dodane 16.07.2014 12:09

15 lipca

Szkoda, że rekolekcje dobiegły końca. Mam wrażenie, jakbym dopiero wczoraj przyjechała na miejsce, poznawała diakonię i nowych ludzi.

Ten czas minął nieprawdopodobnie szybko. I, mimo początkowych obaw, spędziłam go naprawdę znakomicie. Owszem, były chwile kryzysu, jednak nieustannie czułam obecność Boga. Wiedziałam, że On nigdy mnie nie zostawi. Słyszałam nawet opowieść o tym, jak pewien człowiek, patrząc na ścieżkę swojego życia, widział ślady cztery stóp. Szedł razem z Bogiem, aż pewnym momencie na piasku można było dostrzec jedynie dwa odciski. Człowiek zastanawiał się, dlaczego został opuszczony przez Najwyższego, lecz nie wiedział, że w tych chwilach, kiedy już sobie nie radził, Jezus niósł go na swoich ramionach.
Dzięki tym rekolekcjom odkryłam również fakt, że Bóg jest prawdziwie obecny w Eucharystii. Najwyraźniej byłam tak przyzwyczajona do swojej wiary, że nie potrafiłam się nią zachwycać, żyć nią na co dzień. Jestem niesamowicie wdzięczna za ten święty czas i mam nadzieję, że jego owoce będę mogła oglądać nie tylko teraz, ale również za kilka miesięcy.
« 1 »
oceń artykuł
dodane 16.07.2014 12:09

15 lipca

Szkoda, że rekolekcje dobiegły końca. Mam wrażenie, jakbym dopiero wczoraj przyjechała na miejsce, poznawała diakonię i nowych ludzi.

Ten czas minął nieprawdopodobnie szybko. I, mimo początkowych obaw, spędziłam go naprawdę znakomicie. Owszem, były chwile kryzysu, jednak nieustannie czułam obecność Boga. Wiedziałam, że On nigdy mnie nie zostawi. Słyszałam nawet opowieść o tym, jak pewien człowiek, patrząc na ścieżkę swojego życia, widział ślady cztery stóp. Szedł razem z Bogiem, aż pewnym momencie na piasku można było dostrzec jedynie dwa odciski. Człowiek zastanawiał się, dlaczego został opuszczony przez Najwyższego, lecz nie wiedział, że w tych chwilach, kiedy już sobie nie radził, Jezus niósł go na swoich ramionach.
Dzięki tym rekolekcjom odkryłam również fakt, że Bóg jest prawdziwie obecny w Eucharystii. Najwyraźniej byłam tak przyzwyczajona do swojej wiary, że nie potrafiłam się nią zachwycać, żyć nią na co dzień. Jestem niesamowicie wdzięczna za ten święty czas i mam nadzieję, że jego owoce będę mogła oglądać nie tylko teraz, ale również za kilka miesięcy.
« 1 »
oceń artykuł

W Małym Gościu

Najnowszy numer MGN 01/2018:

Najdroższy prezent nie ma żadnej wartości, jeśli nie jest darowany z miłości. Mała dziewczynka wróciła do domu od sąsiadki, której niedawno zmarła ośmioletnia córeczka. – Po co tam byłaś? – zapytał tata. – Żeby pocieszyć tę panią. – Jesteś przecież mała, jak mogłaś ją pocieszyć? – Usiadłam jej na kolanach i płakałam razem z nią.