W kolejce po książki

dodane 27.08.2015 11:57

MGN 09/2015 |

O najmodniejszych książkach w sezonie, kolejkach po hity i czytaniu w tajemnicy opowiadają bibliotekarki Małgorzata Wesołowska i Lucyna Nieśpiałowska z biblioteki w Gliwicach.

W kolejce po książki   Henryk Przondziono /FotoGość

MAŁY GOŚĆ: Czy dziś jeszcze książki są modne, czy ludzie chętnie czytają?
MAŁGORZATA WESOŁOWSKA: Oczywiście! Na popularne nowości mamy nawet zapisy i ludzie czekają na nie w kolejkach. Wiem, że młodzież w szkole zachwala sobie książki jak dobre filmy, i uważa, że aż wstyd ich nie przeczytać. (śmiech)
A co w tym sezonie jest na topie?
MW:
To rzeczywiście trochę jak lista przebojów. Są hity, które od wielu lat utrzymują się na szczycie, jak na przykład seria „Zwiadowcy” czy „Jeżycjada” Małgorzaty Musierowicz, ale pojawiają się też nowości. Od lat najpopularniejsze są opowieści fantasy i historie o wampirach, ale też książki z humorem. 
LUCYNA NIEŚPIAŁOWSKA: Niektóre powieści stają się modne zwłaszcza po tym, jak w kinie pojawia się ich ekranizacja, a nawet kiedy telewizja przypomina film nakręcony na podstawie książki. Często następnego dnia na półkach w bibliotece nie ma już ani jednego jej egzemplarza.
Co mówią czytelnicy: lepszy był film czy książka?
LN: 95 procent osób mówi, że książka była lepsza. 
To dobra wiadomość, ale może audiobooki czy streszczenia częściej dziś zastępują książki?
MW: Młodzież nie wypożycza ich zamiast książek, raczej jako uzupełnienie do posłuchania w podróży, czy gdyby nie starczyło czasu na dokończenie lektury.
Jest godzina dziesiąta. Ile osób odwiedziło już dziś bibliotekę?
MW:
Ponad 20. Tylko w naszej bibliotece dla dzieci i młodzieży codziennie książki pożycza ponad 100 osób. A w mieście jest jeszcze 20 fi-lii. Każdego roku w Gliwicach 40 tysięcy czytelników wypożycza ponad milion książek. 
W tym roku mamy już zapisanych do biblioteki tyle nowych osób, ile zapisało się przez cały zeszły rok. Chyba więc jednak książki nie zostaną tak szybko zastąpione smartfonami… (śmiech) 
LN: Co ciekawe młodzież prawie wcale nie pyta o e-booki. Jednak klasyczna książka wciąż ma swój czar.
A może to jest tak, że nowych czytelników do biblioteki ciągną za uszy rodzice?
MW: Nie jest tak źle. Organizujemy tak zwane lekcje biblioteczne i po takim spotkaniu następnego dnia ponad połowa klasy przychodzi z rodzicami, żeby zapisać się do biblioteki. 
LN: A rekordziści odwiedzają nas potem nawet co drugi dzień. Bywa, że rodzice ograniczają licz-
bę książek, żeby dzieci więcej czasu przeznaczały na naukę. 
MW: Zdarzają się takie śmieszne sytuacje, że dziecko prosi: „Mamo, jeszcze jedną książkę, proszę…”. Niektórzy tak kochają czytanie, że czytają nawet potajemnie, wieczorem pod kołdrą przy latarce, mimo że rano muszą wstać do szkoły. 
Wchodzi czytelnik do biblioteki i pyta: „Co mi pani poleci?”. Zdarzają się takie prośby?
MW:
Niektórzy przychodzą z gotowymi listami książek, które dla siebie znaleźli. Inni rzeczywiście proszą o polecenie. Dzieci chcą książki o dinozaurach, smokach, księżniczkach, a starsi przygodowe, fantasy, czy o problemach nastolatków. 
Ale młodzież chyba najwięcej wypożycza tych książek, które już wcześniej czytali koleżanka czy kolega i zapewnili, że są świetne. I to prawie zawsze się sprawdza. Wbrew pozorom, młodzież bardzo lubi rozmawiać o książkach i ich bohaterach. 
Słyszałem o tłumach czytelników po dniu, gdy biblioteka jest zamknięta. Czy to nie bajki?
MW:
Szczera prawda. Najwięcej czytelników mamy w poniedziałki, a po długim weekendzie to nawet jeszcze przed otwarciem ustawia się ko-lejka. Jak widać książka jest artykułem pierwszej potrzeby.
Kto więcej czyta, chłopcy czy dziewczyny?
LN:
Tak samo. Różnią się oczywiście tylko książkami, jakie wypożyczają. Ale są i takie pozycje, które chętnie czytają i chłopcy, i dziewczyny.
Na przykład?
LN: Na przykład „Mikołajek”. 
Pamiętam, że zawsze odstraszały mnie grube lektury. A czytelnicy Waszej biblioteki wolą książki grube czy cienkie?
MW: To zależy. Niektórzy lubią grube książki, bo daleko w nich do ostatniej strony i zabawa trwa dłużej. Ale gdy ktoś zaczyna przygodę z czytaniem, woli spróbować coś cieńszego, tak na wszelki wypadek. Oprócz wielbicieli tradycyjnych książek mamy też sporo miłośników komiksów. 

Rozmawiał Adam Śliwa
 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Przeczytaj komentarze | 1 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 0 Tomuś01 16.09.2015 19:15
u mnie w szkole niestety większość dzieci słucha audio booki

wszystkie komentarze >

W kolejce po książki

dodane 27.08.2015 11:57

MGN 09/2015 |

O najmodniejszych książkach w sezonie, kolejkach po hity i czytaniu w tajemnicy opowiadają bibliotekarki Małgorzata Wesołowska i Lucyna Nieśpiałowska z biblioteki w Gliwicach.

W kolejce po książki   Henryk Przondziono /FotoGość

MAŁY GOŚĆ: Czy dziś jeszcze książki są modne, czy ludzie chętnie czytają?
MAŁGORZATA WESOŁOWSKA: Oczywiście! Na popularne nowości mamy nawet zapisy i ludzie czekają na nie w kolejkach. Wiem, że młodzież w szkole zachwala sobie książki jak dobre filmy, i uważa, że aż wstyd ich nie przeczytać. (śmiech)
A co w tym sezonie jest na topie?
MW:
To rzeczywiście trochę jak lista przebojów. Są hity, które od wielu lat utrzymują się na szczycie, jak na przykład seria „Zwiadowcy” czy „Jeżycjada” Małgorzaty Musierowicz, ale pojawiają się też nowości. Od lat najpopularniejsze są opowieści fantasy i historie o wampirach, ale też książki z humorem. 
LUCYNA NIEŚPIAŁOWSKA: Niektóre powieści stają się modne zwłaszcza po tym, jak w kinie pojawia się ich ekranizacja, a nawet kiedy telewizja przypomina film nakręcony na podstawie książki. Często następnego dnia na półkach w bibliotece nie ma już ani jednego jej egzemplarza.
Co mówią czytelnicy: lepszy był film czy książka?
LN: 95 procent osób mówi, że książka była lepsza. 
To dobra wiadomość, ale może audiobooki czy streszczenia częściej dziś zastępują książki?
MW: Młodzież nie wypożycza ich zamiast książek, raczej jako uzupełnienie do posłuchania w podróży, czy gdyby nie starczyło czasu na dokończenie lektury.
Jest godzina dziesiąta. Ile osób odwiedziło już dziś bibliotekę?
MW:
Ponad 20. Tylko w naszej bibliotece dla dzieci i młodzieży codziennie książki pożycza ponad 100 osób. A w mieście jest jeszcze 20 fi-lii. Każdego roku w Gliwicach 40 tysięcy czytelników wypożycza ponad milion książek. 
W tym roku mamy już zapisanych do biblioteki tyle nowych osób, ile zapisało się przez cały zeszły rok. Chyba więc jednak książki nie zostaną tak szybko zastąpione smartfonami… (śmiech) 
LN: Co ciekawe młodzież prawie wcale nie pyta o e-booki. Jednak klasyczna książka wciąż ma swój czar.
A może to jest tak, że nowych czytelników do biblioteki ciągną za uszy rodzice?
MW: Nie jest tak źle. Organizujemy tak zwane lekcje biblioteczne i po takim spotkaniu następnego dnia ponad połowa klasy przychodzi z rodzicami, żeby zapisać się do biblioteki. 
LN: A rekordziści odwiedzają nas potem nawet co drugi dzień. Bywa, że rodzice ograniczają licz-
bę książek, żeby dzieci więcej czasu przeznaczały na naukę. 
MW: Zdarzają się takie śmieszne sytuacje, że dziecko prosi: „Mamo, jeszcze jedną książkę, proszę…”. Niektórzy tak kochają czytanie, że czytają nawet potajemnie, wieczorem pod kołdrą przy latarce, mimo że rano muszą wstać do szkoły. 
Wchodzi czytelnik do biblioteki i pyta: „Co mi pani poleci?”. Zdarzają się takie prośby?
MW:
Niektórzy przychodzą z gotowymi listami książek, które dla siebie znaleźli. Inni rzeczywiście proszą o polecenie. Dzieci chcą książki o dinozaurach, smokach, księżniczkach, a starsi przygodowe, fantasy, czy o problemach nastolatków. 
Ale młodzież chyba najwięcej wypożycza tych książek, które już wcześniej czytali koleżanka czy kolega i zapewnili, że są świetne. I to prawie zawsze się sprawdza. Wbrew pozorom, młodzież bardzo lubi rozmawiać o książkach i ich bohaterach. 
Słyszałem o tłumach czytelników po dniu, gdy biblioteka jest zamknięta. Czy to nie bajki?
MW:
Szczera prawda. Najwięcej czytelników mamy w poniedziałki, a po długim weekendzie to nawet jeszcze przed otwarciem ustawia się ko-lejka. Jak widać książka jest artykułem pierwszej potrzeby.
Kto więcej czyta, chłopcy czy dziewczyny?
LN:
Tak samo. Różnią się oczywiście tylko książkami, jakie wypożyczają. Ale są i takie pozycje, które chętnie czytają i chłopcy, i dziewczyny.
Na przykład?
LN: Na przykład „Mikołajek”. 
Pamiętam, że zawsze odstraszały mnie grube lektury. A czytelnicy Waszej biblioteki wolą książki grube czy cienkie?
MW: To zależy. Niektórzy lubią grube książki, bo daleko w nich do ostatniej strony i zabawa trwa dłużej. Ale gdy ktoś zaczyna przygodę z czytaniem, woli spróbować coś cieńszego, tak na wszelki wypadek. Oprócz wielbicieli tradycyjnych książek mamy też sporo miłośników komiksów. 

Rozmawiał Adam Śliwa
 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |