nasze media Najnowszy numer MGN 12/2017

Kamil Szczurski

|

MGN 11/2004

dodane 02.04.2012 18:34

200 milionów w baku

Na co komu okręt, którego nie można nigdzie zacumować? A i pływanie po mniejszych morzach nie wchodzi w rachubę. Jednak powstał taki gigant, największy statek, jaki kiedykolwiek zbudował człowiek.

Myślicie może, że lotniskowiec to wielki okręt? Taki na przykład Nimitz, mający 333 metry długości i ważący 95 000 ton. Przy supertankowcu Knock Nevis niknie niemal w oczach. Bo jest od niego o 1/3 mniejszy i pięć razy lżejszy. Knock Nevis to prawdziwy lewiatan. Ma 458,5 metra długości i 69 metrów szerokości. Pusty waży ponad ćwierć miliona ton. Pełny – aż strach pomyśleć. Zabiera na pokład 4 240 865 baryłek ropy – waży jakieś pół miliona ton. Taki ładunek ropy ma wartość 200 milionów dolarów. Statek nie jest szybki – osiąga prędkość tylko 24 km na godzinę.

Ma słabe hamulce – aby stanąć potrzebuje aż 10 km. Wszelkie manewry musi wykonywać przeraźliwie wolno: każdy, najmniejszy nawet błąd wymaga wiele czasu na poprawienie, tak wielką bezwładność ma statek. Tour de tankowiec Bardzo niewiele portów jest w stanie przyjąć takiego kolosa. W większości musi stać na redzie i tam jest ładowany i rozładowywany. To dlatego, że załadowany zanurza się do 24,5 metra. Nie może więc przepłynąć nie tylko przez kanały Panamski i Sueski, ale także La Manche! Nie mógłby też wpłynąć na Bałtyk. Załoga, dość szczupła jak na taki statek, liczy do 40 osób. Najczęściej poruszają się po pokładzie rowerami – w ten sposób jest najszybciej. Cała ta ogromna cysterna zbudowana jest z blachy grubej na 3,5 cm. Mimo tego, że prędkość osiągana przez statek jest stosunkowo niewielka, aby ją osiągnąć potrzebne są turbiny o mocy 50 000 koni mechanicznych.

Pechowy Gigant
Taka wielkość to właściwie przesada. Historia statku zdaje się to potwierdzać. Budowany był w latach 1979- -1981. Według planów miał być mniejszy. Jednak zleceniodawca zbankrutował a nowy właściciel kazał powiększyć statek. Po szczęśliwym wodowaniu statek pływał po Zatoce Meksykańskiej i Morzu Karaibskim. Nazywał się wtedy „Morski Gigant”. Nie miał szczęścia. Podczas wojny Iraku z Iranem, w 1986 roku, został zaatakowany przez irackie myśliwce i zatopiony. Po zakończeniu wojny, w 1989 roku, został podniesiony z dna i wyremontowany. Aby zatrzeć przykrą przeszłość, nazwano go „Szczęśliwym Gigantem”. Jednak zmiana nie przyniosła oczekiwanych efektów, skoro już dwa lata później nazwano go na nowo – „Jahre Viking””. To już przyjęło się na dłużej, bo aż do 2004 roku. Całkiem niedawno, w marcu, statek został przystosowany do nowego zadania. Przestał przewozić ropę z portu do portu, a został pływającym magazynem. Teraz pracuje na polu naftowym Al Shaheen, na wodach Kataru. I, oczywiście, nazywa się już inaczej: „Knock Nevis”.

Wyspy
To prawdopodobnie ostatni tak wielki tankowiec. Wszędzie głośno o zbliżającym się kryzysie paliwowym. Znawcy tematu mówią o wyczerpywaniu się złóż ropy. A w dodatku zaczynają powstawać samochody korzystające z zupełnie innych źródeł energii. Niewykluczone jednak, że powstaną statki, przy których „Knock Nevis” wyda się karzełkiem. Chodzi o prawdziwe osiedla pływające po wodzie, liczące sobie całe kilometry długości. Już są takie projekty, jednak choć mają one dzioby i rufy, czy można je jeszcze nazywać statkami, czy raczej sztucznymi wyspami?

« 1 »
oceń artykuł

Reklama

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 1
    kubak0988
    ostatnia aktywność: 12.12.2017
    łączna liczba komentarzy: 3
  • 2
    zosiaficek
    ostatnia aktywność: 13.12.2017
    łączna liczba komentarzy: 1
  • 3
    kamiś
    ostatnia aktywność: 08.11.2017
    łączna liczba komentarzy: 32
  • 4
    maly_gosc
    ostatnia aktywność: 08.12.2017
    łączna liczba komentarzy: 7
  • 5
    wierzchowskijan49
    ostatnia aktywność: 04.12.2017
    łączna liczba komentarzy: 8