Macie przykład

dodane 18.05.2017 11:18

ks. Rafał Skitek

MGN 02/2017 |

Przypuszczam, że wiecie już o okrągłych urodzinach „Małego Gościa Niedzielnego”. Patrząc na przeżyte lata, śmiało można powiedzieć, że nie jest on już taki mały. Swoje latka ma. Dożyć 90 lat to nie taka prosta sprawa. A mimo sędziwego wieku „Mały Gość” nadal jest w doskonałej formie. Chciałoby się powiedzieć: „Stary, ale jary” ;)

Macie przykład   henryk przondziono /foto gość

Będziecie rozczarowani, jeśli napiszę, że nie pamiętam początków jego powstania? Musicie mi wybaczyć, ale do dziewięćdziesiątki trochę mi jeszcze brakuje. No, może więcej niż trochę. Powiem tylko, że kiedy wyszedł pierwszy numer „Małego Gościa”, moja babcia miała zaledwie 5 lat, a drugiej nie było jeszcze na świecie. Wielce jednak prawdopodobne, że po pierwsze numery „Małego Gościa” sięgali moi dziadkowie, którzy – jak przypuszczam – podobnie jak ja i wy byli ministrantami. Żałuję, że nie mogę ich już o to zapytać osobiście, bo dziadkowie nie żyją.

Święty ciężar

Wpadłem jednak na inny pomysł. Postanowiłem w archiwalnych numerach „Małego Gościa” odnaleźć najstarszy tekst o ministrantach. I znalazłem, w numerze z 27 marca 1927 roku. Trochę historii nie zaszkodzi, panowie ministranci! Wiecie, o czym jest artykuł? Jest w nim mowa o chłopcu, którego wszyscy dobrze znacie. Zginął jako męczennik Najświętszego Sakramentu w połowie III wieku, gdy za czasów cesarza Dioklecjana prześladowano chrześcijan. Domyślacie się zapewne, że mam na myśli świętego Tarsycjusza, patrona ministrantów. W „Małym Gościu” z 1927 roku czytamy: „Młody ministrant Tarsycjusz klęczał u nóg kapłana trzymając ręce wyciągnięte przed nim gotów przyjąć święty ciężar [Najświętszy Sakrament], a z postawą tak niewinną, jak piękność anioła, dopraszał się o pierwszeństwo. – Jesteś za młody, moje dziecko – rzekł z czułością kapłan. – Moja młodość będzie najlepszą obroną. O! Nie odmawiaj mi tego wielkiego zaszczytu”. Pamiętacie, co stało się później? Niosąc Najświętszy Sakrament do więzienia, Tarsycjusz spotkał swoich rówieśników bawiących się na jednym z rzymskich placów. Siłą chcieli mu wyrwać Pana Jezusa, którego przyciskał do piersi. Przewrócili go na ziemię, zaczęli bić i kopać, a nawet obrzucać kamieniami. Chłopca uratował przypadkowo przechodzący żołnierz – chrześcijanin. Zaniósł go do domu, ale Tarsycjusz wkrótce zmarł. A Najświętszy Sakrament… ocalał.

Oby Tarsycjusz był z was dumny

Chciałbym dziś zakończyć nieco inaczej. Zachęcam was, byście pomyśleli chwilę nad słowami z drugiej części tekstu o św. Tarsycjuszu, którą w „Małym Gościu” opublikowano 1 maja 1927 roku. Oto one: „Przykład świętego Tarsycjusza świadczy o tym, iż wiara w rzeczywistą obecność Ciała i Krwi Pańskiej w Eucharystii była dawniej ta sama, co teraz. Jaka to nauka wielka, by czcić jak się należy Najświętszy Sakrament. Pomyślcie tylko! Ów święty Tarsycjusz w chłopięcym wieku, dla miłości Najświętszego Sakramentu poniósł śmierć męczeńską. A wy coście już zrobili dla miłości Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie? Czyście złożyli jaką ofiarę do Kościoła? Czyście przynajmniej zawsze nabożnie się zachowali w kościele, mianowicie wtedy, gdy Najświętszy Sakrament był wystawiony?”. Panowie ministranci, oby św. Tarsycjusz, patrząc na waszą służbę przy ołtarzu, był z was dumny!

10 przykazań ministrantów

Chłopcy z koła ministrantów w parafii św. Józefa w Rudzie Śląskiej we wrześniu 1946 roku przysłali do redakcji „Małego Gościa” takie przykazania: ☻ Będę pamiętał, iż u ołtarza usługuję samemu Bogu jako zastępca aniołów. ☻ Będę przychodził punktualnie 10 minut przed Mszą św. ☻ Przed i po Mszy św. będę odmawiał modlitwę ministranta. ☻ Będę we wszystkim posłusznym kapłanom i kościelnym. ☻ Nie będę nigdy broił w zakrystii lub w bliskości kościoła i będę unikał wszelkiego przezywania swych kolegów. ☻ Będę dbał o czystość – ręce zawsze czyste i pięknie złożone przy ołtarzu. ☻ Niczego nie wezmę ani się dotknę w kościele i zakrystii bez pozwolenia kościelnych. ☻ U ołtarza nie będę się śmiał ani szeptał, a w zakrystii nie będę hałasował. ☻ Całą ministranturę będę umiał na pamięć. ☻ Będę się starał pięknie a skromnie ministrować według ustalonych przepisów.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Macie przykład

dodane 18.05.2017 11:18

ks. Rafał Skitek

MGN 02/2017 |

Przypuszczam, że wiecie już o okrągłych urodzinach „Małego Gościa Niedzielnego”. Patrząc na przeżyte lata, śmiało można powiedzieć, że nie jest on już taki mały. Swoje latka ma. Dożyć 90 lat to nie taka prosta sprawa. A mimo sędziwego wieku „Mały Gość” nadal jest w doskonałej formie. Chciałoby się powiedzieć: „Stary, ale jary” ;)

Macie przykład   henryk przondziono /foto gość

Będziecie rozczarowani, jeśli napiszę, że nie pamiętam początków jego powstania? Musicie mi wybaczyć, ale do dziewięćdziesiątki trochę mi jeszcze brakuje. No, może więcej niż trochę. Powiem tylko, że kiedy wyszedł pierwszy numer „Małego Gościa”, moja babcia miała zaledwie 5 lat, a drugiej nie było jeszcze na świecie. Wielce jednak prawdopodobne, że po pierwsze numery „Małego Gościa” sięgali moi dziadkowie, którzy – jak przypuszczam – podobnie jak ja i wy byli ministrantami. Żałuję, że nie mogę ich już o to zapytać osobiście, bo dziadkowie nie żyją.

Święty ciężar

Wpadłem jednak na inny pomysł. Postanowiłem w archiwalnych numerach „Małego Gościa” odnaleźć najstarszy tekst o ministrantach. I znalazłem, w numerze z 27 marca 1927 roku. Trochę historii nie zaszkodzi, panowie ministranci! Wiecie, o czym jest artykuł? Jest w nim mowa o chłopcu, którego wszyscy dobrze znacie. Zginął jako męczennik Najświętszego Sakramentu w połowie III wieku, gdy za czasów cesarza Dioklecjana prześladowano chrześcijan. Domyślacie się zapewne, że mam na myśli świętego Tarsycjusza, patrona ministrantów. W „Małym Gościu” z 1927 roku czytamy: „Młody ministrant Tarsycjusz klęczał u nóg kapłana trzymając ręce wyciągnięte przed nim gotów przyjąć święty ciężar [Najświętszy Sakrament], a z postawą tak niewinną, jak piękność anioła, dopraszał się o pierwszeństwo. – Jesteś za młody, moje dziecko – rzekł z czułością kapłan. – Moja młodość będzie najlepszą obroną. O! Nie odmawiaj mi tego wielkiego zaszczytu”. Pamiętacie, co stało się później? Niosąc Najświętszy Sakrament do więzienia, Tarsycjusz spotkał swoich rówieśników bawiących się na jednym z rzymskich placów. Siłą chcieli mu wyrwać Pana Jezusa, którego przyciskał do piersi. Przewrócili go na ziemię, zaczęli bić i kopać, a nawet obrzucać kamieniami. Chłopca uratował przypadkowo przechodzący żołnierz – chrześcijanin. Zaniósł go do domu, ale Tarsycjusz wkrótce zmarł. A Najświętszy Sakrament… ocalał.

Oby Tarsycjusz był z was dumny

Chciałbym dziś zakończyć nieco inaczej. Zachęcam was, byście pomyśleli chwilę nad słowami z drugiej części tekstu o św. Tarsycjuszu, którą w „Małym Gościu” opublikowano 1 maja 1927 roku. Oto one: „Przykład świętego Tarsycjusza świadczy o tym, iż wiara w rzeczywistą obecność Ciała i Krwi Pańskiej w Eucharystii była dawniej ta sama, co teraz. Jaka to nauka wielka, by czcić jak się należy Najświętszy Sakrament. Pomyślcie tylko! Ów święty Tarsycjusz w chłopięcym wieku, dla miłości Najświętszego Sakramentu poniósł śmierć męczeńską. A wy coście już zrobili dla miłości Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie? Czyście złożyli jaką ofiarę do Kościoła? Czyście przynajmniej zawsze nabożnie się zachowali w kościele, mianowicie wtedy, gdy Najświętszy Sakrament był wystawiony?”. Panowie ministranci, oby św. Tarsycjusz, patrząc na waszą służbę przy ołtarzu, był z was dumny!

10 przykazań ministrantów

Chłopcy z koła ministrantów w parafii św. Józefa w Rudzie Śląskiej we wrześniu 1946 roku przysłali do redakcji „Małego Gościa” takie przykazania: ☻ Będę pamiętał, iż u ołtarza usługuję samemu Bogu jako zastępca aniołów. ☻ Będę przychodził punktualnie 10 minut przed Mszą św. ☻ Przed i po Mszy św. będę odmawiał modlitwę ministranta. ☻ Będę we wszystkim posłusznym kapłanom i kościelnym. ☻ Nie będę nigdy broił w zakrystii lub w bliskości kościoła i będę unikał wszelkiego przezywania swych kolegów. ☻ Będę dbał o czystość – ręce zawsze czyste i pięknie złożone przy ołtarzu. ☻ Niczego nie wezmę ani się dotknę w kościele i zakrystii bez pozwolenia kościelnych. ☻ U ołtarza nie będę się śmiał ani szeptał, a w zakrystii nie będę hałasował. ☻ Całą ministranturę będę umiał na pamięć. ☻ Będę się starał pięknie a skromnie ministrować według ustalonych przepisów.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |