To był zaszczyt

dodane 16.11.2012 12:58

Piotr Sacha

MGN 10/2012 |

Swoją ministrancką służbę w Waksmundzie na Podhalu wspomina aktor Piotr Cyrwus.

To był zaszczyt   Jacek Domiński/Reporter

9 Mszy w tygodniu
Ministrantem w kościele św. Jadwigi Śląskiej w Waksmundzie, niedaleko Nowego Targu, zostałem po I Komunii Świętej. Służyłem obowiązkowo na 9 Mszach w tygodniu… Codziennie na 7 rano. A w niedzielę na trzech kolejnych Mszach. Czasem też na Nieszporach.
Tak sobie to poukładał nasz ksiądz. Dziś się śmieję, że jeśli chodzi o obecność na Mszy, to mam bardzo dużo nadrobione.
Wtedy dla chłopaka była zaszczytem, że może służyć przy ołtarzu. Nie wszyscy mogli zostać ministrantami. Ksiądz wybierał tych, którzy dobrze się uczyli i dobrze zachowywali….

Wycieczki
Prowadził nas ks. Franciszek Truty. Wtedy, nam ministrantom, nasz ksiądz wydawał się taki bardzo szorstki, zasadniczy, nawet zbyt zasadniczy. Teraz wspominam go jako księdza, który podczas modlitwy był zawsze niezwykle skupiony. Potrafił nas gromadzić wokół kościoła. Sporo z nami jeździł – na pielgrzymki, rekolekcje, wycieczki. Raz w roku zawsze byliśmy w Kalwarii Zebrzydowskiej, w Ludźmierzu i w Krakowie. A w Wielki Czwartek jeździliśmy PKS-em do katedry na Wawelu po oleje święte, które święcił kardynał. Dzięki tym wyprawom ministranckim, poszerzały się moje horyzonty.
Ks. Franciszek często też zabierał nas w góry. Choć, jako mali górale, nie spacerowaliśmy zbyt często szlakami. Dzięki księdzu pozbyłem się lęku wysokości. Bo górale też mogą mieć taki lęk. Podobno tylko jedno plemię indiańskie nie ma lęku wysokości (śmiech).

Oazy z milicją
W wakacje jeździliśmy na oazy ministranckie i lektorskie. Na te oazy przyjeżdżał do nas kardynał Karol Wojtyła, późniejszy Jan Paweł II. Codziennie była Msza św. i rozważania Pisma Świętego. A czasem takie małe spory z księżmi, czyli szukanie dziur w całym.
Takie wyjazdy z księdzem w tamtym czasie nie mogły się oficjalnie nazywać rekolekcjami. Nieraz ukrywaliśmy się przed milicją, która robiła na nas tak zwane naloty. Władza nie pozwalała na pomysły obywateli związane z rozwijaniem wiary. Pamiętam, jak kiedyś uciekaliśmy przed milicjantami do lasu. Byłem wtedy może w szóstej klasie.

Upadek
Pewnego razu, gdy byłem bardzo małym ministrantem, chciałem przenieść ciężki mszał. Był tak wielki, że niemal mnie przygniatał. Ale ja dołożyłem jeszcze inne księgi, bo chciałem zabrać wszystko za jednym zamachem. No i oczywiście wywróciłem się na schodach. Mężczyźni na chórze i kobiety w kościele wybuchnęli takim śmiechem... A ja już wtedy wiedziałem, że zostanę aktorem. Skoro tak dobrze potrafię rozśmieszać… (śmiech).

Nauka czytania
Ksiądz Franciszek przygotowywał nas bardzo gruntownie do funkcji lektora. Uczył nas tego samego, czego później uczyłem się w szkole teatralnej, czyli jak dobrze odczytać tekst, jak przeczytać przecinek i kropkę. Taki kurs u księdza Franciszka kończył się egzaminem.
Na lektora wyświęcił mnie potem sam kardynał Karol Wojtyła. To niesamowite, że przyjechał do maleńkiej parafii po to, by spotkać się z nowymi lektorami. Pamiętam tamtą Mszę i tamte białe alby. I później spotkanie w salkach z kardynałem.
Lektorem byłem do 3 klasy liceum. Czytałem między innymi przed obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej i w klasztorze w Mogile. Dziś, od czasu do czasu, zdarza mi się jeszcze przeczytać słowo Boże podczas Mszy.

Bez łaciny
Ministrantem zostałem po zakończeniu Soboru Watykańskiego II. Gdy wracaliśmy z oaz ministranckich, staraliśmy się te nowe trendy posoborowe wprowadzać w naszą służbę. Ministrant nie musiał już znać na pamięć trudnych łacińskich tekstów. Ksiądz odwrócił się też w stronę wiernych. Gdy w mojej parafii przy ołtarzu stanęły dziewczyny i zaśpiewały psalm, dla ludzi to był szok. Wcześniej było to nie do pomyślenia.
Gdy dziś odwiedzam mój rodzinny kościół w Waksmundzie, zawsze przyglądam się ministrantom. Nie ma pustki przy ołtarzu. Obecny proboszcz, ksiądz Tadeusz Kozak zgromadził sporą grupę chłopaków. Moi siostrzeńcy również służą. 
 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

To był zaszczyt

dodane 16.11.2012 12:58

Piotr Sacha

MGN 10/2012 |

Swoją ministrancką służbę w Waksmundzie na Podhalu wspomina aktor Piotr Cyrwus.

To był zaszczyt   Jacek Domiński/Reporter

9 Mszy w tygodniu
Ministrantem w kościele św. Jadwigi Śląskiej w Waksmundzie, niedaleko Nowego Targu, zostałem po I Komunii Świętej. Służyłem obowiązkowo na 9 Mszach w tygodniu… Codziennie na 7 rano. A w niedzielę na trzech kolejnych Mszach. Czasem też na Nieszporach.
Tak sobie to poukładał nasz ksiądz. Dziś się śmieję, że jeśli chodzi o obecność na Mszy, to mam bardzo dużo nadrobione.
Wtedy dla chłopaka była zaszczytem, że może służyć przy ołtarzu. Nie wszyscy mogli zostać ministrantami. Ksiądz wybierał tych, którzy dobrze się uczyli i dobrze zachowywali….

Wycieczki
Prowadził nas ks. Franciszek Truty. Wtedy, nam ministrantom, nasz ksiądz wydawał się taki bardzo szorstki, zasadniczy, nawet zbyt zasadniczy. Teraz wspominam go jako księdza, który podczas modlitwy był zawsze niezwykle skupiony. Potrafił nas gromadzić wokół kościoła. Sporo z nami jeździł – na pielgrzymki, rekolekcje, wycieczki. Raz w roku zawsze byliśmy w Kalwarii Zebrzydowskiej, w Ludźmierzu i w Krakowie. A w Wielki Czwartek jeździliśmy PKS-em do katedry na Wawelu po oleje święte, które święcił kardynał. Dzięki tym wyprawom ministranckim, poszerzały się moje horyzonty.
Ks. Franciszek często też zabierał nas w góry. Choć, jako mali górale, nie spacerowaliśmy zbyt często szlakami. Dzięki księdzu pozbyłem się lęku wysokości. Bo górale też mogą mieć taki lęk. Podobno tylko jedno plemię indiańskie nie ma lęku wysokości (śmiech).

Oazy z milicją
W wakacje jeździliśmy na oazy ministranckie i lektorskie. Na te oazy przyjeżdżał do nas kardynał Karol Wojtyła, późniejszy Jan Paweł II. Codziennie była Msza św. i rozważania Pisma Świętego. A czasem takie małe spory z księżmi, czyli szukanie dziur w całym.
Takie wyjazdy z księdzem w tamtym czasie nie mogły się oficjalnie nazywać rekolekcjami. Nieraz ukrywaliśmy się przed milicją, która robiła na nas tak zwane naloty. Władza nie pozwalała na pomysły obywateli związane z rozwijaniem wiary. Pamiętam, jak kiedyś uciekaliśmy przed milicjantami do lasu. Byłem wtedy może w szóstej klasie.

Upadek
Pewnego razu, gdy byłem bardzo małym ministrantem, chciałem przenieść ciężki mszał. Był tak wielki, że niemal mnie przygniatał. Ale ja dołożyłem jeszcze inne księgi, bo chciałem zabrać wszystko za jednym zamachem. No i oczywiście wywróciłem się na schodach. Mężczyźni na chórze i kobiety w kościele wybuchnęli takim śmiechem... A ja już wtedy wiedziałem, że zostanę aktorem. Skoro tak dobrze potrafię rozśmieszać… (śmiech).

Nauka czytania
Ksiądz Franciszek przygotowywał nas bardzo gruntownie do funkcji lektora. Uczył nas tego samego, czego później uczyłem się w szkole teatralnej, czyli jak dobrze odczytać tekst, jak przeczytać przecinek i kropkę. Taki kurs u księdza Franciszka kończył się egzaminem.
Na lektora wyświęcił mnie potem sam kardynał Karol Wojtyła. To niesamowite, że przyjechał do maleńkiej parafii po to, by spotkać się z nowymi lektorami. Pamiętam tamtą Mszę i tamte białe alby. I później spotkanie w salkach z kardynałem.
Lektorem byłem do 3 klasy liceum. Czytałem między innymi przed obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej i w klasztorze w Mogile. Dziś, od czasu do czasu, zdarza mi się jeszcze przeczytać słowo Boże podczas Mszy.

Bez łaciny
Ministrantem zostałem po zakończeniu Soboru Watykańskiego II. Gdy wracaliśmy z oaz ministranckich, staraliśmy się te nowe trendy posoborowe wprowadzać w naszą służbę. Ministrant nie musiał już znać na pamięć trudnych łacińskich tekstów. Ksiądz odwrócił się też w stronę wiernych. Gdy w mojej parafii przy ołtarzu stanęły dziewczyny i zaśpiewały psalm, dla ludzi to był szok. Wcześniej było to nie do pomyślenia.
Gdy dziś odwiedzam mój rodzinny kościół w Waksmundzie, zawsze przyglądam się ministrantom. Nie ma pustki przy ołtarzu. Obecny proboszcz, ksiądz Tadeusz Kozak zgromadził sporą grupę chłopaków. Moi siostrzeńcy również służą. 
 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |