nasze media Najnowszy numer MGN 06/2018

Adam Śliwa

dodane 13.06.2017 11:04

8 minut na ratunek

Dźwięczący z daleka głośny sygnał, błyskające niebieskie światła – ktoś potrzebuje pomocy. Przez miasto pędzi ambulans.

Biały lub żółty, niebieski i czerwony. Oznaczony literami P, S lub T. W mieście ma najwyżej osiem minut, by dotrzeć do pacjenta. Pierwsze ambulanse pojawiły się w XVIII wieku. Były to wózki ciągnięte przez konie. Używano ich do niesienia pomocy rannym żołnierzom. W latach 60. ubiegłego wieku do chorych wyjeżdżały toporne i ciasne samochody marki Warszawa, do których pacjenta wsuwano na noszach przez… bagażnik. Później pojawiły się duże fiaty w wersji kombi, w których specjalistycznym wyposażeniem były jedynie nosze, tlen i leki. Potem funkcję wozów ratunkowych przejęły poczciwe nysy. Dziś karetka pogotowia to miniszpital, nowoczesny samochód z setkami elementów wyposażenia, wyszkoloną załogą i… wtyczką do prądu. Po co mu ta wtyczka i co ambulans ma w środku, sprawdziliśmy w Wojewódzkim Pogotowiu Ratunkowym w Katowicach.

  zdjęcia henryk przondziono /foto gość

« 1 »
oceń artykuł

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 1
    wojas004
    ostatnia aktywność: 08.05.2018
    łączna liczba komentarzy: 86
  • 2
    LidiaKędra
    ostatnia aktywność: 02.05.2018
    łączna liczba komentarzy: 1
  • 3
    kamiś
    ostatnia aktywność: 24.03.2018
    łączna liczba komentarzy: 55
  • 4
    matkson5
    ostatnia aktywność: 23.05.2018
    łączna liczba komentarzy: 3
  • 5
    kotek22
    ostatnia aktywność: 15.03.2018
    łączna liczba komentarzy: 18