czwartek, 10 sierpnia, 2017r.

dodane 10.08.2017 16:00

czwartek, 10 sierpnia, 2017r.  

Hau, Przyjaciele!

Wczesnym rankiem przeniosłam się do ogrodu, bo to najlepsze miejsce dla psa na czas remontu. Mam w najdalszym kącie ukryte kości na czarną godzinę. Wygrzebałam je sobie i rozkoszowałam się smakiem, gdy nadeszła Jadzia. Siedząc pod oknem kuchennym słyszałam, jak Paulina nieustannie wnosi porcelanę i szkło, a przyjaciółka załadowuje zmywarkę. Pani skupiła się na łazience, w której już po godzinie rurki zostały wymienione, a Kuba z Panem bardzo szybko wymalowali jedną ze ścian i sufit. Około południa podjechała rowerem kuzynka Daria. W koszu miała wielki garnek. „Babcia przesyła wam pyszne gołąbki i ciasto drożdżowe” – wołała od furtki. Niestety, rodzina zjadła szybko, bez rozsiadania się i długich rozmów. Chyba chcą osiągnąć rekord szybkości. Daria to wyczuła, bo została aż do wieczora. A wtedy gotowa była nie tylko lśniąca łazienka, przedpokój i kuchnia, ale wiele drobiazgów tylko czekało, by je jutro ustawić na właściwym miejscu. Na kolację znowu były gołąbki, bo nikomu nie chciało się nic przygotowywać. Ale tym razem zmęczeni domownicy i goście usiedli wygodnie w altanie, pojawiło się ciasto, a ja nieźle podjadłam. Pani dziękowała Darii i Jadzi. Było dużo śmiechu, bo Kuba dokuczał dziewczynom, że przede wszystkim przeniosły remontową chorobę do swoich rodzin, no i zapewniły sobie pomoc Pauliny. Hm, szkoda, że ja nie będę mogła w tych pracach uczestniczyć. Pani obiecała, że zrewanżuje się gotując na przykład bigos lub pierogi z różnym nadzieniem. No, z kuchni nikt mnie nie wyrzuci, bo jestem pewna, że przy bigosie moja miska będzie pełna. Cześć. Astra

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

czwartek, 10 sierpnia, 2017r.

dodane 10.08.2017 16:00

czwartek, 10 sierpnia, 2017r.  

Hau, Przyjaciele!

Wczesnym rankiem przeniosłam się do ogrodu, bo to najlepsze miejsce dla psa na czas remontu. Mam w najdalszym kącie ukryte kości na czarną godzinę. Wygrzebałam je sobie i rozkoszowałam się smakiem, gdy nadeszła Jadzia. Siedząc pod oknem kuchennym słyszałam, jak Paulina nieustannie wnosi porcelanę i szkło, a przyjaciółka załadowuje zmywarkę. Pani skupiła się na łazience, w której już po godzinie rurki zostały wymienione, a Kuba z Panem bardzo szybko wymalowali jedną ze ścian i sufit. Około południa podjechała rowerem kuzynka Daria. W koszu miała wielki garnek. „Babcia przesyła wam pyszne gołąbki i ciasto drożdżowe” – wołała od furtki. Niestety, rodzina zjadła szybko, bez rozsiadania się i długich rozmów. Chyba chcą osiągnąć rekord szybkości. Daria to wyczuła, bo została aż do wieczora. A wtedy gotowa była nie tylko lśniąca łazienka, przedpokój i kuchnia, ale wiele drobiazgów tylko czekało, by je jutro ustawić na właściwym miejscu. Na kolację znowu były gołąbki, bo nikomu nie chciało się nic przygotowywać. Ale tym razem zmęczeni domownicy i goście usiedli wygodnie w altanie, pojawiło się ciasto, a ja nieźle podjadłam. Pani dziękowała Darii i Jadzi. Było dużo śmiechu, bo Kuba dokuczał dziewczynom, że przede wszystkim przeniosły remontową chorobę do swoich rodzin, no i zapewniły sobie pomoc Pauliny. Hm, szkoda, że ja nie będę mogła w tych pracach uczestniczyć. Pani obiecała, że zrewanżuje się gotując na przykład bigos lub pierogi z różnym nadzieniem. No, z kuchni nikt mnie nie wyrzuci, bo jestem pewna, że przy bigosie moja miska będzie pełna. Cześć. Astra

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |