dodane 03.09.2012 14:42

3 września

No i zaczęła się szkoła. Zobaczyłam znów twarze, które ostatnio widziałam dwa miesiące temu. Przechadzałam się korytarzami budynku, w którym spędzę prawie cały rok.  Nie powiem, że było to jakieś specjalnie miłe uczucie. Znów codziennie to samo... Choć kto wie, co się jeszcze wydarzy... Póki co nie wprowadzono żadnych zmian poza tym, że lekcje będziemy zaczynać piętnaście minut później. Piętnaście minut więcej błogiego snu! :)

Już na wstępie zobaczyłam kilkunastu „wąsatych” pierwszoklasistów nazywanych „kotami”. Nie chodzi tylko o chłopców ;) W naszej szkole jest taka tradycja, że na twarzach uczniów, którzy pierwszy raz przekraczają próg gimnazjum, maluje się kocie wąsy. Największa frajda jest przy zmywaniu tych bazgrołów :). W końcu ślad po markerze nie schodzi tak łatwo ze skóry.

I pomyśleć, że kiedyś byłam równie przerażona, jak oni. Przypomniałam sobie ten dzień, gdy nie znałam prawie nikogo, i dopiero co wkraczałam w ten gimnazjalny świat. A teraz jestem już w trzeciej klasie... Czekają mnie egzaminy i wybór liceum. Tego chyba boję się najbardziej. Co prawda, mam jeszcze trochę czasu na przygotowanie, ale końcówka kwietnia zbliża się z każdym dniem. Trzymajcie kciuki! :)

 

« 1 »
oceń artykuł
dodane 03.09.2012 14:42

3 września

No i zaczęła się szkoła. Zobaczyłam znów twarze, które ostatnio widziałam dwa miesiące temu. Przechadzałam się korytarzami budynku, w którym spędzę prawie cały rok.  Nie powiem, że było to jakieś specjalnie miłe uczucie. Znów codziennie to samo... Choć kto wie, co się jeszcze wydarzy... Póki co nie wprowadzono żadnych zmian poza tym, że lekcje będziemy zaczynać piętnaście minut później. Piętnaście minut więcej błogiego snu! :)

Już na wstępie zobaczyłam kilkunastu „wąsatych” pierwszoklasistów nazywanych „kotami”. Nie chodzi tylko o chłopców ;) W naszej szkole jest taka tradycja, że na twarzach uczniów, którzy pierwszy raz przekraczają próg gimnazjum, maluje się kocie wąsy. Największa frajda jest przy zmywaniu tych bazgrołów :). W końcu ślad po markerze nie schodzi tak łatwo ze skóry.

I pomyśleć, że kiedyś byłam równie przerażona, jak oni. Przypomniałam sobie ten dzień, gdy nie znałam prawie nikogo, i dopiero co wkraczałam w ten gimnazjalny świat. A teraz jestem już w trzeciej klasie... Czekają mnie egzaminy i wybór liceum. Tego chyba boję się najbardziej. Co prawda, mam jeszcze trochę czasu na przygotowanie, ale końcówka kwietnia zbliża się z każdym dniem. Trzymajcie kciuki! :)

 

« 1 »
oceń artykuł

W Małym Gościu

Najnowszy numer MGN 01/2018:

Najdroższy prezent nie ma żadnej wartości, jeśli nie jest darowany z miłości. Mała dziewczynka wróciła do domu od sąsiadki, której niedawno zmarła ośmioletnia córeczka. – Po co tam byłaś? – zapytał tata. – Żeby pocieszyć tę panią. – Jesteś przecież mała, jak mogłaś ją pocieszyć? – Usiadłam jej na kolanach i płakałam razem z nią.