Dziś i za tysiąc lat

dodane 24.04.2014 11:21

Rozmawiał Piotr Sacha

MGN 05/2014 |

O dowodach świętości Jana Pawła II opowiada ks. Sławomir Oder, postulator procesu kanonizacyjnego.

Dziś i za tysiąc lat   jakub szymczuk /gn

Mały Gość: Od śmierci Jana Pawła II minęło dopiero dziewięć lat. Dlaczego tak szybko zostaje świętym?

Ks. Sławomir Oder: Świętym nie zostaje się dlatego, że Kościół ogłasza kogoś świętym, ale dlatego, że ktoś święcie żyje. Później Kościół tylko to uznaje. I to wszystko. Ludzie są przekonani, że Karol Wojtyła był świętym, który żył pośród nas. Podczas jego pogrzebu, na placu Świętego Piotra wyrazem tego były okrzyki: „Santo subito!” – „Natychmiast święty!”.

Benedykt XVI mógł posłuchać tych okrzyków i ogłosić swojego poprzednika świętym natychmiast. Dlaczego tego nie zrobił?

Myślę, że dobrze, że tego nie zrobił. Dzięki procesowi, który się odbył, możemy wnieść do historii Kościoła argumenty na to, że papież Polak jest święty. Za sto, dwieście czy nawet tysiąc lat wierni nie będą mogli powiedzieć, że świętość Jana Pawła II wzięła się z chwili, z jakiegoś zauroczenia jego osobą. Tak już jest, że ludzkie przekonanie przemija razem z ludźmi.

Co dla nas w takim razie oznacza dzień kanonizacji Jana Pawła II? Wierzymy przecież, że od razu poszedł do nieba.

Kościół przedstawia świętych jako wzory życia chrześcijańskiego. W przypadku Jana Pawła II będzie tak samo. Cały Lud Boży dostaje wzór do naśladowania. I dowiaduje się, że droga, jaką szedł Jan Paweł II, prowadzi do świętości. W naszej osobistej relacji z Janem Pawłem II może niewiele ten dzień zmienia. Ale w wymiarze kościelnym zmienia wiele.

Czym się różni beatyfikacja od kanonizacji?

Beatyfikacja jest uznaniem świętości w wymiarze lokalnym, czyli na jakimś określonym terenie, a kanonizacja, czyli ogłoszenie kogoś świętym, jest przedstawieniem go jako wzór do naśladowania dla Kościoła powszechnego.

Ksiądz był postulatorem procesu beatyfikacyjnego i kanonizacyjnego. Na czym polegało księdza zadanie?

Pierwszym krokiem było zbieranie materiałów, przesłuchiwanie świadków. Zajmował się tym trybunał. Postulator ma pomagać trybunałowi w dotarciu do świadków czy w zebraniu potrzebnej dokumentacji. Byliśmy na wszystkich kontynentach oprócz Australii. Przesłuchanych zostało ponad 120 świadków. Kiedy etap diecezjalny był już zakończony, a świadectwa zebrane, należało je uporządkować, opracować i wyłowić z nich wszystko to, co świadczy o świętości. Owocem pracy postulatora jest tak zwane positio, czyli dokument zbierający wszystko razem. I na końcu nastąpiło uznanie heroiczności cnót, czyli werdykt, że życie Jana Pawła II było drogą prowadzącą do świętości.

A co z cudami potrzebnymi do uznania kogoś za świętego?

Do mojego biura spływały świadectwa licznych łask. Ja musiałem wyłowić takie uzdrowienie, które może zostać uznane za cud. W przypadku beatyfikacji było to uzdrowienie francuskiej siostry Marie Simon-Pierre z choroby Parkinsona. A w przypadku kanonizacji uzdrowienie tętniaka mózgu pani Floribeth.

Dlaczego wybrano uzdrowienia z Francji i Kostaryki?

Żeby mówić o cudzie, uzdrowienie musi być całkowite, natychmiastowe i nieodwracalne. W obu przypadkach tak było. I potrzebny był jeszcze czwarty element – jednoznaczne przypisanie uzdrowienia modlitwie przez wstawiennictwo Jana Pawła II. Z wielu uzdrowień, o jakich informacje do mnie docierały, odpadały na przykład przypadki uzdrowienia z choroby nowotworowej, bo dzisiejsza nauka każe czekać przynajmniej dziesięć lat na potwierdzenie trwałości takiego wyleczenia.

Spotkał Ksiądz wielu świadków świętości Karola Wojtyły. Co w tych opowieściach zrobiło na Księdzu największe wrażenie?

Modlitwa Jana Pawła II. To były relacje o tym, jak bardzo ważna była modlitwa w życiu Ojca Świętego. Od niej zależała cała codzienność i wszystkie decyzje.

Jak będzie wyglądał moment, w którym papież Franciszek ogłosi świętymi Jana XXIII i Jana Pawła II?

Przed rozpoczęciem Mszy świętej będzie tak zwana petycja, czyli prośba prefekta Kongregacji do Spraw Świętych o wpisanie obu papieży w katalog świętych. Ojciec Święty udzieli swojej zgody i wypowie specjalną formułę.

 

 

Cud w procesie beatyfikacyjnym

Siostra Marie Simon-Pierre z Francji chorowała na chorobę Parkinsona. Gdy Małe Siostry od Macierzyństwa Katolickiego we Francji i Senegalu dowiedziały się, że rusza proces beatyfikacyjny Jana Pawła II, zaczęły szturm do nieba. Za jego wstawiennictwem prosiły o uzdrowienie siostry Marie. W nocy z 2 na 3 czerwca 2005 roku chora poczuła się lepiej. Odmówiła tajemnice światła Różańca. Mogła normalnie poruszać swoją lewą ręką. Kilka dni później lekarz potwierdził, że siostra Marie jest całkowicie zdrowa.

Cud w procesie kanonizacyjnym

Floribeth Mora Diaz z Kostaryki wyzdrowiała w chwili, gdy Benedykt XVI ogłaszał Jana Pawła II błogosławionym. Zachorowała kilka tygodni wcześniej. Bardzo bolała ją głowa. Badania wykazały tętniaka mózgu. Lekarze nie dawali żadnych szans na przeżycie. 1 maja 2011 roku 50-letnia pani Floribeth oglądała w domu telewizyjną transmisję z beatyfikacji Jana Pawła II i przez cały czas się modliła. Potem zasnęła. Gdy się obudziła usłyszała głos wewnętrzny: „Nie bój się, wstań, jesteś zdrowa”. Pani Floribeth wstała z łóżka. Ponowne badania wykazały, że tętniak całkowicie znikł.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dziś i za tysiąc lat

dodane 24.04.2014 11:21

Rozmawiał Piotr Sacha

MGN 05/2014 |

O dowodach świętości Jana Pawła II opowiada ks. Sławomir Oder, postulator procesu kanonizacyjnego.

Dziś i za tysiąc lat   jakub szymczuk /gn

Mały Gość: Od śmierci Jana Pawła II minęło dopiero dziewięć lat. Dlaczego tak szybko zostaje świętym?

Ks. Sławomir Oder: Świętym nie zostaje się dlatego, że Kościół ogłasza kogoś świętym, ale dlatego, że ktoś święcie żyje. Później Kościół tylko to uznaje. I to wszystko. Ludzie są przekonani, że Karol Wojtyła był świętym, który żył pośród nas. Podczas jego pogrzebu, na placu Świętego Piotra wyrazem tego były okrzyki: „Santo subito!” – „Natychmiast święty!”.

Benedykt XVI mógł posłuchać tych okrzyków i ogłosić swojego poprzednika świętym natychmiast. Dlaczego tego nie zrobił?

Myślę, że dobrze, że tego nie zrobił. Dzięki procesowi, który się odbył, możemy wnieść do historii Kościoła argumenty na to, że papież Polak jest święty. Za sto, dwieście czy nawet tysiąc lat wierni nie będą mogli powiedzieć, że świętość Jana Pawła II wzięła się z chwili, z jakiegoś zauroczenia jego osobą. Tak już jest, że ludzkie przekonanie przemija razem z ludźmi.

Co dla nas w takim razie oznacza dzień kanonizacji Jana Pawła II? Wierzymy przecież, że od razu poszedł do nieba.

Kościół przedstawia świętych jako wzory życia chrześcijańskiego. W przypadku Jana Pawła II będzie tak samo. Cały Lud Boży dostaje wzór do naśladowania. I dowiaduje się, że droga, jaką szedł Jan Paweł II, prowadzi do świętości. W naszej osobistej relacji z Janem Pawłem II może niewiele ten dzień zmienia. Ale w wymiarze kościelnym zmienia wiele.

Czym się różni beatyfikacja od kanonizacji?

Beatyfikacja jest uznaniem świętości w wymiarze lokalnym, czyli na jakimś określonym terenie, a kanonizacja, czyli ogłoszenie kogoś świętym, jest przedstawieniem go jako wzór do naśladowania dla Kościoła powszechnego.

Ksiądz był postulatorem procesu beatyfikacyjnego i kanonizacyjnego. Na czym polegało księdza zadanie?

Pierwszym krokiem było zbieranie materiałów, przesłuchiwanie świadków. Zajmował się tym trybunał. Postulator ma pomagać trybunałowi w dotarciu do świadków czy w zebraniu potrzebnej dokumentacji. Byliśmy na wszystkich kontynentach oprócz Australii. Przesłuchanych zostało ponad 120 świadków. Kiedy etap diecezjalny był już zakończony, a świadectwa zebrane, należało je uporządkować, opracować i wyłowić z nich wszystko to, co świadczy o świętości. Owocem pracy postulatora jest tak zwane positio, czyli dokument zbierający wszystko razem. I na końcu nastąpiło uznanie heroiczności cnót, czyli werdykt, że życie Jana Pawła II było drogą prowadzącą do świętości.

A co z cudami potrzebnymi do uznania kogoś za świętego?

Do mojego biura spływały świadectwa licznych łask. Ja musiałem wyłowić takie uzdrowienie, które może zostać uznane za cud. W przypadku beatyfikacji było to uzdrowienie francuskiej siostry Marie Simon-Pierre z choroby Parkinsona. A w przypadku kanonizacji uzdrowienie tętniaka mózgu pani Floribeth.

Dlaczego wybrano uzdrowienia z Francji i Kostaryki?

Żeby mówić o cudzie, uzdrowienie musi być całkowite, natychmiastowe i nieodwracalne. W obu przypadkach tak było. I potrzebny był jeszcze czwarty element – jednoznaczne przypisanie uzdrowienia modlitwie przez wstawiennictwo Jana Pawła II. Z wielu uzdrowień, o jakich informacje do mnie docierały, odpadały na przykład przypadki uzdrowienia z choroby nowotworowej, bo dzisiejsza nauka każe czekać przynajmniej dziesięć lat na potwierdzenie trwałości takiego wyleczenia.

Spotkał Ksiądz wielu świadków świętości Karola Wojtyły. Co w tych opowieściach zrobiło na Księdzu największe wrażenie?

Modlitwa Jana Pawła II. To były relacje o tym, jak bardzo ważna była modlitwa w życiu Ojca Świętego. Od niej zależała cała codzienność i wszystkie decyzje.

Jak będzie wyglądał moment, w którym papież Franciszek ogłosi świętymi Jana XXIII i Jana Pawła II?

Przed rozpoczęciem Mszy świętej będzie tak zwana petycja, czyli prośba prefekta Kongregacji do Spraw Świętych o wpisanie obu papieży w katalog świętych. Ojciec Święty udzieli swojej zgody i wypowie specjalną formułę.

 

 

Cud w procesie beatyfikacyjnym

Siostra Marie Simon-Pierre z Francji chorowała na chorobę Parkinsona. Gdy Małe Siostry od Macierzyństwa Katolickiego we Francji i Senegalu dowiedziały się, że rusza proces beatyfikacyjny Jana Pawła II, zaczęły szturm do nieba. Za jego wstawiennictwem prosiły o uzdrowienie siostry Marie. W nocy z 2 na 3 czerwca 2005 roku chora poczuła się lepiej. Odmówiła tajemnice światła Różańca. Mogła normalnie poruszać swoją lewą ręką. Kilka dni później lekarz potwierdził, że siostra Marie jest całkowicie zdrowa.

Cud w procesie kanonizacyjnym

Floribeth Mora Diaz z Kostaryki wyzdrowiała w chwili, gdy Benedykt XVI ogłaszał Jana Pawła II błogosławionym. Zachorowała kilka tygodni wcześniej. Bardzo bolała ją głowa. Badania wykazały tętniaka mózgu. Lekarze nie dawali żadnych szans na przeżycie. 1 maja 2011 roku 50-letnia pani Floribeth oglądała w domu telewizyjną transmisję z beatyfikacji Jana Pawła II i przez cały czas się modliła. Potem zasnęła. Gdy się obudziła usłyszała głos wewnętrzny: „Nie bój się, wstań, jesteś zdrowa”. Pani Floribeth wstała z łóżka. Ponowne badania wykazały, że tętniak całkowicie znikł.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |