nasze media Najnowszy numer MGN 05/2018
dodane 02.04.2018 15:00

Gdzie ten zając?

Dzieci szybko odeszły od stołu, a ja z nimi, bo podobno w ogrodzie grasował jakiś zająć i zostawił różne drobiazgi. Węszyłam jak szalona, ale wierzcie mi, ani śladu obcego zapachu. Ktoś tu ściemnia, moim skromnym zdaniem. Ale dzieciaki w kółko o tym zajączku, potem cieszyły się z prezentów i zaczęła się zabawa. Paulina z Darią raz przysiadały przy stole, bo już niby dorosłe, ale po chwili biegły do maluchów, uczyły skakania na skakance, rzucały piłkę.

Poniedziałek Wielkanocny, 2 kwietnia, 2018r.

Hau, Przyjaciele!

Ruch, zamieszanie, śmiech, tłumy ludzi- tak wyglądały nasze tegoroczne święta. Do wielkiego, rozłożonego stołu, powiększonego przez dostawienie stolików, zasiadło ponad 20 osób. Tylko prababcia miała problem, by cokolwiek w tym gwarze zrozumieć. Bardzo mnie śmieszy, gdy wszyscy częstują się jajkiem, składają sobie życzenia. Mały Filipek rzucił mi kawałeczek pod stół, bo przezornie tam zajęłam miejsce. Jak mu powiedzieć, że bardziej interesują mnie inne potrawy i koniecznie bez ćwikły, bez musztardy, bo one tylko psują smak. Niestety, Pan mnie zdemaskował, zawołał o kuchni, napełnił miskę i kazał zachowywać się przyzwoicie. No dobra, może na mnie liczyć. A jeśli Filipek czymś mnie poczęstuje, to dyskretnie zjem, nie będę narzekać. Są to bowiem radosne święta. Dzieci szybko odeszły od stołu, a ja z nimi, bo podobno w ogrodzie grasował jakiś zająć i zostawił różne drobiazgi. Węszyłam jak szalona, ale wierzcie mi, ani śladu obcego zapachu. Ktoś tu ściemnia, moim skromnym zdaniem. Ale dzieciaki w kółko o tym zajączku, potem cieszyły się z prezentów i zaczęła się zabawa. Paulina z Darią raz przysiadały przy stole, bo już niby dorosłe, ale po chwili biegły do maluchów, uczyły skakania na skakance, rzucały piłkę. Za to dzisiaj byłam kompletnie skołowana, bo zapomniałam o dziwnym zwyczaju, jakim jest polewanie dziewczyn wodą. Chciałam Paulinę bronić, ale szybko zrozumiałam, że ona jest zadowolona, szczególnie, gdy po kościele wpadli do mieszkania koledzy z klasy. Pan kazał mi nie opuszczać kuchni, ale wymknęłam się, szczekałam, machając jednocześnie przyjaźnie ogonem. Cześć. Astra

« 1 »
oceń artykuł

Reklama

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 1
    szymon2008
    ostatnia aktywność: 07.04.2018
    łączna liczba komentarzy: 1
  • 2
    Cybernat2000
    ostatnia aktywność: 01.04.2018
    łączna liczba komentarzy: 10
  • 3
    matkson5
    ostatnia aktywność: 29.03.2018
    łączna liczba komentarzy: 3
  • 4
    KociaAnia
    ostatnia aktywność: 09.04.2018
    łączna liczba komentarzy: 23
  • 5
    OlaBrajer
    ostatnia aktywność: 28.02.2018
    łączna liczba komentarzy: 1