I rzeczywiście, ludzie, którzy znaleźli się u benedyktynów, byli zdumieni przyjęciem. Pytali sami siebie: To ja jestem taki ważny? Benedykt odpowiedziałby: W Chrystusie każdy człowiek jest najważniejszy na świecie. Długo by zresztą mówić o tej Regule, ale benedyktyni streszczają ją w słowach: Módl się i pracuj.
«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |