Każdemu zależy

dodane 12.06.2014 10:46

Piotr Sacha

MGN 04/2014 |

Co poniedziałek ćwiczą kolejne elementy układanki: Wielki Czwartek – Wielki Piątek – Wielka Sobota – Rezurekcja. Chcą, by liturgia była piękna.

Każdemu zależy   Roman Koszowski /gn Ministranci oraz duszpasterze – ks. Paweł Wrąbel (z lewej) i proboszcz ks. Krzysztof Miś

R ównym krokiem ruszają w stronę ołtarza. „Po cywilu”, bez komży i czerwonej sutanny. Swoje próby traktują bardzo poważnie. – Bliżej, bliżej trybularz! – woła do mikrofonu Mateusz Złoty, jeden z czterech ceremoniarzy. Wszystko już prawie działa jak w zegarku... albo jak w wojsku. Bo Mateusz w tym roku kończy liceum wojskowe. Ministranci z parafii św. Antoniego w Zduńskiej Woli przygotowania do Triduum Paschalnego rozpoczęli dwa tygodnie przed... Wielkim Postem.

Plan i zadania

Ćwiczą co poniedziałek. Dobrze rozumieją święte znaki Wielkiego Tygodnia. Tych dwanaście prób robi wrażenie. Najpierw spotkali się ceremoniarze: Darek, Mateusz, Kuba i Franek. Rozdzielili zadania przy ołtarzu i rozpisali szczegółowy plan. I czuwają nad wszystkim. – Na próbie generalnej będziemy ćwiczyli aż do skutku. Inaczej nie wyjdziemy z kościoła – uśmiecha się Mateusz. – Zawsze mogę na nich liczyć – chwali swoich ministrantów ks. Paweł Wrąbel. – Każdemu tu na służbie po prostu zależy – dodaje opiekun. Każdego dnia, w Wielki Czwartek, Piątek i Sobotę, kto inny jest głównym ceremoniarzem, ktoś inny przewraca karty mszału, ktoś inny rozpala kadzidło czy stoi z akolitkami. Sześciu ministrantów światła w wielkich pochodniach poniesie w Wielką Sobotę ogień. Jeden z psalmów zaśpiewa 10-letni Michał Tomski. – Śpiewa super! – przyznają jednogłośnie koledzy. Zresztą wielu z nich robi coś „super”. Czarek na przykład błyskawicznie układa kostkę Rubika, a Szymon pielęgnuje w ogrodzie mnóstwo kwiatów.

Dyrygenci

– Adiutorum nostrum in nomine Domini – mówi poważnie szóstoklasista Kuba Kuta. – Qui fecit coelum et terram – odpowiada chór ministrantów. – Procedamus ad altare. Po tej komendzie Kuby wszyscy ruszają z zakrystii w stronę ołtarza. Ceremoniarz jest jak dyrygent w orkiestrze. Kuba od niedawna jest ceremoniarzem. Na „dzień dobry” dostał zeszyt z łacińskimi komendami, jakie powinien znać na pamięć i... rozumieć. – Po raz pierwszy w nowej roli służyłem w Święto Trzech Króli – opowiada. – Denerwowałem się, bo to ważna uroczystość. Wiele zależało ode mnie. Gdyby coś nie wyszło, to klapa – wspomina. – Czasem ksiądz czeka na komendę ceremoniarza – mówi dalej – na przykład ucałuje ołtarz dopiero, gdy usłyszy: Osculatio altaris. – Od księdza biskupa usłyszeliśmy, że mamy liturgię na najwyższym poziomie – mówi dumnie Sebastian Lorenc, prezes ministrantów. – Z tym trzeba się urodzić – dodaje. – Dobry ceremoniarz musi mieć dobry głos, odpowiednią dykcję i być pewnym siebie – wyjaśnia.

 

Ministranckim próbom przyglądają się święci Antoni z Padwy i Alojzy Orione. Ich drewniane figury widać z każdego miejsca w kościele. Antoni jest patronem parafii, a Alojzy założycielem orionistów. Księża orioniści prowadzą tutejszą parafię. Po zbiórce, gdy tylko jest dobra pogoda, ministranci przebierają się w stroje piłkarskie i ruszają na boisko. Najważniejsze zawody mają w listopadzie – orioński turniej piłki nożnej w Wołominie. Ich salkę zdobi pięć pucharów. Ale punktują nie tylko na turniejach. Przez cały rok za obecność na służbie po Mszy ksiądz podpisuje każdemu kartę ministrancką. Szymon Polowczyk zdobył nawet podpis księdza biskupa i... włoskiego generała z zakonu księży orionistów. – Podszedłem z kartą i po prostu poprosiłem o podpis – uśmiecha się Szymon. – Może uda mi się też zdobyć autograf od papieża – śmieje się. Najwięcej punktów ma Szymon Krata, trzecioklasista. Służy codziennie. Nawet w wakacje jest w kościele zawsze o 7 rano. A zachęcili go starsi koledzy. – Dostrzegliśmy Szymona na Mszach dla dzieci i zapytaliśmy, czy nie chciałby zostać ministrantem – wspominają. Po serii poniedziałkowych prób czeka ministrantów Wielki Tydzień. A potem, na pierwszej zbiórce po Wielkanocy, wielka pizza od księdza proboszcza.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Każdemu zależy

dodane 12.06.2014 10:46

Piotr Sacha

MGN 04/2014 |

Co poniedziałek ćwiczą kolejne elementy układanki: Wielki Czwartek – Wielki Piątek – Wielka Sobota – Rezurekcja. Chcą, by liturgia była piękna.

Każdemu zależy   Roman Koszowski /gn Ministranci oraz duszpasterze – ks. Paweł Wrąbel (z lewej) i proboszcz ks. Krzysztof Miś

R ównym krokiem ruszają w stronę ołtarza. „Po cywilu”, bez komży i czerwonej sutanny. Swoje próby traktują bardzo poważnie. – Bliżej, bliżej trybularz! – woła do mikrofonu Mateusz Złoty, jeden z czterech ceremoniarzy. Wszystko już prawie działa jak w zegarku... albo jak w wojsku. Bo Mateusz w tym roku kończy liceum wojskowe. Ministranci z parafii św. Antoniego w Zduńskiej Woli przygotowania do Triduum Paschalnego rozpoczęli dwa tygodnie przed... Wielkim Postem.

Plan i zadania

Ćwiczą co poniedziałek. Dobrze rozumieją święte znaki Wielkiego Tygodnia. Tych dwanaście prób robi wrażenie. Najpierw spotkali się ceremoniarze: Darek, Mateusz, Kuba i Franek. Rozdzielili zadania przy ołtarzu i rozpisali szczegółowy plan. I czuwają nad wszystkim. – Na próbie generalnej będziemy ćwiczyli aż do skutku. Inaczej nie wyjdziemy z kościoła – uśmiecha się Mateusz. – Zawsze mogę na nich liczyć – chwali swoich ministrantów ks. Paweł Wrąbel. – Każdemu tu na służbie po prostu zależy – dodaje opiekun. Każdego dnia, w Wielki Czwartek, Piątek i Sobotę, kto inny jest głównym ceremoniarzem, ktoś inny przewraca karty mszału, ktoś inny rozpala kadzidło czy stoi z akolitkami. Sześciu ministrantów światła w wielkich pochodniach poniesie w Wielką Sobotę ogień. Jeden z psalmów zaśpiewa 10-letni Michał Tomski. – Śpiewa super! – przyznają jednogłośnie koledzy. Zresztą wielu z nich robi coś „super”. Czarek na przykład błyskawicznie układa kostkę Rubika, a Szymon pielęgnuje w ogrodzie mnóstwo kwiatów.

Dyrygenci

– Adiutorum nostrum in nomine Domini – mówi poważnie szóstoklasista Kuba Kuta. – Qui fecit coelum et terram – odpowiada chór ministrantów. – Procedamus ad altare. Po tej komendzie Kuby wszyscy ruszają z zakrystii w stronę ołtarza. Ceremoniarz jest jak dyrygent w orkiestrze. Kuba od niedawna jest ceremoniarzem. Na „dzień dobry” dostał zeszyt z łacińskimi komendami, jakie powinien znać na pamięć i... rozumieć. – Po raz pierwszy w nowej roli służyłem w Święto Trzech Króli – opowiada. – Denerwowałem się, bo to ważna uroczystość. Wiele zależało ode mnie. Gdyby coś nie wyszło, to klapa – wspomina. – Czasem ksiądz czeka na komendę ceremoniarza – mówi dalej – na przykład ucałuje ołtarz dopiero, gdy usłyszy: Osculatio altaris. – Od księdza biskupa usłyszeliśmy, że mamy liturgię na najwyższym poziomie – mówi dumnie Sebastian Lorenc, prezes ministrantów. – Z tym trzeba się urodzić – dodaje. – Dobry ceremoniarz musi mieć dobry głos, odpowiednią dykcję i być pewnym siebie – wyjaśnia.

 

Ministranckim próbom przyglądają się święci Antoni z Padwy i Alojzy Orione. Ich drewniane figury widać z każdego miejsca w kościele. Antoni jest patronem parafii, a Alojzy założycielem orionistów. Księża orioniści prowadzą tutejszą parafię. Po zbiórce, gdy tylko jest dobra pogoda, ministranci przebierają się w stroje piłkarskie i ruszają na boisko. Najważniejsze zawody mają w listopadzie – orioński turniej piłki nożnej w Wołominie. Ich salkę zdobi pięć pucharów. Ale punktują nie tylko na turniejach. Przez cały rok za obecność na służbie po Mszy ksiądz podpisuje każdemu kartę ministrancką. Szymon Polowczyk zdobył nawet podpis księdza biskupa i... włoskiego generała z zakonu księży orionistów. – Podszedłem z kartą i po prostu poprosiłem o podpis – uśmiecha się Szymon. – Może uda mi się też zdobyć autograf od papieża – śmieje się. Najwięcej punktów ma Szymon Krata, trzecioklasista. Służy codziennie. Nawet w wakacje jest w kościele zawsze o 7 rano. A zachęcili go starsi koledzy. – Dostrzegliśmy Szymona na Mszach dla dzieci i zapytaliśmy, czy nie chciałby zostać ministrantem – wspominają. Po serii poniedziałkowych prób czeka ministrantów Wielki Tydzień. A potem, na pierwszej zbiórce po Wielkanocy, wielka pizza od księdza proboszcza.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |