nasze media Najnowszy numer MGN 01/2018

Pozdrawia Was Gabi Szulik, która razem z Wami będzie modlić się za całą rodzinę

|

MGN 10/2014

dodane 24.09.2014 15:03

Modlitwa jest jak codzienne podlewanie ziemi, w której ukryto nasionko. Któregoś dnia ukażą się zielone listki.

Kiedyś byli szczęśliwą rodziną. Jednak gdy niespodziewanie umarł tata, mama musiała szukać pracy. Zabrała swoje dwie córki i wyjechała do Argentyny. Tam wcale nie było łatwiej. Ale pojawił się przy nich Manuel Mora. Chętny do pomocy i taki serdeczny... Pani Vicuña zgodziła się nawet, by zamieszkał u nich. Nie wiedziała, że to zły człowiek, że udaje, że jest dobry. Tylko Laura, starsza córka pani Vicuña, coś przeczuwała.

Kiedy podczas religii siostra mówiła, że jeśli kobieta i mężczyzna żyją razem bez sakramentu małżeństwa, popełniają grzech ciężki, Laura była przerażona. Przed oczami stanął jej dzień Pierwszej Komunii. Tak się cieszyła, tak na niego czekała. A mama? Mama nie podeszła do Komunii Świętej. Laurze było przykro. Odtąd codziennie modliła się za mamę. A Manuel był coraz bardziej nie do wytrzymania. Przychodził pijany. Nie dawał Laurze spokoju. Próbował ją nawet całować. Mama, jak mogła, broniła córki. Ale on nie liczył się z nikim. Nawet z Bogiem. Laura zauważyła, że mama boi się Manuela. Przestała się modlić z córkami i prosiła, żeby tego nie robiły, gdy on jest w domu. Pewnego dnia ksiądz w kościele mówił, że prawdziwa miłość jest gotowa oddać życie za ukochaną osobę. „Przecież ja tak bardzo kocham mamę” – pomyślała Laura. „Boże, weź moje życie – modliła się – a daj siłę mamie, by odeszła od Manuela i uratowała swoją duszę”. Jakoś tak niedługo ze zdrowiem Laury zaczęło się dziać coś dziwnego. Nie pomagały żadne lekarstwa. Tylko ona wiedziała, dlaczego. – Bóg przyjął moją ofiarę – myślała. – Na pewno zabierze mnie do siebie, a mamę uratuje. Któregoś dnia Manuel znowu przyszedł pijany. – Jeżeli on zostanie, ja wyjdę – zapowiedziała Laura. Mora wściekł się. Laura zaczęła uciekać. Dopadł ją na ulicy i pobił do nieprzytomności. Cierpiała tydzień. Cały czas była przy niej mama. – Mamo, ja umieram, ale jestem szczęśliwa – powiedziała Laura i wyznała mamie swoją tajemnicę. Mama rozpłakała się. Na pogrzebie swojej ukochanej córki przyjęła Komunię Świętą. Pierwszy raz od długiego czasu. Dlaczego opowiadam o Laurze? W tym roku podczas nabożeństw różańcowych niektórzy z Was poznają trzydziestu takich młodych ludzi jak Laura. Niektórzy to Wasi rówieśnicy. Inni są trochę starsi. Mieli – jak Laura, jak Faustino, Ania czy Chiara, o których piszemy na str. 6–9 – życie takie jak wielu z Was. Dzisiaj mówimy o nich: święty, błogosławiony albo sługa Boży. Razem z nimi, najmłodszymi świętymi, chcemy w październiku modlić się za nasze rodziny. Za mamę i tatę, za brata, za siostrę, za całą rodzinę. W tym czasie papież Franciszek i biskupi będą w Rzymie rozmawiać o rodzinach na specjalnym synodzie. Laura jest takim wyjątkowym przykładem modlitwy za rodziców, szczególnie za mamę. Zachęcam, byście codziennie, wytrwale modlili się za swoich rodziców. Nie tylko w październiku. Czasem niektórzy mówią, że modlitwa niczego nie zmienia. A wyobraźcie sobie, co by się stało, gdybyście przestali podlewać kwiatki, czy posiane nasionko. Kwiatki uschną, a nasionko nie zakiełkuje. Mama i tata potrzebują pomocy z nieba, by wszystkim w domu było dobrze, by wszyscy dla siebie byli dobrzy, by każdy chciał do domu wracać. Możecie to dla Waszej rodziny wyprosić. Codziennie, cierpliwie, wytrwale.

« 1 »
oceń artykuł

Reklama

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 1
    zosiaficek
    ostatnia aktywność: 15.01.2018
    łączna liczba komentarzy: 14
  • 2
    maly_gosc
    ostatnia aktywność: Dziś 12:33
    łączna liczba komentarzy: 8
  • 3
    maryniakopec
    ostatnia aktywność: 11.01.2018
    łączna liczba komentarzy: 2
  • 4
    kasia7
  • 5
    KociaAnia
    ostatnia aktywność: 01.01.2018