Otwarta karta pamięci

dodane 28.08.2014 11:55

Gabriela Szulik

MGN 09/2014 |

O hakach w pamięci, plastyczności mózgu i sałacie słownej mówi lekarz neurolog, prof. Grzegorz Opala.

Otwarta karta pamięci   Andrzej Hrechorowicz /pap

Mały Gość: Czy ludzki mózg można porównać do twardego dysku?

Prof. Grzegorz Opala: Możemy powiedzieć, że komputery zostały zbudowane z wykorzystaniem wiedzy, która dotyczy mózgu. Komputer podobnie jak mózg działa w pamięci bieżącej, czyli operacyjnej, ale też zbiera informacje i trwale je zapisuje na twardym dysku.

To znaczy, że w naszej pamięci mamy zapisane informacje, które w każdej chwili możemy sobie przypomnieć?

Mogą nam się przypomnieć, ale podobnie jak w przypadku twardego dysku w komputerze, jeżeli mamy w pamięci rozsianych wiele informacji, to niekiedy ścieżka dochodzenia do danej informacji jest trochę długa. Otóż w mózgu jest podobnie. Jeżeli informacji jest bardzo dużo, to trzeba nauczyć się docierania do nich.

W jaki sposób?

Człowiek przez całe życie dokłada do  swojej „karty pamięci” nowe informacje. Ale musi mieć również zdolność rozumienia tego pamięciowego zapisu, wiedzieć, do czego dane mu służą. Czyli pamięć musi związać cały szereg wyższych funkcji mózgu w taki sposób, aby konkretnej informacji, pojęcia odpowiednio używać.

Na przykład?

Jeżeli niewłaściwe użyjemy słowa, które znamy i pamiętamy, to tekst wypowiadany przez nas będzie niezrozumiały. Chodzi o to, że odpowiednie części mózgu muszą się włączyć do funkcji, którą w danym momencie wykonujemy. W tym wypadku wyciągamy z pamięci słowa. W przypadku niektórych uszkodzeń mózgu człowiek może mówić, ale wcale nie rozumie, co się do niego mówi. Mówi dużo i mało sensownie – to tzw. sałata słowna.

Czy mogą nam się przypomnieć miejsca, zdarzenia, ludzie, o których myśleliśmy, że już ich nie pamiętamy?

W ćwiczeniach pamięci stosuje się tzw. haki, czyli dane pojęcie „zawiesza się na haku”. Poprzez skojarzenie z odpowiednim hakiem możemy sobie coś przypomnieć. Na przykład szukamy jakiegoś nazwiska. Wiemy, że to nazwisko jest związane z opalaniem – aha, to on się nazywa Opala. W taki sposób np. poszerzamy sobie ścieżkę dotarcia do informacji. Dzięki niej łatwiej nam będzie coś sobie przypomnieć. Jeśli chodzi o miejsce, to często kojarzymy je z czasem, w którym coś się wydarzyło. Byłem w określonym miejscu, a pamięć zapisała nie tylko miejsce, ale całą sytuację: ludzi, którzy tam byli, zapachy, smaki, porę roku. Przypominając sobie miejsce czy np. wracając do miejsca, w którym pomyśleliśmy to, czego teraz nie możemy sobie przypomnieć, „jesteśmy w mózgu” razem z tym wszystkim, co zachodziło w danej chwili. Stąd też przyjście tam jest dotarciem do momentu, w którym coś się odbywało, i nagle ponownie przypominamy sobie to, czego szukaliśmy w pamięci. Oczywiście to nie zawsze działa, ale czasami jest bardzo pomocne

Dlaczego jedni pamiętają więcej, a inni mniej?

Zapamiętujemy różnie. Jedni mają to, co nazywamy pamięcią wzrokową, fotograficzną, np. malarze pejzażyści. Jedni siedzą w terenie i malują, inni w terenie dokładnie przyjrzeli się otoczeniu i potem malują w domu. To jest ta fantastyczna zdolność odtwarzania z pamięci. Inną grupą są ludzie, którzy łatwo i szybko uczą się języków, mają zdolności matematyczne i potrafią zapamiętać całe ciągi liczb, i tacy, dla których to wielki problem.

Czy to znaczy, że albo się dobrą pamięć ma, albo nie?

Na pewno ważne są geny, ale to nie wszystko. Przez ćwiczenia można znacznie poprawić swoje słabsze funkcje, choć nie dościgniemy tych, którzy już na starcie mają więcej. Np. ucząc się muzyki, można poprawić zdolność odbioru, ale nigdy nie osiągniemy poziomu muzyków na miarę Chopina czy Bacha. Czasem słyszymy: „Miał talent, ale zmarnował go, ponieważ nic nie robił”, a o drugim mówimy: „To może nie był wielki talent, ale ogromną pracą doszedł do fantastycznych wyników”. Pewna plastyczność, jeśli chodzi o mózg, jest możliwa. Natomiast mamy różny poziom inteligencji, czyli różną zdolność pojmowania, rozumienia. W każdym razie i zdolni, i mniej zdolni powinni pracować, żeby wykorzystać w życiu to, co zostało nam dane.

A czy można przeładować pamięć?

Jeśli chodzi o mózg, to  możemy mówić bardziej o przegrzaniu niż o przeładowaniu. W komputerze pamięć operacyjna jest określona. Jeżeli chcemy wprowadzić więcej informacji, musimy dokupić pamięć zewnętrzną. W naszym przypadku możliwości pamięci bieżącej, operacyjnej też w pewnym momencie się kończą, jeśli nie przenosimy informacji na nasz „twardy dysk” lub jeśli w krótkim czasie wprowadzimy ich zbyt wiele.

Jak to zrobić?

Umiejętność uczenia nie polega na długim siedzeniu nad lekcjami. Uczenie się to rozumienie. Przechodzenie z pamięci wzrokowej na pamięć logiczną. Każdy uczeń musi to w sobie wypracować tak, żeby w miarę szybko wprowadzać informacje i znaleźć też czas na wypoczynek. Musi to robić systematycznie. Kiedy rozmawiam ze studentami, czasem na egzaminie pytam, czy wiedzą, jakie są rozdziały w spisie treści. Jeżeli student tego nie wie, to nie wie też, gdzie powinien „zawiesić” to, czego się uczył. Nie ma tego gdzie ulokować. Wiedza, żeby była przydatna, musi być uporządkowana. Właściwej odpowiedzi trzeba szukać w odpowiednim rozdziale.

Dlaczego czasem nie pamiętamy tego, czego się uczyliśmy?

Jeżeli to, czego się uczymy, jest tylko w RAM-ie, czyli w pamięci operacyjnej, bieżącej, nie jest zapisane na twardym dysku, to jeśli wyłączymy nasz komputer, czyli przerwiemy naukę, bo już mamy dość, nie dziwmy się, że na następny dzień nic z tego nie wiemy. „Ale panie profesorze, ja się uczyłem” – słyszę nieraz. „Ja wierzę, ale z pewnością pan tego nie umie”. Nie wystarczy się uczyć, trzeba się nauczyć.

A wracając do komputera, czy może on czegoś pozazdrościć ludzkiemu mózgowi?

Komputer nie ma czego zazdrościć, bo to ludzki mózg tworzy komputer. Jeśli komputer chciałby wykonywać tyle operacji, ile wykonuje mózg, musiałby mieć ogromną ilość energii. Natomiast mózg te same funkcje wykonuje przy bardzo niewielkiej ilości energii i to są obszary, których nie znamy i nie widzimy. Prowadzimy coraz więcej badań na temat sztucznej inteligencji, ale to tylko zdolność powtarzalna. Komputery mogą się już nawet same uczyć, ale to wynika z powtarzalności, a nie z tworzenia nowych abstrakcyjnych możliwości. Komputer tego nie potrafi. Natomiast potrafi obrobić szybko informacje, które mu człowiek wprowadzi.

Czyli jednak człowiek pozostaje górą?

Nie daj Boże, żeby stało się inaczej.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Otwarta karta pamięci

dodane 28.08.2014 11:55

Gabriela Szulik

MGN 09/2014 |

O hakach w pamięci, plastyczności mózgu i sałacie słownej mówi lekarz neurolog, prof. Grzegorz Opala.

Otwarta karta pamięci   Andrzej Hrechorowicz /pap

Mały Gość: Czy ludzki mózg można porównać do twardego dysku?

Prof. Grzegorz Opala: Możemy powiedzieć, że komputery zostały zbudowane z wykorzystaniem wiedzy, która dotyczy mózgu. Komputer podobnie jak mózg działa w pamięci bieżącej, czyli operacyjnej, ale też zbiera informacje i trwale je zapisuje na twardym dysku.

To znaczy, że w naszej pamięci mamy zapisane informacje, które w każdej chwili możemy sobie przypomnieć?

Mogą nam się przypomnieć, ale podobnie jak w przypadku twardego dysku w komputerze, jeżeli mamy w pamięci rozsianych wiele informacji, to niekiedy ścieżka dochodzenia do danej informacji jest trochę długa. Otóż w mózgu jest podobnie. Jeżeli informacji jest bardzo dużo, to trzeba nauczyć się docierania do nich.

W jaki sposób?

Człowiek przez całe życie dokłada do  swojej „karty pamięci” nowe informacje. Ale musi mieć również zdolność rozumienia tego pamięciowego zapisu, wiedzieć, do czego dane mu służą. Czyli pamięć musi związać cały szereg wyższych funkcji mózgu w taki sposób, aby konkretnej informacji, pojęcia odpowiednio używać.

Na przykład?

Jeżeli niewłaściwe użyjemy słowa, które znamy i pamiętamy, to tekst wypowiadany przez nas będzie niezrozumiały. Chodzi o to, że odpowiednie części mózgu muszą się włączyć do funkcji, którą w danym momencie wykonujemy. W tym wypadku wyciągamy z pamięci słowa. W przypadku niektórych uszkodzeń mózgu człowiek może mówić, ale wcale nie rozumie, co się do niego mówi. Mówi dużo i mało sensownie – to tzw. sałata słowna.

Czy mogą nam się przypomnieć miejsca, zdarzenia, ludzie, o których myśleliśmy, że już ich nie pamiętamy?

W ćwiczeniach pamięci stosuje się tzw. haki, czyli dane pojęcie „zawiesza się na haku”. Poprzez skojarzenie z odpowiednim hakiem możemy sobie coś przypomnieć. Na przykład szukamy jakiegoś nazwiska. Wiemy, że to nazwisko jest związane z opalaniem – aha, to on się nazywa Opala. W taki sposób np. poszerzamy sobie ścieżkę dotarcia do informacji. Dzięki niej łatwiej nam będzie coś sobie przypomnieć. Jeśli chodzi o miejsce, to często kojarzymy je z czasem, w którym coś się wydarzyło. Byłem w określonym miejscu, a pamięć zapisała nie tylko miejsce, ale całą sytuację: ludzi, którzy tam byli, zapachy, smaki, porę roku. Przypominając sobie miejsce czy np. wracając do miejsca, w którym pomyśleliśmy to, czego teraz nie możemy sobie przypomnieć, „jesteśmy w mózgu” razem z tym wszystkim, co zachodziło w danej chwili. Stąd też przyjście tam jest dotarciem do momentu, w którym coś się odbywało, i nagle ponownie przypominamy sobie to, czego szukaliśmy w pamięci. Oczywiście to nie zawsze działa, ale czasami jest bardzo pomocne

Dlaczego jedni pamiętają więcej, a inni mniej?

Zapamiętujemy różnie. Jedni mają to, co nazywamy pamięcią wzrokową, fotograficzną, np. malarze pejzażyści. Jedni siedzą w terenie i malują, inni w terenie dokładnie przyjrzeli się otoczeniu i potem malują w domu. To jest ta fantastyczna zdolność odtwarzania z pamięci. Inną grupą są ludzie, którzy łatwo i szybko uczą się języków, mają zdolności matematyczne i potrafią zapamiętać całe ciągi liczb, i tacy, dla których to wielki problem.

Czy to znaczy, że albo się dobrą pamięć ma, albo nie?

Na pewno ważne są geny, ale to nie wszystko. Przez ćwiczenia można znacznie poprawić swoje słabsze funkcje, choć nie dościgniemy tych, którzy już na starcie mają więcej. Np. ucząc się muzyki, można poprawić zdolność odbioru, ale nigdy nie osiągniemy poziomu muzyków na miarę Chopina czy Bacha. Czasem słyszymy: „Miał talent, ale zmarnował go, ponieważ nic nie robił”, a o drugim mówimy: „To może nie był wielki talent, ale ogromną pracą doszedł do fantastycznych wyników”. Pewna plastyczność, jeśli chodzi o mózg, jest możliwa. Natomiast mamy różny poziom inteligencji, czyli różną zdolność pojmowania, rozumienia. W każdym razie i zdolni, i mniej zdolni powinni pracować, żeby wykorzystać w życiu to, co zostało nam dane.

A czy można przeładować pamięć?

Jeśli chodzi o mózg, to  możemy mówić bardziej o przegrzaniu niż o przeładowaniu. W komputerze pamięć operacyjna jest określona. Jeżeli chcemy wprowadzić więcej informacji, musimy dokupić pamięć zewnętrzną. W naszym przypadku możliwości pamięci bieżącej, operacyjnej też w pewnym momencie się kończą, jeśli nie przenosimy informacji na nasz „twardy dysk” lub jeśli w krótkim czasie wprowadzimy ich zbyt wiele.

Jak to zrobić?

Umiejętność uczenia nie polega na długim siedzeniu nad lekcjami. Uczenie się to rozumienie. Przechodzenie z pamięci wzrokowej na pamięć logiczną. Każdy uczeń musi to w sobie wypracować tak, żeby w miarę szybko wprowadzać informacje i znaleźć też czas na wypoczynek. Musi to robić systematycznie. Kiedy rozmawiam ze studentami, czasem na egzaminie pytam, czy wiedzą, jakie są rozdziały w spisie treści. Jeżeli student tego nie wie, to nie wie też, gdzie powinien „zawiesić” to, czego się uczył. Nie ma tego gdzie ulokować. Wiedza, żeby była przydatna, musi być uporządkowana. Właściwej odpowiedzi trzeba szukać w odpowiednim rozdziale.

Dlaczego czasem nie pamiętamy tego, czego się uczyliśmy?

Jeżeli to, czego się uczymy, jest tylko w RAM-ie, czyli w pamięci operacyjnej, bieżącej, nie jest zapisane na twardym dysku, to jeśli wyłączymy nasz komputer, czyli przerwiemy naukę, bo już mamy dość, nie dziwmy się, że na następny dzień nic z tego nie wiemy. „Ale panie profesorze, ja się uczyłem” – słyszę nieraz. „Ja wierzę, ale z pewnością pan tego nie umie”. Nie wystarczy się uczyć, trzeba się nauczyć.

A wracając do komputera, czy może on czegoś pozazdrościć ludzkiemu mózgowi?

Komputer nie ma czego zazdrościć, bo to ludzki mózg tworzy komputer. Jeśli komputer chciałby wykonywać tyle operacji, ile wykonuje mózg, musiałby mieć ogromną ilość energii. Natomiast mózg te same funkcje wykonuje przy bardzo niewielkiej ilości energii i to są obszary, których nie znamy i nie widzimy. Prowadzimy coraz więcej badań na temat sztucznej inteligencji, ale to tylko zdolność powtarzalna. Komputery mogą się już nawet same uczyć, ale to wynika z powtarzalności, a nie z tworzenia nowych abstrakcyjnych możliwości. Komputer tego nie potrafi. Natomiast potrafi obrobić szybko informacje, które mu człowiek wprowadzi.

Czyli jednak człowiek pozostaje górą?

Nie daj Boże, żeby stało się inaczej.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |