nasze media Najnowszy numer MGN 12/2017

Piotr Sacha

|

MGN 12/2013

dodane 25.02.2014 10:07

Prawdziwi mistrzowie

Dobry piłkarz to ten, co dobrze drybluje i celnie strzela. Ale przede wszystkim jest dobry dla innych.

F undacja Leo Messiego pomaga dzieciom w Ameryce Południowej w szpitalach i szkołach. A najlepszy strzelec Barcy z uporem powtarza swoim podopiecznym: „Musicie wierzyć w siebie. I nigdy nie rezygnować z marzeń... choć czasem nasze marzenia potrzebują pomocnej dłoni”. Pod tymi słowami podpiszą się inni wielcy piłkarze z wielkich klubów o wielkich sercach.

Piłki i pompa wodna

Neven Subotić twardo broni dostępu do pola karnego Borussii Dortmund. Nieraz pomaga też Robertowi Lewandowskiemu w ataku. I sam strzela gole. Poza boiskiem ma inny cel: „Biednym dzieciom umożliwić lepsze życie”. W wakacje, gdy koledzy z boiska wypoczywali od treningów na słonecznych plażach, serbski obrońca poleciał do Mozambiku. Zabrał ze sobą kilkaset piłek i... pompę wodną. Parę dni spędził w Mocimboa da Praia i na własnej skórze przekonał się, czym jest brak czystej wody do picia. „To było wzruszające” – pisał na Facebooku. „Ile radości może dać coś tak prostego jak czysta woda”. Do Afryki poleciał z akcją „100 procent futbolu”. Jest jeszcze jedno sto procent – „100 procent higieny”. Tak Neven Subotić nazwał drugi projekt, którym zajmuje się jego fundacja. Skąd bierze się chęć pomagania innym? Subotić też stawia sobie to pytanie. I odpowiada, wspominając dzieciństwo. Nie miał jeszcze dwóch lat, gdy jego rodzice musieli uciekać przed wojną z byłej Jugosławii. Wychowywał się w Niemczech, a potem w Stanach Zjednoczonych. Widział, jak rodzice ciężko pracowali, by zarobić na życie, i jeszcze pomagali rodzinie, która została w domu. Neven pomaga nie tylko dzieciom w Afryce, ale angażuje się też w różne akcje dobroczynne na terenie Niemiec.

Cząstka Poldiego

Ponad rok temu Lukas Podolski przeniósł się z Monachium do Londynu. Teraz jest kolegą klubowym naszych bramkarzy Wojciecha Szczęsnego i Łukasza Fabiańskiego. Celownik strzelca wciąż jest bardzo dobry. Dla Arsenalu zdobył już 18 bramek. W Anglii nie zapomniał też ani o Polsce, gdzie się urodził, ani o Niemczech, gdzie dorastał. Fundacja Lukasa wspiera polskie i niemieckie dzieci w trudnej sytuacji. „Chciałbym oddać cząstkę tego, co otrzymałem dzięki piłce i karierze” – pisze Poldi na stronie swojej fundacji. A oddaje tę cząstkę na różne sposoby. Na przykład współpracuje z „Arką”, chrześcijańskim ośrodkiem opiekuńczym dla dzieci i młodzieży w niemieckiej Kolonii. A na warszawskiej Pradze fundacja Podolskiego organizuje świetlicę dla dzieci.

Chodziłem głodny

Własną fundację ma też Fabricio Coloccini – podpora obrony w reprezentacji Argentyny i kapitan Newcastle. W rodzinnej Cordobie prowadzi ośrodek, gdzie „dzieci ulicy” wpadają, żeby zjeść coś ciepłego, pograć w piłkę, hokeja czy w szachy. Albo po prostu porozmawiać z kimś, kto ich wysłucha. Codziennie przewija się tam 150 uczniów. Coloccini zjawia się w ośrodku kilka razy w roku. Przylatuje z Anglii, gdy ma przerwę w rozgrywkach. – Futbol może odmienić życie, i może uratować życie – mówi w wywiadzie dla „The Journal”. I wspomina własne dzieciństwo. Tata Fabricia był znanym piłkarzem. – Dopóki grał, wszystko było dobrze – dzieli się Coloccini. – Ale później w domu brakowało pieniędzy, a jeszcze później rodzice się rozstali. Nie mieliśmy nawet co jeść. Nawet zwykłej kanapki brakowało. Zdarzało się, że kilka dni chodziłem głodny. Co niedzielę chodziłem do kościoła. Tam zawsze ktoś poczęstował mnie herbatą, dał coś do jedzenia – opowiada. Miał dokładnie te same problemy, jakie dzisiaj mają jego podopieczni. Dlatego dobrze ich rozumie.

Zrzutka na dom

Niedawno piłkarze Belgii zamienili się na moment w kucharzy, pomywaczy i opiekunów dzieci. Ich drużyna w pięknym stylu awansowała do mistrzostw świata. W eliminacjach nie przegrali nawet jednego meczu. A zawodnicy dość nietypowo dziękowali fanom za doping. Najpierw ogłoszono konkurs. Kibice mieli zrobić coś dobrego. Zwycięzcy mogli gościć swoich idoli i liczyć na ich pomoc w pracach domowych. Skrzydłowi Eden Hazard i Nacer Chadli zabrali się za brudne naczynia. Napastnik Romelu Lukaku zajmował się dziećmi, a bramkarz Simon Mignolet gotował i podawał posiłki. Mistrzowie Ukrainy, zawodnicy Szachtara Donieck rok temu wpadli na kilka dobrych pomysłów. Na przykład jak kolejny raz pozbawić tytułu mistrzowskiego Dynamo Kijów. Inny pomysł był jeszcze lepszy – zrobić zrzutkę i kupić dom biednej rodzinie. Dodatkowo piłkarze dorzucili meble. W domu mieszka dziś rodzina z siedmiorgiem dzieci. W samym środku, w salonie na ścianie wisi zdjęcie drużyny Szachtara.

« 1 »
oceń artykuł

Reklama

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 1
    Eli31
    ostatnia aktywność: 09.12.2017
    łączna liczba komentarzy: 2
  • 2
    wojas004
    ostatnia aktywność: Dziś 20:17
    łączna liczba komentarzy: 46
  • 3
    wierzchowskijan49
    ostatnia aktywność: 04.12.2017
    łączna liczba komentarzy: 8
  • 4
    kajrix
    ostatnia aktywność: 04.12.2017
    łączna liczba komentarzy: 1
  • 5
    Mosiosława
    ostatnia aktywność: 26.10.2017
    łączna liczba komentarzy: 10